drukuj

Gorzowianin widział akcję ratowniczą na Bałtyku. Twierdzi, że pomoc przybyła zbyt późno!

Zdjęcie wykonane przez gorzowskiego wędkarza, akcja ratownicza

20 września na Bałtyku (na wysokości Darłowa) zatonął kuter rybacki Mariola. Zginęła jedna osoba. Dotarliśmy do gorzowianina, który był świadkiem tego wypadku. Oto jego relacja.

Około 7.00 mieszkaniec Gorzowa ze znajomymi wyruszył na połów dorszy. Mariola wypłynęła z portu godzinę wcześniej. - Tego dnia ryby słabo brały, mniej więcej o jedenastej zacząłem się rozglądać po morzu. Zobaczyłem łódkę wywróconą dnem. Powiedziałem o tym kolegom, ale oni nie chcieli uwierzyć. Mówili, że za długo na słońcu przebywam – relacjonuje świadek.

Wiadomość doszła do ich szypera. On zareagował szybko, zatrąbił i podpłynął do topiącego się kutra.

- Potem było niczym w amerykańskim filmie: przez radio usłyszeliśmy wezwanie pomocy: Mayday! Mayday!

 

O 11.05 wędkarze dopłynęli do Marioli. Dziób wystawał na około metr ponad poziom wody.

Na miejscu były już inne łódki. Próbowały pomóc, jak tylko mogły. Niestety mogły niewiele. Lepszy skutek odniosłaby akcja ratownicza większych jednostek, jednak nie miały one jak podpłynąć, ponieważ uniemożliwiały im to pływające obok Marioli mniejsze kutry gapiów. – W panice zawsze popełnia się jakieś błędy, tak było i tu - mówi gorzowianin.

 

Według popularnego portalu informacyjnego „jednostka poszła na dno rufą i zatonęła w ciągu jednej minuty”, a „poszukiwania rozbitka rozpoczęto kilka minut po otrzymaniu przez SAR sygnału SOS”. Nasz świadek twierdzi, że amatorska akcja prywatnych łódek trwała około 20-25 minut. Po tym czasie dopiero kuter zatonął. Jednostki przypłynęły ,,kilka minut po’’, ale po zatonięciu Marioli. Helikopter przyleciał jeszcze później.

 

Wędkarz przypomina sobie, że kiedy już podpłynął bliżej tonącej łódki, widział, że jej szyper parę razy nurkował pod pokład. Wtedy nie wiedział dlaczego. Później dowiedział się, że pod podkładem znajdowała się żona szypera, jednocześnie właścicielka łodzi. Jej ciała do dziś nie odnaleziono.

Na pokładzie łodzi znajdowało się 9 osób. 8 z nich uratowano. Według informacji, które znalazłam w interencie, zatopiony jacht motorowy miał stalowy kadłub o długości 7,40 m (niektóre źródła podają 8-9 m). Był napędzany zamontowanym na stałe silnikiem o mocy 40 KM. Był to dziewiczy rejs jednostki u nowego właściciela, który kupił ją wiosną tego roku.

 

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, Ryszard Gąsiorowski, powiedział, że w sprawie zatonięcia rybackiej łodzi będzie przeprowadzone śledztwo, choć formalnie postanowienia o wszczęciu śledztwa jeszcze nie wydano.

 

- Jednostki ratownicze przybyły zbyt późno, już po zatonięciu kutra - podkreśla gorzowski wędkarz.

Zdjęcia

  • Zdjęcie wykonane przez gorzowskiego wędkarza, akcja ratownicza
  • Zdjęcie wykonane przez gorzowskiego wędkarza, akcja ratownicza
  • Zdjęcie wykonane przez gorzowskiego wędkarza, tonący kuter
  • Zdjęcie wykonane przez gorzowskiego wędkarza, tonący kuter
  • Zdjęcie wykonane przez gorzowskiego wędkarza, akcja ratownicza
  • Zdjęcie wykonane przez gorzowskiego wędkarza, akcja ratownicza
wystarczy jedno słowo: kobieta... to określenie zawiera w sobie wszystko
betty
Autor:betty

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
kaja1305
kaja1305 śr., 2009-09-23 14:34

Samo życie .....

tak było im pisane .Współczuję rodzinom i znajomym tych osób.
Pozdrawiam żyjących ,zmarłym oddaję cześć .
kaja 1305

Magmag
Magmag śr., 2009-09-23 19:01

Czasami niełatwo jest

Czasami niełatwo jest pogodzić się z tym, czym obarcza nas życie. Pozostaje mieć wiarę w sens tych doświadczeń…to musi być straszne...przyglądać się bezsilnie, jak...

........................................................................................................................................................................ Dla zdrowia dobrego, trzeba serca wesołego...czego i Wam życzę...Maria Gonta