Gawędy o miejscach bliższych i dalszych - kolorowe świętowanie w Ochli
W tym roku Wilno cieszyło się jarmarkiem już po raz 408, Ochla - dopiero 7. Nie przeszkadzało to jednak, by w podzielonogórskim skansenie było radośnie, kolorowo, wielkanocnie – jak na prawdziwe wileńskie Kaziuki przystało, a że o miesiąc później niż święto patrona wypada, to i o wiele cieplej.
Kaziuko muge to powiązane z tradycją odpustowych jarmarków największe i najstarsze z celebrowanych w litewskiej stolicy świąt. Odpust miał być wspomnieniem i hołdem składanym stołecznemu patronowi - Kazimierzowi Jagiellończykowi.
Kazimierzowe szczątki po dziś dzień spoczywają w Wileńskiej Katedrze i po dzień dzisiejszy kultywuje się w mieście radosne obchody. Może już nieco trudniej niż kiedyś kupić konia z wozem czy krowę, ale bajeczne pisanki, palmy, koszyczki, zajączki czy kurczaki uśmiechają się do tłumu na każdym kroku.
Takie same klimaty można było wczoraj odnaleźć w Ochli. Setki pisanek, o jakich nawet się nie śniło – malowane, wydrapane, wyklejane materiałem lub kolorowym papierem, misternie wydziergane, ażurowe... Niektórych nie powstydziłby się sam Faberge – mamiły oczy blaskiem półszlachetnych kamieni albo bursztynów. Inne równiutko wyklejone ziarenkami maku kojarzyły się z pracowitym Kopciuszkiem. Podobno na wykonanie jednej takiej „ziarnkowej" pisanki wystarczy poświęcić 1,5 godziny. Wierzyć się nie chce, że tylko tyle... cudeńka najprawdziwsze.
A palmy wielkanocne?! Oprócz tradycyjnych – wyplatanych od razu przy stoliku - były także zaskakująco dystyngowane, „wielkopańskie" niemal. Nigdy takich nie widziałam.
„Cuda wianki" do wyboru - ręcznie wydziergane serwety, haftowane obrusy, wyplecione ze słomy zwierzaki, gliniane gwiżdżące ptaszki, aniołki, wełniane różności, wyroby z drewna i wosku, obrazy, ceramika, szkło malowane, miody (także pitne) i nalewki... Wszystko, czego tylko dusza zapragnie, a nawet to, o czym do tej pory pojęcia nie miała...
Całości dopełniały prezentujące się na scenie ludowe zespoły w bajecznie kolorowych strojach, kresowe pyszności serwowane prosto z patelni lub garnka i piękna pogoda. Nie zabrakło i kataryniarza.
Wszystko to doskonale komponowało się z wiekowymi, krytymi strzechą chałupami. Nie raziły nawet odpustowe świecidełka. Fantastyczne miejsce, fantastyczna atmosfera.
Zachęcam, by wybrać się tam w przyszłym roku. Raj dla dzieci, rodziców i dziadków. Radość dla oczu. Niezapomniane rozkosze podniebienia.
Te cepeliny, bliny, pielmieni... Te poleskie krajki, kożuchy, łapcie... Ten gwar, uśmiechy, kolory... Ta tęskna muzyka... Ech...






















































Kontakt:
Fajne pisanki. Temat bardziej
Fajne pisanki. Temat bardziej aktualny niż Yoda na tle fototapety, dziwię się, że nie jest na pierwszej stronie. Oczywiście odnośniki pod zdjęciami do artykułu z jakiego pochodzą jak nie działy tak nie działają i trzeba się chwilę naszukać, do czego te jajeczka podczepione.
Istne cudeńka:)I na to
Istne cudeńka:)I na to wszystko ma oko bociek:)
Tak, to istny raj dla dzieci
Tak, to istny raj dla dzieci rodziców i dziadków. :).
Śliczne!
Śliczne!
Na pewno było również
Na pewno było również wesoło.
Pozdrawiam cieplutko
Cudeńka...
Cudeńka, prawdziwe cudeńka. Oczu nie można od nich oderwać. Bardzo lubię tą wileńską tradycję. Pozdrawiam.
Jakże żałuję,
że nie posiadam umiejętności bilokacji;-)
Fajnie się czyta pani
Fajnie się czyta pani artykuły.
Pozdr.
pisanki są:
---> przefantastyczne! szkoda ogromna, że rozmiar zdjęć ogranicza wielość szczegółów. mogłabym - patrzeć, patrzeć, a potem nawet patrzeć. i się inspirować. coś pięknego. kolory, misterne wykonanie, wszystko.
...przepiękne, a czy ktoś
...przepiękne, a czy ktoś może był w niedzielę (17.04) na wernisażu pokonkursowej wystawy pisanek w Muzeum Lubuskim?