Gorzowskie parki. Park im. Mikołaja Kopernika (zdjęcia)
Sama brałam udział w jego powstawaniu i w dodatku w tzw. czynie społecznym. Ze zdumieniem odnalazłam więc ostatnio w ciemnym kąciku zapomniany nagrobek. Myślałam, że nie ma tu już żadnego „nieoficjalnego” śladu dawnej nekropolii.
Naturalną koleją rzeczy jest, że w zetknięciu z siłą Matki Natury stoimy na z góry przegranej pozycji. Stare cmentarze wchłania przyroda – i to też jest naturalna kolej rzeczy. Tam, gdzie przed wielu laty zaniechano pochówków, tylko niezwykła wola żyjących, dążących do utrzymania nekropolii, może dawać jej nikłe szanse przetrwania. Najgorzej „mają się” te, które pozostają na ziemiach opuszczonych przez dawnych mieszkańców. Taki sam los jest udziałem naszych miejsc ostatniego spoczynku pozostawionych na Kresach, jak i starych, poniemieckich cmentarzy na Ziemi Lubuskiej. Gdy mija 40 lat od ostatniego pochówku, można zrównać je z ziemią. I często tak właśnie się dzieje. Cmentarzy cywilnych dotyczą wewnętrzne przepisy każdego kraju. W Polsce – jeżeli istnieją szczególne przesłanki (tzw. „szczególne cele publiczne”) – nekropolia może być zlikwidowana wcześniej. Jakie były przesłanki do likwidacji gorzowskiego cmentarza ewangelickiego przy ul.Walczaka przed upływem owych ustawowych 40 lat? Prozaiczne.
Zdewastowany teren i częste libacje urządzane pośród splądrowanych grobowców przez tzw.magrines społeczny nie przynosiły miastu chluby. Pracownicy Stilonu, skracający sobie drogę do zakładu przejściem przez zarośnięte alejki, po prostu bali się tędy chodzić, a kiedy w latach 70-tych, po otwarciu granicy z NRD zaczęli pojawiać się w Gorzowie sąsiedzi zza Odry…to resztę można już sobie dośpiewać.
Dzisiaj dawny cmentarz ewangelicki jest znanym miejscem rekreacji. Ma imponującą (i działającą) fontannę, fajne place zabaw, miasteczko rowerowe, nową kładkę i…wiewiórki. Starodrzew i cieniste alejki przynoszą - zwłaszcza w upały - ulgę zdrożonym mieszkańcom. Można tu przysiąść z książką na jednej z licznych ławeczek, można też pogrążyć się w zadumie spacerując zielonym tunelem lub po prostu przytulić na chwilę czoło do kory mijanego drzewa. Takie miejsca są potrzebne, ale nie powinno się zapominać o przeszłości własnego miasta. Dlatego cieszy mnie, że jakiś czas temu ustawiono wreszcie w Parku tablicę, informującą o jego dawniejszym przeznaczeniu, że utworzono mikroskopijne wprawdzie, ale jednak lapidarium i przeniesiono odnalezione podczas budowy drogi doczesne szczątki dawnych mieszkańców do ossarium na Cmentarzu Komunalnym. Mamy teraz piękny park z bogatą historią.



































Kontakt:
Park im. M.Kopernika
Ja przez 6 lat przechodziłem do i ze szkoły podstawowej przez park , jeszcze w jego poprzedniej postaci na długo przed podzieleniem go na 2 części . Teraz mieszkam już znacznie dalej od parku, ale mimo to często tam bywam . Dodam , że wiele części nagrobków można było jeszcze zauważyć w latach 90 ubiegłego wieku .
Obok parku mieszkałam 15 lat.
Obok parku mieszkałam 15 lat. Mój ojciec zaprowadzał mnie jako dziecko tam często (jeszcze jak był cmentarz). Najbardziej pamiętam panujący tam półmrok i dużo bluszczu. Dziękuję za ten materiał, przywołał wspomnienia. Pozdrawiam. Hm 4 głosy i średnia 2,5 a to ciekawe. Ja daję 5.
Na Magmag zawsze można liczyć.
To chodząca historia naszego miasta. Wartościowy artykuł o typowo INFORMACYJNYM charakterze (co PONOĆ redakcja zawsze ceniła) traktujący o NASZYM pięknym mieście. Dużo wysiłku widzę w zdobywaniu informacji. Ciekawie się czyta. Mamy piękny park a tak mało o nim wiedziałem. (a "obok" "topory" o ogonek i nie tylko) Przypominam o parku przy szpitalu na ul. Walczaka.
W tym parku byłam niestety
W tym parku byłam niestety tylko kilka razy jednak pamiętam ten półmrok o którym pisze Krysia. Pamiętam bluszcz i wiewiórki...I ławkę , której już nie ma...Bardzo ciekawy artykuł.
Tylko żeby o ten piękny
Tylko żeby o ten piękny zakątek naszego miasta dbano jak należy. Mam swoje młodzieńcze wspomnienia z nim związane. Tam moje córki stawiały swoje pierwsze kroki podczas rodzinnych spacerów. Tam też często spaceruję z moim wnuczkiem obserwując wiewiórki.Pozdrawiam
A ja całowałem się tam z moją - wtedy jeszcze nie - żoną
Padał deszcz a my pod parasolką :-)
Kiedyś obiła mi się o uszy
Kiedyś obiła mi się o uszy plotka o aferze szpiegowskiej związanej z cmentarzem. Podobno w jednym z grobowców odnaleziono szpiegowski nadajnik.
Pamiętam że się bałem tego
Pamiętam że się bałem tego parku, bo mnie straszono, że tam duchy chadzają. Byłem mały i wierzyłem:D
To park prawie pod moim
To park prawie pod moim mieszkankiem w Gorzowie. Bawilam sie tam jako dziecko i jak Obserwatorcalowalam sie z moim narzeczonym ale wtedy nie padal deszcz. Milo zobaczyc stare katy.-:)
Marysiu! Jesteś gdzieś na
Marysiu! Jesteś gdzieś na fotkach??? Ale numer! Marysia budowała park! :)))
A gdzież ja mogę być Jamajko?
@Jamajka:Na pierwszym (tytułowym) zdjęciu oczywiście dyryguję koleżankami - ta okularnica po prawej stronie z wyciągniętą ręką :))
Natomiast na fotce z "ciągnięciem rzepki" występuję jako pierwsza :))
Ale super! :)) Kurcze, a ja
@Magmag:Ale super! :))
Kurcze, a ja nie mam takich fotek, miałam co prawda jakiegoś AMI daaawno, dawno temu, ale gdzieś przepadł... ;)
AMI
@Jamajka:też miałam, ale przehandlowałam za stilonowskie kasety magnetofonowe:-)