drukuj

Jak Towarzystwo Ubezpieczeń UNIQA traktuje klientów?

Walka o odszkodowanie w TU UNIQA to kopanie się z koniem.

 

Chcę wam opisać moją  historię walki o odszkodowanie  z TU UNIQA.

W dniu 18.02.2010 na mój zaparkowany przy ul. Wodnej samochód spadły z dachu  kamienicy zwały lodu, które uszkodziły mój samochód. Wezwany prze zemnie patrol Straży Miejskiej sporządził notatkę ze zdarzenia. W następnym dniu udałem się do ADM nr 3 (to oni administrują tą kamienicą).

Pani Janina Kołbyk dała mi nr tel. do firmy UNIQA celem zgłoszenia szkody(powinna zrobić to sama). Jeszcze w ten sam dzień zgłosiłem szkodę do TU, gdzie poinformowano mnie, że mam czekać na kontakt od likwidatora szkód.

 

Po 10 dniach pojawił się Pan likwidator ze Szczecina dokonał oględzin i odjechał. Po tygodniu otrzymałem kosztorys, który sporządził jeden z pracowników i informację, że to on będzie zajmował się moją sprawą.

I w tym momencie kontakt z tym panem się kończy.

 

Pomimo wielokrotnych prób kontaktu z nim na nr tel. który mi podał nie mogłem się z nim skontaktować (nie odbiera telefonu).

Wykonałem kilkadziesiąt telefonów do niego i innych pracowników tej firmy (straciłem kilkadziesiąt zł) wszyscy odsyłali mnie do tego Pana ale on konsekwentnie nie odbiera telefonów.

 

W 32 dniu od zgłoszenia szkody po kolejnych telefonach do firmy Pan raczył do mnie zadzwonić i powiedział, że w mojej sprawie dzisiaj będzie podjęta decyzja 32 dni od zgłoszenia!!!

Na moje pytanie dlaczego tak póżno nie potrafił mi odpowiedzieć ale obiecał, że jeszcze dzisiaj prześle mi decyzje czy zostało mi przyznane odszkodowanie (mimo, że wcześniej przysłał mi kosztorys z określoną kwotą) i co? Nie przysłał.

 

Dziś mija 35 dzień od zgłoszenia szkody. Codziennie dzwonię do Pana, nie odbiera telefonu. Telefon kierownika tego pana też milczy. Ostatnią deską ratunku był dla mnie ADM ale i tam Pan odpowiedzialny za te sprawy  mnie zbył, twierdząc, że on wszystkich formalności  dopilnował. Co jest nie prawdą, bo wiem że dwa razy wysyłał dokumenty w mojej sprawie z błędnie podanym moim nazwiskiem.

 

Drodzy czytelnicy niech ta historia da wam do myślenia zanim ubezpieczycie się w TU UNIQA.

A może ktoś z was wie, co mam dalej robić, bo kopać się z koniem nie mam zamiaru. Za dużo nerwów mnie to kosztowało.

Tulon
Autor:Tulon

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Jamajka
Jamajka sob., 2010-03-27 22:14

To nie tylko ta

To nie tylko ta ubezpieczalnia jest problematyczna, miałam podobną historię ze spadającymi dachówkami na samochód, tylko PZU nie chciało wypłacić odszkodowania, bo coś tam. Pół roku pisania pism, odwołań i udało się przeforsować swoje racje. Łatwo nie było. Jak z większością odszkodowań - jak przychodzi do płacenia przez ubezpieczycieli jakieś dziwne schody się zaczynają...

Jamajka
Jamajka sob., 2010-03-27 22:42

Ajj, zapomniałam - co robić?

Ajj, zapomniałam - co robić? Pisać - pismo ponaglające najlepiej od razu do ważniejszego od gorzowskiego oddziału, telefony nic nie dadzą. A może Pan pisał już do nich?

Tulon
Tulon pt., 2010-04-02 17:14

Nie ma gdzie napisać bo

@Jamajka:

Nie ma gdzie napisać bo sprawę prowadzi centrala w Łodzi.
Ale dowiedziałem się, że dużo w tym wszystkim jest winy pana który się tym zajmuje w ZGM facet nie potrafi wysłać odpowiedniej polisy ubezpieczeniowej.Ale to nie ja jak on sam twierdzi i mówi ,że z jego strony jest wszystko w porządku tylko, że po 42 dniach ja nie mam pieniędzy.We wtorek po świętach jestem umówiony z dyrektorem ZGM na którym ma być radca prawny kierownik ADM nr 3 i ten nieudolny pan który mi dzisiaj oświadczył,że zajmie się sprawą po świętach mam nadzieje ,że coś się na tym spotkaniu wyjaśni.
Jako ciekawostkę i próbkę kompetencji tego pana przytoczę jego tekst który był jednym z jego tłumaczenia się."Nie wysłałem faksu do UNIQI bo mi się tusz w faksie skończył",.Ja zaniemówiłem.

Tulon
Jamajka
Jamajka pon., 2010-04-05 19:18

No cóż, pozostaje trzymać

@Tulon:

No cóż, pozostaje trzymać kciuki. Odpowiedź o braku tuszu w faksie pozostawiam bez komentarza... Natomiast będę stała przy stanowisku, że zawsze z ubezpieczycielami, czy nawet ADM-em trzeba załatwiać sprawy na piśmie - ma się dowód w ręku, a poza tym nie tak łatwo jest zignorować pismo, jak telefon.