Gdy własny mąż jest moim kierowcą
Wybieramy się w dość długą podróż. Oczywiście, samochodem. Jestem starym kierowcą ,ale teraz prowadzić nie mogę, bo są odgórnie narzucone zasady. Kierowcą w tym wypadku może być tylko on, mój mąż. Potulnie siadam obok. Trasa jest prosta i znana. Nie muszę szukać mapy, a potem odpowiadać za źle wybraną drogę. Ulga..
Wyjeżdżamy za późno, bo nie przewidział trudności, a ja przecież mówiłam... Jedziemy.
Pogoda jesienna, dzień krótki, zbliża się szarówa, zaczyna siąpić, potem już pada równo.
Czuję jakieś skurcze w nogach od wciskania nieistniejacych po mojej stronie pedałów. Potem zaczyna drżeć prawa ręka od obsługiwania swojego kierowcy : a to przecieranie okularów, podawanie butelki z wodą, ocieranie potu z czoła. Wprawdzie potu nie widzę, ale za to skutecznie zasłaniam kierowcy pole widzenia.
Mój lewy łokieć już całkiem zdrętwiał przyciśnięty do boku, by nie przekroczyć granicy jego królewstwa. Bardzo pilnie obserwuję szosę więc moja szyja przypomina szyję Masajki, a oczy mgłą zachodzą od wypatrywania znaków przydrożnych.
Już dawno zachrypłam. Jest źle. Atmosfera gęstnieje. W powietrzu wisi topór.
Zamiana miejscami nie wchodzi w grę. Wyść w pełnym biegu też trudno.
I gdy już z wielkim trudem hamuję kolejną falę mdłości, wyjmuję aparat fotograficzny. Robię zdjęcia.
Wszystko odpływa. Deszcz nadal pada, ale jest ślicznie. Błogi spokój. Dojeżdżamy bez problemów. Mąż jakoś dziwnie zrelaksowany wysiada z samochodu.
A ja mam swoje zdjęcia..

























Kontakt:
Hm, jak zwykle Pani
Hm, jak zwykle Pani spojrzenie na prsotostę jest dziełem sztuki
Heee, heee, więcej luzu Pani
Heee, heee, więcej luzu Pani Łuka, taki morał. Droga musiała być do teściowej tak odgadłem. Mężczyźni potrafią być cholerykami i mieć focha - nie zaprzeczę. Co do szukania drogi, zawsze można kupić sobie nawigację, nie zawsze się dojedzie do celu, ale jak coś to jej wina i się ją wyzywa. Ciężka atmosfera czasem też bywa wynikiem jakieś presji z drugiej strony, bo np. za długo przed wyjazdem sprawdzało się ciśnienie w oponach, a u teściowej stygnie już rosół.
Aparat w sluzbie kobiecie i
Aparat w sluzbie kobiecie i ratunkiem na domowo-samochodowa awanture. Super tekst. Usmialam sie -:)
Pani W.
Pani W. - Żona - nie ma prawa jazdy - zasypia po około dziesięciu kilometrach jazdy - a na znakach drogowych i tak się nie zna... więc zawsze ja jeżdżę... Canon leży w bagażniku!
Acha - fajny felietonik p. Łuka! - na 5 z +
...dla zdrowia dobrego lepiej
...dla zdrowia dobrego lepiej nie mieć prawa jazdy :)) Świetnie się czyta - groza narasta niczym u Hitchcocka, ale całość pachnie Chmielewską....i te impresjonistyczne fotki....bomba :)) Ps. Aparat mam zawsze na podorędziu, tylko antyrefleksyjne szyby w samochodzie przeszkadzają w robieniu zdjęć.
Zdjęcia są poprostu - brak
Zdjęcia są poprostu - brak słów takie ciekawe
Bardzo lubię takie teksty. Są
Bardzo lubię takie teksty. Są ciepłe i nastrajają pozytywnie.
Zaprzecza pani sobie bo
Zaprzecza pani sobie bo czytałam kiedyś że pani takich nie lubi:)) Ten jest świetny
Cieszę się, że ktoś śledzi
Cieszę się, że ktoś śledzi uważnie moje komentarze. Tylko krowa nie zmienia zdania. Dzieki MM polubiłam wiele rzeczy, czy to źle, że człowiek w starszym wieku wciąż się rozwija i odkrywa coś nowego?
Był podwójny uśmiech pani
Był podwójny uśmiech pani Lucyno :))Nie śledzę tylko skojarzyłam jak pani pisała ze nie lubi ale nie pamiętam gdzie. Nieważne :))Przepraszam za urażenie
To ja przepraszam. Mam
@Janina K:To ja przepraszam. Mam dzisiaj zły dzień. Mąż leży chory zwykłe przeziębienie a daje do wiwatu tak jak by co najmnie ostatnie tchnienie wydawał. Przepraszam Panią.
REWELKA
Mąż leży chory zwykłe przeziębienie a daje do wiwatu tak jak by co najmnie ostatnie tchnienie wydawał
REWELKA !
To jest mąż! Oh! te chłopy! Marudy!
Ale Wersal !!!!!!!!!
12 -e komentarzy , a mam wrazenie ,że wszyscy napili się Lecytynówki .Czekam na komentarz naszej wyroczni Pani H . aparat fotograficzny czyni CUDA . Romanie z dalekiego Krakowa , napisz co myślisz na ten daleki wypad Pani Łuki .
Pozdrawiam wszystkich w ten ponury pazdziernikowy dzień Kaja 1305
Świetnie oddana atmosfera
Świetnie oddana atmosfera podróży. Czujemy ten wiszący topór w w gęstej atmosferze ograniczonej przestrzeni pojazdu. Tekst wiele mówi o autorce. Współczujemy mężowi; chciałoby się chłopa poklepać po ramieniu dodając otuchy.. wytrzymaj już niedaleko! Nic dziwnego, że z ulgą opuszcza samochód po szczęśliwym dotarciu do celu. Jak w końcu długo można słuchać głosu zachrypniętej, ogarniętej mdłościami żony. I to ".. a ja przecież mówiłam". Brrr. Na jego szczęście zabrała Pani ze sobą aparat fotograficzny. Pozdrowienia dla męża - kierowcy.
Drogi Panie Dako. Do tej pory
Drogi Panie Dako. Do tej pory przeżywam to ,że mnie tak Pan znielubił. Ach czemuż to ,ach czemuż...przecież ja się tylko bawiłam ze swoją wyobraźnią....własnego męża już pozdrowiłam ,a teraz..... pozdrawiam wszystkich Mężów niektórych Żon
:)
@Łuka:cz mogę w związku z tym pozdrowić od Pani swojego męża:)?
Tak ,jak najbardziej Pani
Tak ,jak najbardziej Pani Anucho .Może być Pani "niektórą żoną". Wg moich własnych kryteriów spełnia Pani warunki. Pani wizerunek jaki odbieram w MM to Kobieta silna ,aktywna, pracująca na dwóch co najmniej etatach, pisząca na różne tematy w tym portalu ,walcząca na argumenty z komentarzami a przy tym niezwykle rodzinna i nie dająca sie trudnemu swojemu życiu ,z ciepłem które promieniuje ,no i najważniejsze z poczuciem humoru i wyobraźnią....tak trzymać Pani Anucho...pozdrawiam Panią i Męża Pani....
...
@Łuka:Dziękuję za ciepłe słowa:) Męża już pozdrowiłam:)