drukuj

Felieton w sam raz na grzybny czas

z grzybobraniowych wspomnień...

Grzybobranie to taki nasz narodowy sport jesienny. Każdy, nawet ten, co potraw grzybowych nie jada, wybiera się z koszykiem do lasu i wypatruje wśród mchów błyszczących brązowych, żółtych albo rudych łebków.

Nieważne,czy nam w kościach strzyka – wszyscy schylimy się po borowika.
Gdy zażółci się gdzieś kurka, bez namysłu damy nurka... w zielony dywan z mchów oczywiście.
Po maślaczki z pewnością sięgniemy pod krzaczki, a kiedy na naszej drodze pojawi się rydz, to my (żeby było zgodnie z częstochowskim rymem) - po rydza... kic. Kicamy niczym zające, które znów pojawiły się w naszych lasach :)

Ale w przypadku„koziej brody" ograniczmy się jedynie do podziwiania strzępiastej urody (szmaciak gałęzisty to grzyb pod ochroną!).

Widok kań przywodzi na myśl obiad z dwóch dań (z kanią w roli głównej oczywiście – albo panierowaną jak schabowy, albo usmażoną na chrupko w cieście naleśnikowym).
Podgrzybki pyszne są do pieczonej rybki, a dorodny kozaczek niejednego sosu wyostrzy smaczek.

Od dziecka lubiłam leśne wędrówki. Wtedy niewiele wystawałam ponad zielony podszyt poprzetykany różnobarwnymi grzybami. Wtedy też jakoś szybciej te dary lasu zauważałam. Dziś strzyka w krzyżu, wzrok już nie ten, krok z lekka kulawy, ale grzybobranie wciąż ciągnie... oj ciągnie :)

Pamiętam, jak szukałam krasnoludków pod pękatymi borowikami. Pamiętam też, jak mój ukochany kocur cichaczem podżerał ogonki najładniejszym okazom, rozłożonym do czyszczenia na kuchennej podłodze. Dziś uśmiecham się do wspomnień, kiedy takiego cudnego prawdziwka biorę do ręki, a zbieranie grzybów celebruję najczęściej... właśnie w kuchni. Mąż dba, by mi się nie nudziło i kiedy wracam z pracy, często-gęsto czeka na mnie koszykowa niespodzianka.

Jak to się kiedyś mówiło? Żeby się żony głupoty nie trzymały na lato trzeba jej sprawić dziecko, a na zimę tenisówki :) Niektórzy panowie to powiedzenie zmodyfikowali: na jesień – jak najczęściej dostarczać jej grzyby :)

Bo z mężem grzybiarzem, to jak z wędkarzem. Umiaru w połowach nie ma, a żonę boli głowa od wymyślania nowych potraw. Ile razy pod rząd można jeść smażone grzyby albo ryby? I gdzie przyjemność z dreptania po lesie?

Współpraca: mąż grzybiarz :))

Zdjęcia

  • z grzybobraniowych wspomnień...
  • a krasnoludek gdzie?
  • kozia broda
  • leśne trojaczki
  • kłaniam się uniżenie :))
  • a co mi tam... pokozaczę trochę
  • uff...tyle sów...
  • sowy a la schabowy
Programowa optymistka. Genealog amator hołdujący norwidowskiej zasadzie "Żeby mierzyć drogę przyszłą, trzeba wiedzieć, skąd się wyszło". Włóczykij z urodzenia.
Magmag
Autor:Magmag

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
sylwia197225
sylwia197225 śr., 2010-09-22 21:39

Sama przyjemność chodzenia po

Sama przyjemność chodzenia po lesie i wypatrywanie grzybów:))A potem...palce lizać!

Yeh lamhe judaai ke
AndrzejJ
AndrzejJ czw., 2010-09-23 09:05

Tekst jak zwykle [w moim

Tekst jak zwykle [w moim odczuciu] spod pani pióra zasługuje na najwyższą ocenę.

Pozdrawiam

Andrzej
Czed
Czed czw., 2010-09-23 14:51

Pan psor????:P Pani Magmag

@AndrzejJ:

Pan psor????:P

Pani Magmag super artykuł!

-------------------------------------------------------------------------------------------------- "prawie wszystkie mądre tezy mają dla równowagi równie mądre antytezy" BAŚKO! PRZEGRAŁAŚ!
Ferdynand Głodzik
Ferdynand Głodzik czw., 2010-09-23 09:08

Grzybobranie.. a potem.

Ludwik Jerzy Kern powiada w takich okolicznościach:
"A potem Naród te grzyby je i część umiera, a część nie."
No i z tych co nie umarli za rok znowu większość rusza na grzyby.
Podoba mi się artykul, a zdjęcia tym bardziej. :)

Jest nieźle, a będzie jeszcze nieźlej!
Meg
Meg czw., 2010-09-23 10:00

...tak, grzybów w tym sezonie

...tak, grzybów w tym sezonie "u nas dostatek"...co kilka dni zebrane własnoręcznie "kapeluszniki" własnoręcznie segreguję, nawlekam na nitkę celem wysuszenia, wkładam do octu, smażę, gotuję, zamrażam...ostatnio na moją patelnię trafiły rydze...

Grzybiarzom życzę pełnych koszy "biełych gribów" , wszak one najceniejsze wśród cennych :) No i podziękujcie lasom za ich dary... niezaśmiecając ich(!.)..bo niedługo pod stertą papierzysk nie bedzie widać grzybów:(

Ps...a tekst Mario...taki wesolutki jak ja gdy dzierżąc kosz na grzyby jadę...:)

Danuta32
Danuta32 czw., 2010-09-23 11:04

Ja mam wiele sloików

Ja mam wiele sloików zaprawionych i dużo ususzonych. W lesie byłam kilka razy. W tym roku więcej nie pojadę. Mam już zapasy na zimę. Ladnie pan napisala i ladne zdjęcia sczegolnie to jak mąż oczyszcz grzyby w lesie. Mój jak zbiera to przywozi mi do domu oprócz grzybów igliwie, piasek i nieraz robaczywki

Mieszkam w Gorzowie piąty rok. Pozdrawiam Danuta
Perelka
Perelka czw., 2010-09-23 11:34

Uwielbiam zbierać grzyby, ale

Uwielbiam zbierać grzyby, ale nie lubię ich zaprawiać. Ta czynność jest przymusowa. Bardzo ciekawie napisany artykuł.

Poruszę wspomnienie kiedy jako pracownica jednego z gorzowskich zakładów w sezonie jesiennym jeździłam z pracownikami na grzyby. Zakład organizował wypady w soboty. Panowie przeważnie raczyli siebie czymś na rozgrzewkę a kobiety zbierały grzyby.Obowiązkiem było pozostawienie po sobie porządku! Wtedy nie każdy posiadał samochód i takie wypady były świetną sprawą.--Pozdrawiam

E. Zając
Grażka
Grażka czw., 2010-09-23 12:07

Ja nie zbieram grzybów, mąż

Ja nie zbieram grzybów, mąż jest zaopatrzeniowcem. W tym roku nie znalazł w lesie ani jednej kani - u nas w domu nazywamy je sowami - tak jak pani. Szkoda ponieważ bardzo je lubię przyrządzone tak jak kotlety schabowe. Mam już suszki na wigilię i 20 torebek świeżych zamrożonych grzybów na sos i zupę. Nie marynuję grzybów ponieważ nikt z nas takich nie lubi.Słyszałam, że wyszły maślaki. Maślaczki lubię w sosie.

--Pozdrawiam --
Gorzowiak
Gorzowiak czw., 2010-09-23 12:24

Dla znających j. rosyjski:D

http://www.youtube.com/watch?v=BCHCf5_OHk8&feature=related

------------------------------------------------ http://pl-pl.facebook.com/people/Igor-Jankowiak/100001468775117 Szukaj mnie na facebook.com i nie pisz, że jestem Meg!
Meg
Meg czw., 2010-09-23 19:16
Gorzowiak
Gorzowiak czw., 2010-09-23 12:26

Jestem wędkarzem bardziej niż

Jestem wędkarzem bardziej niż grzybiorzem :D Ale lubię grzybki w occie, zupę grzybową, smażone kurki, sowy tyż. Alle mam smaczka :D

------------------------------------------------ http://pl-pl.facebook.com/people/Igor-Jankowiak/100001468775117 Szukaj mnie na facebook.com i nie pisz, że jestem Meg!
AnnaMaria
AnnaMaria czw., 2010-09-23 12:53

Fajnie napisane :))))))))))

Fajnie napisane :))))))))))

Kasia76
Kasia76 czw., 2010-09-23 16:56

Zbieram, zaprawiam i bardzo

Zbieram, zaprawiam i bardzo lubię jeść. Pozdrawiam wszystkich grzybiarzy

Kasia
Zojka
Zojka czw., 2010-09-23 18:09

Jestem grzybiarką z babci -

Jestem grzybiarką z babci - prababci. Niestety w tym sezonie byłam tylko raz. Brakuje czasu. Słyszałam, że teraz w lesie jest mniej grzybów i że za 2 tygodnie będzie kolejny wysyp. Mam nadzieję znaleźć parę godzin na relaks, ponieważ grzybobranie dla mnie to świetna forma wypoczynku.

Pozdrawiam ciepło

Acha.Pani Perełka wspomina "wypady" z zakładem pracy. Ja najmilej wspominam wyjazdy na grzyby z babcią . Pociągiem jechałyśmy do Trzebiszewa.Babcia brała dużo kanapek i kawę zbożową, której nie lubiłam na co dzień, ale w lesie smakowała .Babcia nauczyła mnie rozpoznawać grzyby i wszczepiła we mnie bakcyla grzybiarki. Ilekroć jestem w lesie wspominam bacię babcię w chustce na głowie i mam wrażenie, że słyszę jak podśpiewuje..

Zosia
Kleofas
Kleofas pt., 2010-09-24 00:19

Grzyby dla odważnych !!!!

A średnia statystyczna podaje, że co 50-ty grzybiarz pada ofiarą własnego grzybobrania...

Niekoniecznie śmiertelnie.....

We Wrocławiu jest nawet "spec od grzybów", zatrudniony przez Urząd Miasta, który bada każdego na targowiskach....

Ostatnio, u "starej grzybiarki" z 20-letnim stażem, znalazł silnie trujące grzyby, mogące doprowadzić nawet do śmierci....

Ja dziękuję, jeszcze mam co jeść, żarcia po lasach nie muszę szukać....

Gorzów - przyśnij !!!! Kleofas Szarmancki - www.kleofas.com.pl (strona w przygotowaniu)
Perelka
Perelka pt., 2010-09-24 16:54

Nie były to w moim przypadku

Nie były to w moim przypadku wypady z członkami PZPR ale z pracownikami pracownicami. Prawda jest taka, że komórka partyjna w zakładzie także organizowała wypady dla swoich członków. Ja członkiem PZPR nie byłam. Mam i miałam alergię polityczną--Pozdrawiam

E. Zając
AnnaM
AnnaM ndz., 2010-09-26 12:11

Ja również

uwielbiam zbierać grzybki , od małego dziecka mój tata zabierał mnie do lasu bardzo lubiłam zbierać grzyby. Dziś jeżdżę również na grzyby bardzo lubię grzybki we wszystkich postaciach. Maria tekst na czasie i świetnie napisany bardzo lubię czytać wszystkie Twoje artykuły , tak trzymaj.

Pozdrawiam
Janina K
Janina K czw., 2010-09-30 08:19

Lubię zbierać grzyby. W tym

Lubię zbierać grzyby. W tym roku byłam kilka razy.

Janina