GDK gnijącym jabłkiem w sadzie gorzowskiej kultury?
Znam i lubię (prywatni ) ludzi kierujących tą placówką kultury, ale to, co zobaczyłem na terenie GDK „w okolicznościach przyrody", w jakich zorganizowano ten Ogólnopolski (sic!) z nazwy Festiwal,
a i sposób jego organizacji, wołało razem o pomstę do nieba.
Scenę ustawiono na tle obskurnych, odrapanych garaży, pośrodku walających się - od dawna pewno - stert piasku, gnijących gałęzi i śmieci. Piękny sad GDK, w którym odbywała się ta impreza, pełen był gnijących, opadłych z drzew jabłek i gruszek, które rozdeptywane były przez uczestników imprezy. Występujące na scenie dzieci, z dzielnością i determinacją przypisaną wyższym celom, znosiły brak zaplecza, przebieralni i konieczność pozostawania przed i po występie na widoku, w spartańskich warunkach.
Nagłośnienie imprezy było skandaliczne: ciągłe przesterowania aparatury, piski i wyłączenia mikrofonów były na porządku dziennym. Prowadzący za każdym niemal wejściem na scenę „nie mieli mikrofonu", zmieniający się muzycy za każdym wejściem na nowo musieli dostrajać instrumenty.
Całość imprezy – pod okiem Dyrektorki Wydziału Kultury UM, pracowników GDK i obsługi Festiwalu – rozłaziła się w szwach i nie sprawiała (przy najlepszych nawet chęciach) wrażenia przemyślanej
i ujętej w, naprędce nawet klecone, ramy całości.
Słowem SKANDAL pod okiem i patronatem wykwalifikowanych animatorów zdarzeń kulturalnych rodem z dawnego WDK, a teraz GDK - WSTYD wobec zaproszonych gości, zespołów i uczestników zdarzenia.
Dlaczego GDK nie przygotował (czytaj: nie posprzątał chociaż) terenu? Co robi dozorca, pracownicy dozoru obiektu? Dlaczego nie sprzątają terenu pięknej, zabytkowej siedziby GDK?
Skąd wytrzaśnięto tego (pożal się Boże) akustyka?
Na moje nieśmiałe uwagi i zapytanie skierowane do pracowników GDK (domniemanych fachowców) - dlaczego nie pomogliście organizatorom imprezy (Stowarzyszenie Romów Polskich) w nadaniu temu zdarzeniu formy, ram organizacyjnych i charakteru właściwego, ogólnopolskiemu w końcu, festiwalowi, usłyszałem: nie widzieliśmy potrzeby, to nie nasze zadanie, a artyści to przecież... amatorzy. Ręce opadają!
W GDK przez wiele lat mieścił się Wydział Kultury... Nie zauważali początku tego „procesu gnilnego"?
Jedyna moja korzyść, z wizyty w GDK, to... jabłka nazbierane na mus do naleśników na niedzielne śniadanie.
Chętnie zapłacę za te jabłka każdą, najwyższą nawet, rynkową cenę pod warunkiem, że w GDK objawi się gospodarz z prawdziwego zdarzenia: wystawi mi za te jabłka rachunek, a swój sad
posprząta.
Ale kto wyzbiera te gnijące jabłka gorzowskiej kultury? Może zaproszona na festiwal Dyrektor Wydziału Kultury, wespół z V-ce Przewodniczącą Rady Miasta brylującą ochoczo na scenie?



























Kontakt:
W GDK
można urządzać koncerty wewnątrz dla małej grupy fanów danej muzyki (sztuki). Na zewnątrz można ewentualnie urządzać festyny z grillem ze względu na bliskość mostu, który generuje spory hałas.
Dobry i mocny tekst Bytku.
Dobry i mocny tekst Bytku.
To pewnie reneta landsberska?
To pewnie reneta landsberska?
GDKK
Bytek dobrze napisałeś ale pamietasz na pewno Gorzowski Dom Kultury "KOLEJARZ" dzisiejszy hotel Fado tam było fajnie i czysto po drugiej stronie ulicy Bar "STOP" gdzie spijało sie tanie winka -och to były czasy no nie
To nie od dziś
Cóż, to w końcu cały czas obecny szef GDK kilka lat temu wypowiedział słowa, że "nikt nie będzie mnie uczył jak mam imitować pracę, robię to najlepiej". W przeciągu ostatnich lat kilku prawdziwych gorzowskich animatorów kultury poległo w starciu z Winieckim. Ma chłopak dobry układ.
To co myślę przlewam na słowa
Może ktoś pomyśli że to atak, w żadnym wypadku to mój osobisty kontakt na wieści iż GDK ma być zlikwidowany w ramach pseudo oszczędności. Może ktoś pomyśli że traktuje to osobiście i ma rację, wielokrotnie byłem w GDK jako obserwator, widziałem sztukę tworzenia... obrazu, fotografii czy modelu. Podziwiam tych pasjonatów chcą nas odróżnić od ludzi bezmózgich robotów produkcyjnych na linii tworzącej przykładowe skarpetki w milionie sztuk. To co oni robią jest jedyne nie powtarzalne. Nie mają sztabu ludzi od marketingu by się móc wypromować nie tworzą tandety pop kulturowej tworzą osobliwości jedyne w swym rodzaju. Nawet Koko Euro spoko przebiło się wśród pop kultury więc czemu nie dać szansy ludziom biorącym udział w warsztatach w GDK. Nie wiesz na czym polega działalność "Grodzkiego" idź zobacz, teraz jest jakaś wystawa jakiegoś tam artysty o którym ja nawet nie słyszałem ale czemu ma przestać istnieć? O mnie też nikt nie słyszał a dzięki takim działaniom miałem swoją wystawę foto, siedziałem na początku jako amator przy nagłośnieniu jako akustyk pod czujnym okiem profesjonalisty... Gdzie miałem się tego nauczyć? Nabyłem ogromne umiejętności dzięki takim ośrodkom jak GDK tylko i wyłącznie dzięki temu że były. ja chciałem miałem pasję. dzięki temu jestem Normalnym człowiekiem... DAJ SOBIE SZANSĘ, WALCZ O SIEBIE I SWOJE PASJĘ, idż do GDK i zobacz jak to wygląda, podpisz petycję by ich nie likwidowano.