Jakie uczucia wzbudza w nas świąteczne parkowanie?
Co zatem robię? Policja mi nie pomoże, poszukiwania właściciela po okolicznych posesjach nic nie daje, tracę godzinę ze swojego życia i nic. Moje ciężko odśnieżone miejsce nadal jest zajęte. Biorę łopatę, zasypuję auto. Po 2 godzinach wraca właściciel Nissana i nazwywa mnie chamem... Nie wiem, kto nim jest. Nap ewno nie ja.
Mężczyzna odjeżdza, rozgarniam śnieg, parkuje swoim autkiem na swoim miejscu... Uf! Już mi nic go nie zabierze.
Sytuacja z drugiego dnia świąt. Sąsiadka wyjeżdza autkiem na chwilkę, po 15 minutach wraca. Niestety, miejsce na autko zajęte. Staje tak, aby tajemnicze mondeo nie wyjechało dwie godziny później. Policyjne mondeo stoi i czeka na sąsiadkę. Wlepia mandat za złe parkowanie 200 zł i 4 punkty karne.
Mam dość chamstwa. Weź łopatę, obywatelu, i zrób sobie parking. Pamiętaj, władza ci tego nie zapewni a chamsto dla innego obywatela może skończyć się wielorako - pocięte opony, zasypane auto, oklepane szpadlem autko... Każdy wybierze swoją zemstę na tym, który innych nie szanuje.



























Kontakt:
to, że odśnieżyłeś sobie, nie
to, że odśnieżyłeś sobie, nie oznacza, że masz wyłączne prawa do danego miejsca parkingowego. Ja parkuje tam gdzie mogę jak przyjeżdżam pod blok. Jak nie mam gdzie stanąć to odśnieżam i w życiu mi przez myśl nie przeszło, żeby szukać właściciela auta, które zaparkowało na moim odśnieżonym miejscu. Tak samo gdy ktoś odśnieży, jeśli jest wolne to zostawiam auto. A za zasypanie auta to raczej ja bym wezwał policję, podzielam zdanie kierowcy Nissana o Tobie, wybacz.
A ja się zgodzę z przedmówcą.
A ja się zgodzę z przedmówcą. Chcesz mieć swoje prywatne miejse parkingowe przed blokiem? Proszę bardzo, wystarczy pójść, wykupić je, opłacić, postawić znak oraz wyrysować kopertę (w zimie niewidoczna, ale znak jak najbardziej tak) i stajesz zawsze na swoim, a w razie zajęcia go przez innych kierujących masz pełne podstawy do wezwania Policji i nawet odholowania tego, który Ci zajął miejsce, za które płacisz. A tak jak w opisanym przykładzie powyżej jest wolna amerykanka, kto pierszy stanie ten stoi, nie zależnie kto odśnieżał...
Zgadzam sie z przedmowcami
@Picia:Typowa moralnosc Kalego i szukanie winy zawsze gdzie indziej.
Twoje miejsce - udowodnij!!!
O ile mi wiadomo, to drogi w Polsce mamy publiczne, stad prosty wniosek, prace wykonales w czynie spolecznym. Gdyby to byl Twoj wlasny podjazd, wlasna droga dojazdowa np. do domku jednorodzinnego, to inna sprawa, a tak wykazales sie po prostu chamstwem i zawiscia polskiego piekielka, pies ogrodnika wypisz wymaluj.
Trzeba bylo nie odsniezac, sprawic sobie 4x4 i miec snieg w glebokim powazaniu, a nie ludziom auta zlosliwie zakopywac jak mala tupiaca nozkami dzidzia
No zimy to już chyba każdy ma
No zimy to już chyba każdy ma dość, stąd takie pomysły na zasypywanie, na parkingu pod "filarami" to jak ktoś sobie odśnieżył to choć drabiną sobie miejsce zarezerwował :-) Ostatnio przyłapałem jak ktoś odśnieżając (pewnie za kasę) posesję sąsiada z naprzeciwka przerzucał śnieg na moją stronę ulicy (bo aby góra nie rosła w nieskończoność część śniegu przerzuciłem do siebie za ogrodzenie). Kossaka nie idzie przejechać, bo samochody stojące na zakazie skutecznie zablokowały przejazd pługu śnieżnego, teraz parkują jak popadnie (bo nie udaje się im już wbić w ten śnieg), czasem nie idzie przejechać, idąc z dzieckiem w wózku tą ulicą gdy jedzie coś z naprzeciwka nie ma gdzie uciec nawet. Ta zima to prawdziwa próba człowieczeństwa, a chamstwo w różnej postaci wychodzi z ludzi podwójnie.
Na wszystko jest sposób..
miejsce pod moim domem, 2 rodziinym, parking pięknie odśnieżony, śnieg wywożony taczką... ale mam już na to sposób szanowni panowie z policji doradzili, odkopie bramę wjazdową, mam tam nie wiele śniegu i zrobie sobie tam parking, jako że nie wieżdzam na podwórko bo małe ale przed swoją bramą bede miał odśnieżone, jak ktoś postawi auto, wezwę policję i zakończy się mandatem lub lawetą i mam po problemie.
<>
Złośliwy i leniwy "sąsiad" odśnieżając przed swoim garażem, cały śnieg wyrzucił przed drzwi do innego garażu.
Jak to nazwać?
Zrobił to jako jedyny w całym ciągu, pozostali przesunęli śnieg naprzeciwko pod mur.
Co teraz zrobić?
Przesypać ten śnieg do niego, czy porozmawiać z niekulturalnym sąsiadem?
Może wysypać pod jego bramę wywrotkę śniegu lub śmieci?
"Biorę łopatę, zasypuję auto.
"Biorę łopatę, zasypuję auto. Po 2 godzinach wraca właściciel Nissana i nazwywa mnie chamem... Nie wiem, kto nim jest. Nap ewno nie ja. "
Czytam, czytam, oczy przecieram ze zdumienia i raz jeszcze czytam... To chyba żart jakiś ciemnej strony miasta? Bo nie chce mi się wierzyć, że taka sytuacja miała miejsce... No powiedzcie, żart, nie? ;-)