drukuj

Dziś Międzynarodowy Dzień Toalet

toaleta jak marzenie

klimatyczne wnętrze (jeżeli można tak powiedzieć o tym przybytku) jednej z toalet w Poznaniu

To wcale nie jest wymysł kabareciarzy. To dzieje się naprawdę. Świętujemy (lub powinniśmy świętować) już 9 lat.

Singapur. Rok 2001. W kraju słynącym z czystych toalet obraduje właśnie Światowa Organizacja Toaletowa (World Toilet Organization). To na jej wniosek wpisano do kalendarzy dzisiejszą okoliczność. Gdybyśmy tak świętowali co roku, może i porządnych toalet by nam przybyło?

Odnoszę wrażenie, że w naszym mieście jest to problem na miarę „naukowego" opracowania z 1900 r. , w którym czytamy m.in.:" system kanalizacyjny potępili jednozgodnie najwięksi myśliciele, mężowie stanu, ekonomiści i badacze natury zalecając miastu wywózkę nieczystości kloacznych wyłącznie na pola wiejskie jako jedyną rękojmię trwałego dobrobytu ludzkości". Dzieło nosiło tytuł „Kanalizacya miasta Warszawy jako narzędzie judaizmu i szarlataneryi w celu zniszczenia rolnictwa polskiego oraz wytępienia ludności słowiańskiej nad Wisłą."

Nie da się ukryć, że – choć nie mieszkamy nad Wisłą - cierpimy jednak na brak publicznych toalet. Oczywiście tych na odpowiednim poziomie, bo takich nieoficjalnych - w bramach - mamy pod dostatkiem (zwłaszcza w centrum). A mnie się marzą przytulne kibelki. Wiecie, że zwiedzanie miejsc, gdzie nawet królowie chadzają piechotą, może być fascynujące?

Pamiętam pierwsze wyjazdy na „zgniły" Zachód i to niepomierne zdumienie, kiedy rozglądając się „za potrzebą" w norweskich bezludnych zda się okolicach, natrafialiśmy na czyściutkie domki przyparkingowe, pachnące w dodatku różami. Zupełnie, jakby komuś stłukła się tu przywieziona z Bułgarii fioleczka z różanym olejkiem. Mało tego – w tych wypachnionych wnętrzach była ciepła woda i... szok... prawdziwy papier toaletowy!

Albo wucety przy niemieckich autostradach. Teraz wszyscy jesteśmy mądrzy, ale jeszcze 15 lat temu kibelek, w którym wodę spuszczało się dopiero po obmacaniu ściany ponad nim, był dla nas jak importowany żywcem ze Star Treka. Żeby się później umyć, należało włożyć ręce w dziurę w ścianie. Niejednemu ciekawskiemu mydło nakapało do oka...

Albo sterylny walec u podnóża Montmartre, oznaczony literkami WC. Nie mieliśmy bladego pojęcia, jak z niego skorzystać. Jednolita bryła nie posiadała nic, co przypominałoby drzwi, a w dodatku w środku coś cały czas szumiało. Wreszcie znaleźliśmy otwór, do którego należało wrzucić monetę. Wejście otworzyło się samoczynnie, ukazując nie mniej kosmiczne (i pachnące) wnętrze samoczyszczącej się świątyni dumania. Wcześniejszy szum wywoływało zapewne automatyczne pucowanie się ścian i sufitu, powtarzane każdorazowo po zatrzaśnięciu drzwi z zewnątrz. Często obserwowany wśród polskich wycieczek sposób „oszczędnego" korzystania z płatnych przybytków równałby się tu rezygnacji z dalszego zwiedzania. Z pewnością to widzieliście – jedna moneta, jeden wrzut, przytrzymanie drzwi i kolejny „zwiedzający"...

Równie niezapomniane przeżycia gwarantowały szalety na Dworcu Głównym w Mińsku (nie Mazowieckim, tylko białoruskim). Wyobraźcie sobie gmaszysko przepotężne, prawdziwie radzieckie, a przy tym na wskroś nowoczesne. Po zejściu do podziemi kupowało się bilet, otrzymywało kwadrat gazetowego papieru i... przekroczenie progu kabiny to już wizyta w innej bajce. W podłodze klasyczny otwór, obok niego wiaderko... na zużyty papier gazetowy. Broń Boże nie wolno było go wrzucać do otworu u stóp (podobno przekrój rur kanalizacyjnych jest jakiś mały). Aromat w pomieszczeniu nie przypominał bynajmniej tego zapamiętanego z Norwegii.

Pamiętam jeszcze ukraiński zakarpacki kibelek, w którym należało tak umiejętnie usadowić się w domku z serduszkiem, żeby trafić dokładnie w podstawione niżej wiaderko. Były też niezapomniane szkolne ubikacje w Podhajcach. Z braku miejsc hotelowych w miasteczku spędzaliśmy noc w szkole i dostąpiliśmy zaszczytu korzystania z nauczycielskiej toalety. Miała normalny (chociaż ruszający się) sedes i zimną wodę nad podobnie ruszającym się zlewem w żółte mazaje. Posiadała także nieśmiertelny kosz na zużyty papier. Z ciekawości obejrzeliśmy uczniowskie sanitariaty – skorzystanie z nich, to prawdziwa szkoła przetrwania (ale budynek był właśnie w remoncie).

Podobno jednak najbardziej ekstremalne są „dwa zera"... japońskie. Opis tego przybytku rozbawił mnie niesamowicie. Sanitariaty naszpikowano tam elektroniką i nie dołączono do tego żadnej instrukcji obsługi. Tzn. instrukcje ponoć są, tyle że po japońsku. Są też podgrzewane sedesy, muzyka sącząca się ze ścian i mnóstwo przycisków na kosmicznej konsoli. Nie ma za to papieru toaletowego. Przyciskanie guziczków na chybił trafił skutkować może jedynie uruchomieniem programu myjąco-suszącego dolne partie ciała. Na deser otrzymujemy odgłos spłukiwanej wody. Nagrany.

Światowe toalety różnią się poważnie między sobą, ale temat wcale nie musi być śmierdzący. Życzę memu miastu (a szczególnie jego mieszkańcom i ewentualnym turystom), by do przyszłorocznego święta wzbogaciło się w cały szereg pięknych jasnych toalet. Może takich, jak ta, którą ostatnio zwiedzałam w Poznaniu? Miała w sobie tyle uroku, że aż nie chciało się jej opuszczać...

Współpraca: Wątpliwe zalety japońskiego klozetu - J.Clarkson

Zdjęcia

  • toaleta jak marzenie
  • w toalecie jest i umywalka
  • jest także książeczka do poczytania
  • ...jak u Barei...
  • i ściany nie popisane...
  • a to już szkolna ubikacja w Podhajcach
  • wejście do wiedeńskiej ubikacji Hundrtwassera
Programowa optymistka. Genealog amator hołdujący norwidowskiej zasadzie "Żeby mierzyć drogę przyszłą, trzeba wiedzieć, skąd się wyszło". Włóczykij z urodzenia.
Magmag
Autor:Magmag

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
camp21
camp21 pt., 2010-11-19 10:13

<>

To dzisiaj zbiórka przy największej toalecie w Gorzowie czyli duuuuużej dziurze przy katedrze.

Roman
Roman pt., 2010-11-19 10:17

Hmmm

Zachowano bezpieczna dla sraczy kolorystyke... :)

Aunne
Aunne pt., 2010-11-19 10:18

;)

No to z okazji: http://www.we-dwoje.pl/najdziwniejsze;toalety;swiata,artykul,19311.html

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- "Być kobietą to strasznie trudne zajęcie, bo polega głównie na zadawaniu się z mężczyznami."
Gorzowiak
Gorzowiak pt., 2010-11-19 20:53

Jedna dla mnie nadaje się w

@Aunne:

Jedna dla mnie nadaje się w sam raz. :D:D:D

------------------------------------------------ http://pl-pl.facebook.com/people/Igor-Jankowiak/100001468775117 Szukaj mnie na facebook.com i nie pisz, że jestem Meg!
Turkus
Turkus pt., 2010-11-19 11:21

Bardzo interesujacy artykul a

Bardzo interesujacy artykul a te WC jak z nie tego swiata

Anna i Robert z Berlina - pozdrawiamy !
Danuta32
Danuta32 pt., 2010-11-19 12:39

Ciekawy artykuł.

Ciekawy artykuł.

Mieszkam w Gorzowie piąty rok. Pozdrawiam Danuta
Czed
Czed pt., 2010-11-19 13:31

heheheh super kibelki:P

Świetny temat.

-------------------------------------------------------------------------------------------------- "prawie wszystkie mądre tezy mają dla równowagi równie mądre antytezy" BAŚKO! PRZEGRAŁAŚ!
Cezi80
Cezi80 pt., 2010-11-19 14:22

Tak, z przepustowoscia rur to

Tak, z przepustowoscia rur to maja nie tylko problem w Europie z grubsza Srodkowo-Wschodniej - choc rzecz jasna kazdy kraj jest inny - ale tez na przyklad w Grecji - lepiej niczego dodatkowego do toalety nie wrzucac, bo mozna miec kolokwialnie 'przes.ane'.

W Gorzowie zawsze mozna ratowac sie bliskoscia Biblioteki Wojewodzkiej lub Askany, ale trzeba jeszcze o tym wiedziec; w centrum faktycznie porazka, chyba, ze w klubach/restauracjach lub innych jadlodajniach - Lubudubu, Mezzoforte, ale to przeciez przybytki prywatne, wiec raczej dla gosci zostajacych nieco dluzej niz na 'posiedzenie'.

Sam osobiscie jestem przeciwnikiem toalety-wychodka pod fontanna Paukscha, co nie znaczy, ze nie nalezy miec w gorzowie sieci miejskich szaletow - wzor paryski jest bardzo dobry, bo ciezko bysmy budowali osobne budynki na ten cel - tylko to musi byc zrobione gustownie z podlaczona kanalizacja, a nie na wzor plastikowych TOI-TOI, do ktorych jak czlowiek chce wejsc, to lepiej, zeby potrafil na dlugo oddech wstrzymac.

Pzdr.

cezi80
nicole
nicole pt., 2010-11-19 16:32

:) ^-^

Hhahahhahaha :)))))) Bez komentarza :)))))))

......................................................................................... W muzyce nie ma tyle harmonii i radości co w śpiewie ptaków. Wiosna! :)
gonia
gonia pt., 2010-11-19 18:37

Pamiętam, do dziś

toalety w mojej szkole. Kabiny były bez drzwi...

gonia
Meg
Meg pt., 2010-11-19 19:39

...całkiem fajna wycieczka

...całkiem fajna wycieczka Mario, przyznam, nie zaglądam w miejsca, gdzie "Król chadza piechotą " podczas swoich wojaży zbyt często i widzę już swój błąd...ciekawe co bym wypatrzyła ...;)

Onaletlla
Onaletlla ndz., 2010-11-28 15:34

Super artykuł

Super artykuł

Grażka
Grażka ndz., 2010-11-28 18:16

Podziwiam panią za tematy na

Podziwiam panią za tematy na artykuły.Są zwykle ciekawe i niepospolite -:))

--Pozdrawiam --
Perelka
Perelka śr., 2010-12-01 19:25

Niepachnący temat a jaki

Niepachnący temat a jaki ciekawy. --Pozdrawiam

E. Zając