Jak się czuje córka, której mama została posłanką?
- Zanim zaczniemy rozmowę, na którą umówiliśmy się podczas wieczoru wyborczego Krystyny Sibińskiej w hotelu Best Western 9 października, mam do pani prośbę. Proszę w kilku słowach przedstawić samą siebie czytelnikom gorzowskiej MM-ki.
- Z ogromną przyjemnością. A więc nazywam się Aleksandra Sibińska-Strzelecka, 27 lat. Ukończyłam Stosunki Międzynarodowe ze specjalizacją Ekonomia i Międzynarodowe Stosunki Gospodarcze oraz Azja i Bliski Wschód w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie, a także Europeistykę na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Władam językiem angielskim, francuskim, znam trochę niemiecki. Mama 3–letniego syna Antosia. Zamiłowania: polityka, stosunki międzynarodowe, sprawy europejskie, public relations, podróże. Hobby: taniec, narciarstwo.
- Jak się czuje córka, której mama została posłanką?
- Nie ukrywam, że napawa mnie to radością. Ale przede wszystkim jestem dumna. Dlatego, że uważam mamę za absolutną profesjonalistkę. Człowieka czynu, który zasłużył na mandat zaufania Gorzowian i Lubuszan. Wiem, że wykorzysta go w sposób najbardziej efektywny.
Ale muszę jeszcze powiedzieć, że jestem dumna z efektów pracy, z wysiłku, jaki w wyborczy sukces mamy włożyli wszyscy członkowie sztabu wyborczego. Z niektórymi pracowałam podczas zeszłorocznej kampanii samorządowej, ale niektórzy dołączyli do nas w tym roku. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość poznania ich i współpracowania z nimi. Chciałabym prywatnie podziękować im wszystkim za pracę, ale i za możliwość współpracy z nimi.
- Jaka na co dzień jest Krystyna Sibińska? Co lubi, czego nie znosi, co ją denerwuje?
- Pierwszą rzeczą, jaka mi się nasuwa to, że mama jest normalną osobą, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Mamą, która, jak siostry jeszcze chodziły do liceum, wstawała rano i robiła im kanapki do szkoły, później szła do pracy, robiła zakupy, gotowała obiady. Mama bardzo lubi czytać książki – nazwanie ją molem książkowym wcale nie będzie nadużyciem. Uwielbia jeździć na nartach, zresztą jak cała nasza rodzina. Ostatnio namiętnie ogląda seriale, co jest elementem żartobliwej kpiny ze strony pozostałych członków rodziny. Czego nie znosi? Nie znosi kłamstwa – jak byłyśmy młodsze, to wielokrotnie tłumaczyła nam, że „kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw''. Na początku traktowałyśmy to z przymrużeniem oka, ale w praktyce okazało się, że ma rację, więc odpuściłyśmy i wiedziałyśmy, że nawet jak coś przeskrobiemy, to lepiej powiedzieć. Bo ona i tak zawsze o wszystkim się jakimś cudem dowiadywała.
- Jaką jest mamą?
- Nie zamierzam wygłaszać peanów na jej cześć. Jest kochaną mamą. Wyrozumiałą, ale też bardzo wymagającą. Najbardziej jestem jej wdzięczna, że wspólnie z tatą potrafiła stworzyć nam (mówię to w imieniu swych sióstr i moim) dom, do którego z przyjemnością i uśmiechem się zawsze wracało – odnoszę się do swoich czasów studenckich, ale również do tego, jak obserwuję obecnie swoje siostry. Poza tym mama zawsze miała do nas takie ambiwalentne podejście – z jednej strony traktowała nas, mimo wieku, jak swoje malutkie córeczki, a z drugiej traktowała nas w sposób dorosły, jak partnerki. Często dążyła do rozmowy z nami, ale nie na zasadzie wścibskości. Przez to wykształciła w nas takie poczucie, że nie obawiałyśmy się jej powiedzieć o wielu rzeczach. Wręcz przeciwnie – wielokrotnie we cztery (mama, moje dwie siostry i ja) robimy sałatki, otwieramy butelkę wina i plotkujemy, jak naprawdę dobre koleżanki. Natomiast irytuje ją bardzo, jak pożyczamy (albo podkradamy) jej ciuchy z szafy – na samym początku próbowała z tym walczyć, jednak solidarnie z siostrami nie dałyśmy za wygraną. Więc odpuściła. Teraz irytuje się, jak pożyczamy i jej nie oddajemy.
- Jakie wady ma Krystyna Sibińska? Proszę uchylić rąbka tajemnicy.
- Nie wiem, czy mi się nie oberwie po uszach za tę odpowiedź... Jest uparta! Jak już coś postanowi, to nie ma od tego odwołania. Czasami robi lub mówi coś z samego założenia. Wielokrotnie, jak wracała z pracy, pierwsze wypowiedziane słowa to były – „Olka oddaj moje kapcie". Pomimo tego, że leżały w szafie, ona z góry zakładała, że ja je mam. Mama tak naprawdę nie ma za dużo wad, bo jest osobą reformowalną. I owszem, wielokrotnie nie podobały nam się jej zachowania, czy niektóre podejście do pewnych kwestii, ale z „wiekiem'' stawała się łagodniejsza i byłyśmy w stanie nie krzykiem, ale właśnie rozmową przekonać ją do naszych racji.
- Czy w rozmowach z Krystyną Sibińską są jakieś tematy tabu, których lepiej przy niej nie poruszać?
- Nie ma takich tematów. Mamy swobodę rozmawiania o wszystkim. To, że czasami nie zgadza się z naszymi poglądami lub podejściem, jest raczej kwestią światopoglądową czy pokoleniową. Mama często miała swoje zdanie na temat naszych „partnerów życiowych", niekoniecznie odpowiadające naszym. I to zawsze się nam nie podobało. Mnie osobiście bardzo często obrywa się za palenie papierosów.
- Co skłoniło, a może kto nakłonił Krystynę Sibińską do startu w świat wielkiej polityki.
- Trudno mi powiedzieć, bo ja tego okresu po prostu nie pamiętam. Wiem na pewno, że przyczyny były czysto ludzkie. Ale myślę, że wpływ miała również chęć tworzenia czegoś, działania w sferze publicznej.
- Czy Krystynę Sibińską można nazwać politykiem?
- Hmmm..., trudne pytanie. Jeśli przyjąć słownikowe tłumaczenie, to tak, mama jest politykiem. Od wielu lat jest członkinią partii, zajmuje stanowiska, działa w służbie publicznej. Ja ostatnio rozczytuję się w biografiach polityków, światowych przywódców. I wydaje mi się, że takie typowe cechy polityka są jej obce. Pod tym względem uważam, że nie jest politykiem. Nie jest wyrachowana, nie ma w sobie nic z cwaniactwa, nie jest butna, obce są jej polityczne układanki. Myślę, że duży wpływ na to ma fakt, że poza tą sferą polityczną wiedzie normalne życie – ma wspaniałą rodzinę, jest kobietą dowartościowaną. Realizuje się zawodowo, więc nie musi niczego udowadniać za wszelką cenę.
- Co według pani Krystyna Sibińska będzie chciała osiągnąć, będąc na Wiejskiej?
- Z rozmów, które z nią prowadziłam, wiem, że będzie chciała przybliżyć Warszawę samorządowcom. Pracując w Witnicy, wielokrotnie mówiła, jak trudno tak małej gminie coś osiągnąć bez wsparcia w Warszawie. Bez swojego reprezentanta, który faktycznie zabiegałby o ich interesy. Myślę, że właśnie na tym będzie się najbardziej skupiała.
- Proszę powiedzieć, za co córka Ola kocha swoją mamę, za co ceni i szanuje?
- Tak naprawdę za wszystkie cechy, których ja nie posiadam. Za opanowanie, spokój. Za pokorę. Za to, że w każdym człowieku szuka dobra i każdemu daje szansę. Za to, że dała nam swobodę bycia sobą i pozwoliła dojść do wszystkiego metodą prób i błędów. No i za to, że jest wspaniałą babcią dla mojego syna.
- Czy nie boi się pani, że świat wielkiej polityki zepsuje Krystynę Sibińską?
- Szczerze powiedziawszy, mam nadzieję, że nie. I nie jest to nadzieja abstrakcyjna. Mama była na różnych stanowiskach, pełniła różne funkcje i do tej pory jej to nie zniszczyło. Mam nadzieję, że świat wielkiej polityki nie zepsuje Krystyny Sibińskiej. Tego jej, jako córka i jako jej wyborca, życzę. Jest jednak powiedzenie, że „władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie" - jeśli dostrzeżemy symptomy, że schodzi na złą, polityczną drogę, to rodzinnie dołożymy wszelkich starań, żeby ustawić ją do pionu :)
- Pani Aleksandro. Chciałbym serdecznie podziękować za dzisiejszą rozmowę.Dzięki pani mogliśmy odkryć Krystynę Siińską prywatnie. Do zobaczenia.



























Kontakt:
:)^-^
No też się pan pyta, panie Bronku, toż to widać :D
Jeszcze raz gratulacje dla pani Sibińskiej :)))))
„kłamstwo zawsze wyjdzie na
„kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw'' - jako radna mieszkała w Gorzowie, a do kościoła chodziła w Chwalęcicach. Teraz jako posłanka pewnie zamieszka w Chwalęcicach, a do kościoła będzie chodzić w Gorzowie....rzygać się chce
"'rzygać się chce"...
@Corve:...to mało powiedziane...zapomniałeś jeszcze o Witnicy i o protekcji dla córuni...ech...
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD
mail do krzyśku kliknij TU