Getta dla wykluczonych, czyli nasze gorzowskie podwórka
Dlaczego właśnie podwórka? Bo przecież miasto to nie tylko ulice chodniki, wieżowce, domki jednorodzinne, okazałe wille parki czy pomniki, ale również podwórka, które tworzą taki mały zamknięty świat. To tam, szczególnie latem, koncentruje się życie mieszkańców.
Pamiętam moje podwórko z dzieciństwa, pełne drewnianych komórek, z trzepakiem stojącym w honorowym miejscu, błotem po kostki po każdym ulewnym deszczu, czy rozsypującymi się schodami prowadzącymi z podwórka na przydomowe ogródki. Czasami przed oczyma przesuwają się obrazy, na których kobiety siedzą na murku i głośno rozmawiając, wyłuskują ze strąków fasolę, szatkują kapustę, wieszają na sznurach pościel, a na starych drewnianych ławkach seniorzy wygrzewają latem swoje stare kości Tam my - dzieci - bawiliśmy się, organizowaliśmy podwórkowe bitwy, zbieraliśmy do worków orzechy z okazałego drzewa rosnącego w centrum podwórza. Tamtego podwórka już dawno nie ma. Stoi w tym miejscu okazały wieżowiec użyteczności publicznej.
Od tamtych czasów minęło prawie 50 lat. Świat się zmienił, inaczej żyjemy, niby lepiej, nowocześniej, ale niektóre podwórka zupełnie nie zmieniły się. Tam czas biegnie, a właściwie nawet nie biegnie, ale płynie w sobie tylko wiadomym tempie. Na sznurach suszy się pościel, żółte firanki, robocze ubrania, skarpety z dziurami jak cebule, pieluchy, gacie barchanowe itp. Pod ścianami budynków stoją stare, niepotrzebne już graty, zwinięte w rulony zbutwiałe chodniki i dywany, jakieś wiaderka i ocynkowane miski...
Ludzie nie spieszą się, ale gdzie właściwie mieliby się spieszyć. Większość dorosłych nie pracuje, młodzi mężczyźni latem podłapują jakieś prace sezonowe, przeważnie na budowie, a wieczorami przepijają swoją dniówkę. Młode dziewczyny rodzą kolejne dzieci, licząc na becikowe, za które uregulują zaległe rachunki, a pani w osiedlowym sklepiku skreśli ich nazwisko z listy dłużników. Marazm, stagnacja, beznadzieja. Jedyną rozrywką są kolejne jabole, które wypijają, siedząc na brzegu piaskownicy, gdzie sikają okoliczne bezpańskie koty, a potem dzieci budują z tego piasku babki. Na zamki i pałace nie starcza już wyobraźni.
Przechodząc po tych podwórkach, miałam wrażenie, że raptem znalazłam się w gettach dla wykluczonych. Ja mogłam w każdej chwili przekroczyć korytarz zakończony bramą, by znaleźć się w innym świecie. A Oni?






























Kontakt:
...
Świetny, ale bardzo smutny felieton. Niestety, prawdziwy.
Tak w tym temacie
http://www.mmgorzow.pl/artykul/kamienice-ruiny-slumsy-240455.html
http://www.mmgorzow.pl/artykul/czy-jest-konkurencja-dla-zakladu-utylizac...
http://www.mmgorzow.pl/artykul/sie-dochrapalismy-tylko-sobie-pogratulowa...
nikt nie dba tak o podwórka jak ich właściciele
te podwórka - rzeczywiście wyglądające koszmarnie pusto, są potencjalnymi rajami, ale nie staną się nimi będąc dostępnymi dla wszystkich, nie w naszym kraju :( Teraz takie są - każdy może na nie wejść, przejść, przejechać, wwieźć, wywieźć, więc jakiekolwiek działania dla ich upiększenia są bezsensowne. Posadzenie drzewka kosztuje niewiele, ale kto to zrobi wiedząc, że za kilka godzin albo dni zostanie ono złamane, wyrwane, zgniecione? To już lepiej za te 10 zł kupić kilka bochenków chleba.
No i właściwie szkoda, że
No i właściwie szkoda, że tych podwórek nie wstawiłaś do konkursu.
A felieton?... ech... samo życie
os. Sady
na blokach na ul Kościuszki, 9 maja, Czereśniowej (na przeciwko hali) widniały swego czasu napisy sprayem: Getto... A na Sułkowskiego na wieżowcu wielki napis ulica Kryminalna :)
Podwórka, bramy, klatki
Podwórka, bramy, klatki starych kamienic, bardzo ciekawy i klimatyczny temat, osobiście się boję tam zaglądać i nie robię tego. Szkoda, że fotki nie w konkursie. Dużo kamienic zostało wykupione po obrysie, bez przyległych podwórek, dziś właściciele nie są z tego co wiem wykupieniem ich nawet z dużymi bonifikatami (musieliby sprzątać i teren utrzymywać) a co dopiero urządzaniem tego terenu. W ramach różnych akcji z tego co wiem co jakiś czas przygotowuje się jakieś plany zagospodarowania czy uporządkowania podwórka, ale kropla w morzu potrzeb. Myślę, że tu sprawdziłaby się najlepiej dobra, sprawdzona dewiza -bieżmy swoje sprawy w swoje ręce.
Lubię fotografować podwórka.
@Muminek:Lubię fotografować podwórka. Mam spore archiwum takich zdjęć.Większość pstrykałem poza Gorzowem. W niektórych mniejszych miejscowościach czuje się klimat dawnych lat. Ostatnio pod Zieloną Górą trafiłem do domu przy którym znajduje się podwórko zachowane prawie w oryginale sprzed ponad 100 lat. Mało tego, w domu są zachowane oryginalne stare kafle na podłodze i na ścianach. W mieszkaniu tym kiedyś znajdował się sklep masarski. Kafle na ścianie przekładane są pięknymi, zdobionymi głową krowy kaflami. Zachowały też się oryginalne haki na mięso i wędliny. W domu znajduje się też piękny stary piec. Nie mogłem wyjść z zachwytu...
:)^-^
"Ciemnych przejść
Późnych pór
Zakamarków, schodów, wind
Baru, park
Końca tras
Brudnych ulic gdzie jest mrok
Strzeż się tych miejsc
Strzeż się tych miejsc
Tu nie wolno głośno śmiać się
I za dobre mieć ubranie
Strzeż się
Tutaj ludzie złych profesji
Mają swoje oceany
śmierć im podpowiada przyszłość
I co noc, co noc z nich drwi
Strzeż się tych miejsc"
Lech Janerka
Rodorku, bardzo dobry artykuł :)
Takie podwórko, to moje
Takie podwórko, to moje dzieciństwo.
Wspominam je z łezką w oku, nasze gry w, kiczkę, Państwa-Miasta,palanta, badmintona,piłkę nożną.
Miesiąc temu byłam na "moim" podwórku...I zrobiłam zdjęcie muru na którym ponad pięćdziesiąt lat temu,chłopcy namalowali bramkę...Pozostały jeszcze jej fragmenty...Odwiedziłam sąsiadkę,która tam nadal mieszka, jest wspaniałą ciepłą osobą. Dziękuję pani Lucynko za cierpliwość do nas. Dziekuję Pani Władziu za wafelki, cukierki,które wynosiła pani z domu na tacy i wołała wszystkie dzieci. Dziękuję Panu Władkowi za wchodzenie na dach za naszą piłką...Dziękuję wszystkim którzy mieszkali na ul. B.Chrobrego 23, w moim dzieciństwie byliśmy jedną rodziną... Nie ma już takich sąsiadów... Są podwórka bez dzieci skaczących w klasy, grających w dwa ognie,podchody...
...Ale są dzieci grające na komputerze, X-BOX'sie, play station, takie czasy.
Mar-jolu a może zbierzemy
@mar-jola:Mar-jolu a może zbierzemy pakę i zagramy w kiczkę :) Ja się piszę :)))
Oj! Ale fajnie by było,
Oj! Ale fajnie by było, uwielbiałam w to grać:)))
Ale czy my nie za starzy????
Mar-jolu, jacy starzy...???
@mar-jola:Mar-jolu, jacy starzy...??? Może za starzy na jazdę na żużlu ale na kiczkę...? :) Nie wiem czy ktoś z młodszego pokolenia MM-kowiczów zna tę grę...Wiele ich było. Palant, pikor, kiczka, dwa ognie, podchody...ach to były czasy...
"A Oni?"
A może im jest tak dobrze? Skoro pieniądze na jabola są, jest co zapalić, co więcej do szczęścia może brakować? Skoro im nie przeszkadzają te stare graty, zbutwiałe dywany? Kto to ma posprzątać?
Ludzie się chyba dzielą
@gonia:Ludzie się chyba dzielą zasadniczo na dwie grupy, na tych co narzekają i tych co starają się tak czy inaczej coś w życiu zmieniać. Sami decydujemy do jakiej grupy chcemy należeć. Teoretycznie, wszystko jest możliwe.
:)^-^
Jak się gra w kiczkę?
Świetny tekst, równie ciekawe
Świetny tekst, równie ciekawe zdjęcia.
Przychylę się jednak do pytania Goni - kto ma posprzątać ich bajzel? Może oni chcą tak właśnie żyć? Bo żeby żyć inaczej, lepiej, trzeba cokolwiek w życiu robić, nie ślęczeć na podwórku i żłopać.
A z remontami czy uprzątaniem i poprawianiem wyglądu podwórek to bywa różnie. Moje na przykład (żadne to podwórko, kilka metrów na krzyż, ale nosi tą dumna nazwę) należy do miasta. I to bardzo upierdliwe jest, bo żeby cokolwiek było zrobione (naprawione), to trzeba zgłaszać ADM-owi wielokrotnie. Przykładowo załatanie może metrowej dziury (ułożenie kilku cegieł i zalanie ich betonem, czy czym tam) zajęło "miastu" chyba trzy lata. Po pierwszym zgłoszeniu - po wypadnięciu jednej (słownie - jednej) cegły, nie naprawiono. Dopiero całkiem niedawno, gdy ADM miał sprawę do mieszkańców, właściwie wspólnoty, wyrwę załatano. I tak jest z wieloma sprawami - nawet tymi, za które płaci wspólnota - doprosić się czasami nie można reakcji. Więc to nie takie proste, ta dbałość o podwórka...
Wiele jest zaniedbanych podwórek.
Ale są też takie, o które dbają mieszkańcy. Wszystko zależy od ludzi - chcą albo nie chcą, by ich otoczenie ładnie wyglądało. Przykład: "Zielone podwórko", które było piękne podczas otwarcia a już po pół roku było zdewastowane, koło Szk.Podst. nr 10 na ul. Towarowej los podwórka wzięli w swoje ręce mieszkańcy - zasiali trawę, posadzili kilka drzewek, urządzili skalniak. Na los mojego podwórka nie miałam wpływu - jego teren zamieniono w ulicę i wyłożono polbrukiem, chociaż woleliśmy, by pozostało tam miejsce rekreacyjne dla mieszkańców z namiotem i stolikiem, gdzie można byłoby wypić spokojnie kawę i poodpoczywać.