drukuj

Historia zapisana w dokumentach, wspomnieniach i pamięci

Historia zapisana w dokumentach, wspomnieniach i pamięci

Historia mojej rodziny po kądzieli sięga czasów kiedy to Litwą rządził Książe Jan. Zbyt odległe to czasy i zbyt mała wiedza moja na ten temat więc historię swoją zacznę od dnia 19 sierpnia 1917 roku.

Wtedy to w ten letni dzień Józef Zdanowicz ur. w roku 1891 poślubił 19 letnią pannę Marię Jurewicz. Ślub odbył się w miejscowości Żyżmory na Litwie.

Oboje zajęli wtedy gospodarstwo ogrodnicze by siłą swych rąk i wielkim zamiłowaniem do warzyw, owoców i kwiatów zacząć zarabiać na siebie i swoją szybko powiększjącą się rodzinę.Bóg obdarzył ich w krótkim czasie sześciorgiem dzieci.
Byli bardzo zgodnym małżeństwem i ogólnie szanowanym.

Owego czasu w Żyżmorach mieszkali nie tylko Polacy. Obok w zgodzie i można zaryzykować w symbiozie żyli Litwini i Żydzi.

Wybuch II wojny światowej nie podzielił ich na gorszych i lepszych. Zrobili to Niemcy. Litwini wstępowali w szeregi niemieckich organizacji działających na Litwie oraz do niemieckiej armii. Polacy stanowili dość dużą grupę ale nie tak liczną jak Litwini czy Żydzi. Moje dwie najstrsze ciocie działały w opozycji, przenosząc i rozprowadzając ulotki nawołujące do walki z okupantem.

Obie pamiętały jak Niemcy wyprowadzali Żydów z domów, ustawiali ich parami na uliczkach i potem rynsztokiem prowadzili za miasto. Pamiętają jak spod ich nóg słychać było plusk rozpryskującej się wody i uderzenia niemieckich butów o bruk jezdni. Co się z nimi stało nie wiemy do dziś. Możemy się jedynie domyślać. Po krótkim czasie od tego wydarzenia w stodole na sianie babcia znalazła ukrywającego się tam żydowskiego młodzieńca. Miał ok. 20 lat i był ranny. Nie mówił. Babcia zanosiła mu jedzenie i środki opatrunkowe. Któregoś dnia zniknął tak nagle jak się pojawił.

W styczniu 1945 roku moja rodzina znalazła się na liście do repartiacji. Wyruszyli wagonami towarowymi do Polski na początku lutego tego samego roku i dotarli na ziemie zachodnie wprost do Gorzowa. Zostali zakwaterowani w mieszkaniu przy ulicy Grobla 14 na parterze przejmując w spadku : 1 stół, 6 krzeseł, 1 bufet, 1 tapczan, 1 kanapę, 4 łózka z materacami, 1 biurko, 2 szafy, 1 szafę na książki, 1 fotel miękki, 2 krzesła kuchenne , 1 stolik kuchenny, 1 komodę oraz 2 kredensy kuchenne.

Jako, że dziadek zostawił na wschodzie gospodarstwo ogrodnicze to mieszkanie traktował jako tymczasowe. Chodził po Gorzowie i szukał podobnego do tego, które zostało mu odebrane. W życiu często bywa tak, że szukamy czegoś co mamy pod nosem. Tak też było i w tym przypadku. Dziadek któregoś dnia skręcił w lewą boczną uliczkę i znalazł to czego szukał. To ulica Zielona. Tam w połowie tej ulicy wypatrzył dom, szopę, szklarnię i ponad 0, 50 ha ziemi. Kilkanaście drzew owocowych i krzewów a także winorośl na domu sprawiła, że dziadek znalazł nowe miejsce dla swojej rodziny.

Formalności trwały czas jakiś ale oficjalnie 12 czerwca 1946 roku nastąpiła przeprowadzka. Najpierw Prezydium Miejskiej Rady Narodowej podpisało z dziadkiem umowę o dzierżawę i dopiero 27 kwietnia 1960 roku dziadek otrzymał Akt Nadania ziemi i nieruchomości.

Od tego dnia dziadkowie byli już na swoim. Gospodarzyli razem do śmierci dziadka w 1971 roku, potem ogród przejął nieformalnie mój tata. Po śmierci babci w 1977 roku mama stała się jego właścicielka ale defacto zajmował się nim mój tata i jako gospodarstwo ogrodnicze funkcjonował do roku 1998. W tym roku zostaliśmy wywłaszczeni a dom i ogród zajęty został pod budowę Trasy Nadwarciańskiej.

Cóż po nim dziś zostało? Jeden zmruszały kamień i sosna, którą kiedyś posadził mój brat. Przejeżdżając, z góry widzę tą samotną sosnę, która pnie się w górę i przypomina tamte beztroskie lata. Oczami wyobrażni widzę dziadka, który w podartych na kolanach spodniach z małą koneweczką w ręku podlewa pierwsze flanse, widzę babcię na wiklinowym fotelu, widzę swoją mamę gdy odpoczywa pod drzewem papierówki, widzę tatę, który kosi trawę wczesnym rankiem. Widzę także moją córkę , która bawi się z kotem, psem i ucieka przed kurami....

Zdjęcia

  • Historia zapisana w dokumentach, wspomnieniach i pamięci
  • Historia zapisana w dokumentach, wspomnieniach i pamięci
  • Historia zapisana w dokumentach, wspomnieniach i pamięci
KONTAKT: m.kaczanowska@gazeta.pl
Meg
Autor:Meg

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Danuta32
Danuta32 sob., 2009-07-25 22:17

Ładne z serca napisane i

Ładne z serca napisane i najbardziej wzruszające bo bardzo intymne zwierzenie.

Mieszkam w Gorzowie piąty rok. Pozdrawiam Danuta
Gorzowiak
Gorzowiak sob., 2009-07-25 23:20

Po prawej widać sosnę nie po

@Piomag80:

Po prawej widać sosnę nie po lewej - przepraszam za wprowadzenie w błąd czytających.

------------------------------------------------ http://pl-pl.facebook.com/people/Igor-Jankowiak/100001468775117 Szukaj mnie na facebook.com i nie pisz, że jestem Meg!
Meg
Meg ndz., 2009-07-26 09:44

Moja rodzina ( nie wiem jakim

@5h9:

Moja rodzina ( nie wiem jakim sposobem) wiedziała, że są na liście do repatriacji zanim ona została wywieszona. Mieli więc czas na spakowanie ważniejszych i cenniejszych rzeczy. Co do majątu, to nie był to wielki majątek. To było małe ogrodnictwo, mniej więcej takie jakie dziadek znalazł tu. Nigdy nie walczyli o to co zostało na Litwie, byli szczęśliwi, że tu w Gorzowie udało się im znaleźć podobne miejsce do życia.

Meg
Meg wt., 2009-08-18 11:52

...po kądzieli bo to był

@Frank:

...po kądzieli bo to był ojciec mojej Mamy....!

Roman
Roman wt., 2009-08-18 11:56

Slaba obrona... :)

@Frank:

[można stosować "zamienniki "słów] - uzycie cudzyslowia w tym wypadku jest nieuzasadnione! W tym kontekscie zamienniki sa słusznym okresleniem! A flansa jest zwykły błedem!

Roman
Roman wt., 2009-08-18 12:28

Dokumenty

@Magmag:

Nie podwałem wiarygodności dokumentow. Zastanawiala mnie jedynie ich absurdalna wymowa! I tyle. Zarzekanie sie ze "jestem w stanie udowodnić przedstawiając całą stertę dokumentów" jest niepotrzebne. Przedz czym pani sie broni? Nikt nie zabrania zachowania anonimowości!

Roman
Roman wt., 2009-08-18 12:30

Aha!!!

@Magmag:

"Panu zostawiam prawo do własnego zdania " - dziekuje za łaskaw zgodę. Doceniam łaskę! :)))

Wiktor
Wiktor sob., 2009-07-25 22:36

Jadąc spojrzę w dół i mam

Jadąc spojrzę w dół i mam nadzieję zobaczyć sosnę. Jakie dziwne koleje losu spotykają nas ludzi. Twoja rodzina jak sądzę przeżłya wiele złego ale i dobrego. Rozumiem juz skąd Twoje Małgosiu umiłowanie przyrody i sentymentalizm. Rozumiem skąd Twoja walka o poszanowanie Ciebie. To się dziedziczy. Bardzo ciekawie się czyta a samo zakończenie wzrusza. Pozdrawiam!

Roman
Roman pon., 2009-08-17 21:30

"Wtedy to w ten letni dzień

@Obserwator:

"Wtedy to w ten letni dzień Józef Zdanowicz ur. w roku 1891 poślubił 19 letnią pannę Marię Jurewicz. Ślub odbył się w miejscowości Żyżmory na Litwie. Oboje zajęli wtedy gospodarstwo ogrodnicze..." - jak to? " w1891 roku na Litwie " Po prostu "stało"puste ...takie były czasy." ????

Meg
Meg pon., 2009-08-17 22:09

Tak , zapisane jest to w

@Gorzowiak:

Tak , zapisane jest to w dokumentach.....nie jest to mój wymysł!

Roman
Roman wt., 2009-08-18 11:30

"Gdysmy przybli na ziemie

@Bronislaw Mierzwa:

"Gdysmy przybli na ziemie zachodnie " - przybyliście na ziemie zachodnie Litwy w roku 1917? Moze z Armia Czerwoną? Bo o takiej dacie zajecia jest mowa! Czytaj ze zrozumieniem a nie z nienawiścią!

Magmag
Magmag sob., 2009-07-25 22:39

Wiem jak trudno z okruchów

Wiem jak trudno z okruchów wspomnień spisać historię własnego rodu, ale trzeba to robić i dobrze, że zdecydowałaś się wstawić ten materiał. Przeczytałam z prawdziwym zaciekawieniem.

........................................................................................................................................................................ Dla zdrowia dobrego, trzeba serca wesołego...czego i Wam życzę...Maria Gonta
Roman
Roman wt., 2009-08-18 11:46

Doceniam Twój zachwyt

@Meg:

Doceniam Twój zachwyt artykułami Meg - ale prosze zdjąc klapki zachwytu z oczu i przeczytac że chodzi tu o rok 1917!!!! I jako "jako zajmujący się na codzień historią " powinienes wiedziec ze w roku owym nie było jeszcze " repatriantów ze wschodu" A moze Twoje obcowanie z historia na codzień ujawniło jakąś ukryta wiedze na ten temat? "Niezane fakty z czasów rewolucji 1917" to byłby "hit" - np. Lenin wysiedla Polaków na ziemie nIemieckie!

Roman
Roman wt., 2009-08-18 12:01

Zachwyty

@AniaS:

W tym kontekscie to zachwty "Jacka" [Opisala Pani swoja rodzine z nazwiskami datami bez skrepowania przedtswiajac dokumenty. Podziwam odwage ale na tym polega prawdziwosc napisanych slow i Pani wspomnien...] traca sens! :)))

Jacek
Jacek sob., 2009-07-25 22:46

Jestem poprostu wzruszony.

Jestem poprostu wzruszony. Takie historie o wyrzucanych sila z domow Zydow nie omonely i mnie. Mialem wtedy 8 lat ale doskonale do dzis pamietam krzyki Niemcow i spuszczone glowy Zydow ktorzy pewnie sie modlili idac na rzes. Mamy te same korzenie Pani Meg. Jestesmy z Litwy ja moze bardziej bo sie tam urodzilem Pani juz w Polsce. Opisala Pani swoja rodzine z nazwiskami datami bez skrepowania przedtswiajac dokumenty. Podziwam odwage ale na tym polega prawdziwosc napisanych slow i Pani wspomnien. dziekuje ze zabrala mnie Pani w podroz . Przypomnialem sobie siebie i zatesknilem za domem rodzinnym. Wszystkiego najlpeszego dla Pani i niech sie Pani darzy.

Meg
Meg ndz., 2009-07-26 09:49

To tylko mały epizod z

@gebels:

To tylko mały epizod z dziejów, Pani Mario. Moi dziadkowie mieli sześcioro dzieci i ich historie są bardzo ciekawe niektóre wręcz nieprawdopodobne. Niestety nie mogę ich opisać ze względu na to, że nie posiadam zgody żyjących ich dzieci , wnuków i prawnuków.

Beata
Beata wt., 2009-08-18 09:57
Roman
Roman wt., 2009-08-18 11:28

Ostatni taki..

@Bronislaw Mierzwa:

Wierzę dokumentom. I Pani wiedzy na temat genealogii swojej rodziny (szlachta spod herbu Białynia, Korybut i Zdanowicz) I mysle ze był to ostatni taki zajazd na Litwie! Z dokumentów wynika ze w dniu swojego slubu dokonal zajecia gospodarstwa rolno-ogrodniczego! Brawo! :)

Gorzowiak
Gorzowiak sob., 2009-07-25 22:58

Zapomniałaś dodac, że nie

Zapomniałaś dodac, że nie żyja także Twoi rodzice. Tymbardziej historia staje się smutna. Poznałem rodziców Meg i ją gdy pracowałem w Transbudzie. Przed bramką na straganie sprzedawali pomidory - chyba lepszych w zyciu nie jadłem - gruszki, jabłka i śliwki. Ta sosna stoi i rośnie Meg. Widac ją jak się zjeżdża w Zieloną po lewej stronie tuż przy płocie Transbudu. Piękna historia .

------------------------------------------------ http://pl-pl.facebook.com/people/Igor-Jankowiak/100001468775117 Szukaj mnie na facebook.com i nie pisz, że jestem Meg!
Przemysław
Przemysław sob., 2009-07-25 23:10

Bardzo mnie Pani zaskoczyła

Bardzo mnie Pani zaskoczyła tak otwartym i szczerym opowiadaniem. Ktoś napisał nawet że intymnym. Czytam z ciekawością pełen podziwu i szacunku dla Pani i Pani przodków. Wierzę, że trudno jest opisać w paru linijkach historię ale Pani się udało mnie zaciekawić. Przed nieżyjącą babcią Pani chylę czoło! Pozdrawiam

Przemek
Roman
Roman pon., 2009-08-17 23:00

"Tak , zapisane jest to w

@dżepetto:

"Tak , zapisane jest to w dokumentach... dziwny sposób nabywania (zajmowania) majatku i to przez ogrodnika.

Magda
Magda sob., 2009-07-25 23:29

Ten dokument o zawarciu

Ten dokument o zawarciu małżeństwa zrobił na mnie dziwne wrazenie. Pozcułam ciarki i czytając opowieść wyobraziłam sobie Marię i Józefajak dbają o swoje gospodarstwo, opiekują sie dziećmi jak widzą wypędzanych Żydów i ja jadą stloczeni w wagonie w nieznane. Widzę potem jak się tu osiedlają i żyją szczęśliwie.

Meg
Meg wt., 2009-08-18 11:41

---> na herbach też się Pan

@ANDRZEJ SIBERA:

---> na herbach też się Pan nie zna więc proszę się nie wypowiadać....a szlachta nigdy nie jest po kądzieli Drogi Panie! Tak wynika z dokumentów, ze w dniu swojego ślubu, czy to takie dziwne? ... one nie kłamią. Proszę nie obrażać moich Przodków, to nie jest w porządku . Pozdrawiam .
Ps...chce Pan orginały do wglądu? Mogę udostępnić!

rodorek
rodorek ndz., 2009-07-26 01:23

Ciekawi opisana historia Pani

Ciekawi opisana historia Pani rodziny. Nie wszyscy, którzy pozostawili majątek na wschodzie otrzymali na tych ziemiach rekomensatę. Znam ludzi, którzy zostawili tam 2 folwarki i swoich praw dochodzą do dzisiaj a właściwie ich rodziny, bo właściciele już nie żyją. Dużo rodzin miało jedynie 1 godzinę na spakowanie dobytku całego życia i wtedy o "papierach" nikt nie myślał, stąd problemy z udowodnieniem, że faktycznie pozostwiono majątek. Pozdrawiam

Nie dopuść, żeby Twoje marzenia zarosły zielskiem:)
Meg
Meg wt., 2009-08-18 11:42

....zastosowałam specjalnie

@Frank:

....zastosowałam specjalnie owe słowo i nie jest ono litewskiego pochodzenia...proszę sprawdzić i dopiero czytać....! A dlaczego? Bo można stosować "zamienniki "słów nie tylko pochodzące z j. polskiego.

Obserwator
Obserwator ndz., 2009-07-26 09:33

Mam pomysł na coś o podobnych klimatach

ale najpierw muszę zdobyć zgodę na fotki pewnego niedostępnego obiektu. Ciekawie się czyta takie teksty bo przywołują kawałki minionego życia za którymi każdy z nas tęskni. Chyba (!) z tego powodu fotografuję czasem takie śmieszne zaułki, stare uliczki i zaniedbane podwórka oraz inne fragmenty minionych lat które kojarzą mi się ze szczęśliwym dzieciństwem.

Obserwator
Roman
Roman wt., 2009-08-18 11:50

"....a szlachta nigdy nie

@AniaS:

"....a szlachta nigdy nie jest po kądzieli Drogi Panie" - skad ta konstatacja? Pani dziadek nosił nazwisko Zdanowicz? W herbarzu tak napisali. I nie znajduje tu miejsca na "obraze Pani Przodków" - wprost przeciwnie - nobles obles - szlachta to sól ziemi! Sam jestek spod herbu Odrowąż i Korczak! I wcale tego za ujme nie poczytuje.

Janina K
Janina K ndz., 2009-07-26 12:23

Nie znam historii mojej

Nie znam historii mojej rodziny ponieważ wychowałam się w domu dziecka. Zazdroszczę wszytkim którzy mają możliwość odnalezienia swoich korzeni. Pozdrawiam.

Janina
Zojka
Zojka pon., 2009-07-27 15:35

Historia rodziny

Bardzo ciekawa historia Pani Meg. Przeczytałam z zainteresowaniem. Pozdrawiam

Zosia
Stały_Czytelnik
Stały_Czytelnik czw., 2009-08-13 08:36

Do autorki --- Litwini ma

Do autorki --- Litwini ma Pani rację wstępowali w szeregi wroga. Nie chciałbym nikogo urazić ale tak było. Potwierdzam tę informację. Artukuł bardzo ciekawy. Szkoda jednak, że tak mało dołączyła Pani dokumentów. Czasy ciekawe szczególnie opowiadane przez świadków tamtych dni.

Michał
Roman
Roman pon., 2009-08-17 19:38

"...Ślub odbył się w

"...Ślub odbył się w miejscowości Żyżmory na Litwie. Oboje zajęli wtedy gospodarstwo ogrodnicze by siłą swych rąk ..." - nie rozumiem tego lapsusu - jak sie "zajmuje" gospodarstwo? Wiem ze mozna dostac kupic - ale zająć?

Meg
Meg pon., 2009-08-17 19:51

---> zajęli ponieważ prawnie

---> zajęli ponieważ prawnie otrzymali je dopiero później...Ps... i nie ukradli, nie dostali, nie wydzierżawili. Po prostu "stało"puste ...takie były czasy.

Irena
Irena pon., 2009-08-17 20:36

Swietny tekst .

Swietny tekst .oraz ciekawa historia

Irena - pozdrawiam z Londynu wszystkich gorzowiakow!
Stały_Czytelnik
Stały_Czytelnik wt., 2009-08-18 07:08

Do Roman -- jako zajmujący

Do Roman -- jako zajmujący się na codzień historią odpowiem Ci. Opisywana historia tej Rodziny jak czytamy zaczyna się w 1917 roku. Nie jest dziwnym stwierdzenie - zajęcia gospodarstwa. Zajęcie póżniej jak czytam prawne objęcie. Nie ma się czemu dziwić. Takie przypadki funkcjonowały jeszcze po II wojnie światowej.Dotyczy to repatriantów ze wschodu. Radzę czytać dokładnie i przede wszystkim ze zrozumieniem oraz nie kwestionować dokumentacji przedstawionej w tekście oraz tej którą autorka zapewne posiada. Jeżeli coś dla Pana jest nieprawdopodobne to trudno ale trzeba to przyjąć za pewnik podparty dowodami w postaci dokumentów.

Michał
Meg
Meg wt., 2009-08-18 07:26

...." Z dniem 13 września

...." Z dniem 13 września 1917 roku prawnie nadaję gospodarstwo rolno-ogrodnicze Jóżefowi Zdanowicz (...) zajęte przez niego w dnia 19 sierpnia 1917 roku i ustanawiam go właścicielem majątku składającego się z 0,78 ha ziemi, dwóch budynków gospodarczych oraz budynku mieszkalnego. Akt wchodzi w życie z dniem podpisania"
----> fragment tłumaczenia z jezyka litewskiego na j. polski na zlecenie Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Zielonej Górze, wydział Rolnictwa i Leśnictwa dnia 4 listopada 1953 roku. Posiadający czerwoną pieczęć oraz podpis Z-cy Kierownika Wydziału Rolnictwa i Leśnictwa Inż. Dylmańskiego ( o ile dobrze odczytuję nazwisko, gdyż jest zamazane) Dokument ten został sporządzony na zlecenie Zarządu Miasta Gorzów w celu jak czytam zamienienia dzierżawy gospodarstwa ogrodniczego w Gorzowie na własność. Co nastąpiło 27. kwietnia 1960 roku. Pozdrawiam i więcej zaufania do mnie i do dokumentów.

Jacek
Jacek wt., 2009-08-18 08:32

Gdysmy przybli na ziemie

Gdysmy przybli na ziemie zachodnie moj tatus opowiadal ze mogl wybierac sobie mieszkanie w ktorym chcial zamieszkac. Bylo duzo pustych mieszkan i dwa razy sie przenosilismy az znalezlismy jedno w kamienicy w ktorej mieszka do dzis moj mlodszy brat. Zajmowalo sie mieszkanie a pozniej zglaszalo ze sie w tym chce zakwaterowac. Tak bylo.

Roman
Roman wt., 2009-08-18 11:38

Polszczyzna sie kłania -

Polszczyzna sie kłania - "podlewa pierwsze flanse" - w j. polskim jest okreslenie "flance" okreslajace sadzonki. Byc moze zastosowala Pani reginaliz litewski?

Meg
Meg wt., 2009-08-18 12:18

....dokumenty nie kłamią

....dokumenty nie kłamią Panie Romanie...powtarzam Panu po raz kolejny. Każdą datę i każde napisane tu słowo jestem w stanie udowodnić przedstawiając całą stertę dokumentów, ale czy to pomoże? Wątpię. Panu zostawiam prawo do własnego zdania i "śledzenia" wszystkich moich wpadek nie tylko ortograficznych ale i stylistycznych dziękując jednocześnie za Pana zaangażowanie a nade wszystko zainteresowanie losami mojej Rodziny. ... co do błędu ...zgadzam się powinno być - sadzonka.Pozdrawiam

Zojka
Zojka wt., 2009-08-18 12:39

Kpiarz i prześmiewca.

Kpiarz i prześmiewca. Wszechwiedzący Roman :) Już jako lamus kwestionował Pan prawdziwośc logo Zawarcia i został Pan sprowadzony do parteru. Nie było miło ale tam przynajmniej Pan napisał magiczne słowo "przepraszam". Łatwo osądzać i łapać za słówka tylko potem wychodzi się na.............

Zosia
Gorzowiak
Gorzowiak wt., 2009-08-18 20:29

Mała Meg :D Wracaj no mi tu

Mała Meg :D Wracaj no mi tu zaraz bo nie widzę nowych artykułów!

------------------------------------------------ http://pl-pl.facebook.com/people/Igor-Jankowiak/100001468775117 Szukaj mnie na facebook.com i nie pisz, że jestem Meg!
Grażka
Grażka sob., 2009-10-17 20:00

W mojej rodzinie nie

W mojej rodzinie nie pozostały żadne dokumenty. Wiem tylko z przekazów mamy że moja rodzina pochodi z okolic Grodna. Do Polski przyjechali wczesną wiosną 1946 i zostali w stolicy gdzie cała moja rodzina żyje. Męża rodzina pochodzi z Kijowa i osiedlili się w Gozrowie też w 1946. Teść opowiadać nie może bo ma po udarze wadę wymowy . Bardzo ciekawa historia i bardzo osobista. Pozdrawiam

--Pozdrawiam --
Robert199
Robert199 pt., 2009-11-06 09:26

Dziś trafiłem na wspomnienia

Dziś trafiłem na wspomnienia rodziny Pani. Są niesamowite. U nas nie zachwały się dawne dokumenty. Po śmierci babci wszystko poszło do pieca. Dzisiaj żałuję.

geM
geM śr., 2010-02-24 20:02

Poczytałem sobie i mam kilka wątpliwości

Opisała Pani dzieje swoich przodków w bardzo ładnie, większośc komentujących chwali Panią za artykuł. Pod względem technicznym bez zarzutu.Do opisanych przez Panią faktów nikt przyczepić się nie może, to oczywiste. Jednak czytając ten tekst odniosłem wrażenie, że przodkowie wykazali się dobrym cwaniactwem. cytuję"Zostali zakwaterowani w mieszkaniu przy ulicy Grobla 14 na parterze przejmując w spadku : 1 stół, 6 krzeseł, 1 bufet, 1 tapczan, 1 kanapę, 4 łózka z materacami, 1 biurko, 2 szafy, 1 szafę na książki, 1 fotel miękki, 2 krzesła kuchenne , 1 stolik kuchenny, 1 komodę oraz 2 kredensy kuchenne.
Jako, że dziadek zostawił na wschodzie gospodarstwo ogrodnicze to mieszkanie traktował jako tymczasowe. Chodził po Gorzowie i szukał podobnego do tego, które zostało mu odebrane. W życiu często bywa tak, że szukamy czegoś co mamy pod nosem. Tak też było i w tym przypadku. Dziadek któregoś dnia skręcił w lewą boczną uliczkę i znalazł to czego szukał. To ulica Zielona. Tam w połowie tej ulicy wypatrzył dom, szopę, szklarnię i ponad 0, 50 ha ziemi. Kilkanaście drzew owocowych i krzewów a także winorośl na domu sprawiła, że dziadek znalazł nowe miejsce dla swojej rodziny." koniec cytatu W moim odczuciu Pani Dziadek wykazał się ogólnie przyjętą w tamtych czasach " ZARADNOŚCIĄ" kolejny cytat "Formalności trwały czas jakiś ale oficjalnie 12 czerwca 1946 roku nastąpiła przeprowadzka. Najpierw Prezydium Miejskiej Rady Narodowej podpisało z dziadkiem umowę o dzierżawę i dopiero 27 kwietnia 1960 roku dziadek otrzymał Akt Nadania ziemi i nieruchomości" Wnioskuję z powyższego tekstu, że mienie zajęte przez Pani dziadka było typowym aktem bezprawia, dorwaniem się nie do swojego . Podejrzewam, że była to pozostałość po jakimś biednym ,przegnanym przez nieproszonych najeźdźców Landsberczyku, Czy nie ma Pani z tego powodu wyrzutów sumienia? Powinno to Panią gryźć jak turkuć podjadek! Artykuł dający czytelnikowi wiele do myślenia o minionych czasach i ludzkich zachowaniach.

Meg
Meg śr., 2010-02-24 20:19

Panie geM, czytamy ze

Panie geM, czytamy ze zrozumieniem, najpierw gospodarstwo było dzierżawione na mocy umowy z miastem ( umowa numer 32/1945), potem ( czerwiec 1946) na czas trwania dzierżawy( odnawalnej co 5 lat) do 26. 04.1960 , kiedy to nadano akt własności ziemi, to jest chyba widoczne na zamieszczonych dokumentach...Nie ma w żadnym miejscu mowy o zajęciu bezprawnym ! Na wszystkie nazwijmy to etapy zasiedlenia mam dokumenty...A jak się odobywało zasiedlenie Polaków? O tym, każdy wie, kazdy przesiedleniec mógł wybrać sobie mieszkanie czy dom....Tyle, myślę, że to jasne, więcej w artykule Pani rodorek ( zareklamuję dwa dobre teksty) o repatriantach....wtedy łatwiej pozna Pan schemat zasiedleń.Ps...a przy Grobla mieszkali równiez legalnie od przyjazdu w roku 1945, dokument z pieczęcią potwierdzający ten fakt znajduje się również w mojej dokumentacji...

geM
geM śr., 2010-02-24 20:24

Pani Meg

"czytamy ze zrozumieniem, najpierw gospodarstwo było dzierżawione na mocy umowy z miastem ( umowa numer 32/1945), potem ( czerwiec 1946) na czas trwania dzierżawy( odnawalnej co 5 lat) do 26. 04.1960" najpierw gospodarstwo było samowolnie zajęte, bez pytania nikogo o zgodę a dopiero potem czyniono starania o legalizację tego faktu.

rodorek
rodorek śr., 2010-02-24 20:34

Witam Panie geM. Odnośnie

Witam Panie geM. Odnośnie zasiedlania słów kilka. Byłabym wdzięczna, gdyby przeczytał Pan chociaż drugą część art. o zasiedlaniu ziem zachodnich. Proszę nie pisać o samowolnie zajętych nieruchomościach, bo ludzie nie przyjeżdali tutaj i nie opuszczali swojej ojcowizny dlatego, że mieli taki kaprys. Była akcja przesiedleńcza i tyle.

Nie dopuść, żeby Twoje marzenia zarosły zielskiem:)
geM
geM śr., 2010-02-24 20:43

Pani Rodorek

Z wielkim szcunkiem ,ale bez adwokatury z Pani strony proszę. Pani Meg wyraźnie napisała w swoim artykule,że jej Dziadek dostał z przydziału lokal tylko mu nie odpowiadał i na własną rękę zaczął szukać aż znalazł. Więc nie mijam się z prawdą. Stwierdzam tylko zaistniały fakt a to nic złego.

rodorek
rodorek śr., 2010-02-24 20:48

Szanowny Panie geM,

@geM:

Szanowny Panie geM, zapewniam, że to nie adwokatura, a jedynie "stwierdzenie zaistniałych faktów":)))

Nie dopuść, żeby Twoje marzenia zarosły zielskiem:)
geM
geM śr., 2010-02-24 20:53

Ale Szanowna Pani Rodorek. Ja

Ale Szanowna Pani Rodorek. Ja tych faktów nie kwestionuję. Ja tylko poddaje w wątpliwość pewne zachowanie. A do tego chyba mam prawo ,oceniając powyższy artykuł. Tak czy nie?

Meg
Meg śr., 2010-02-24 20:58

" Zostali zakwaterowani w

" Zostali zakwaterowani w mieszkaniu przy ulicy Grobla 14 (...) legalnie jak pisałam są dokumenty na to...i dalej

Jako, że dziadek zostawił na wschodzie gospodarstwo ogrodnicze to mieszkanie traktował jako tymczasowe. Chodził po Gorzowie i szukał podobnego do tego, które zostało mu odebrane" - ponieważ obiecano mu tu podobne ogrodnictwo jak na Litwie, znalazł i po prostu się z rodziną przeprowadził...Mija się Pan z prawdą twierdząc, że cokolwiek zajął bez prawa. Zapewniam, że nie! Prosze jednak poczytać o repatriantach w art. Pani rodorek...to bardzo dobrze opracowany artykuł na ten temat. Koniec...a Pan niechaj dalej bada udokumentowane, kwestionuje pewne.

  • 1 Strona
  • 1
  • 2