drukuj

„Dziewiąta” z pierwszego rzędu w Filharmonii Gorzowskiej

Pierwszy koncert w filharmonii (zdjęcie wykonane komórką)

Najpierw jeszcze raz dziękczynne pokłony osobom, dzięki którym mogłem inaugurującej muzyczną działalność naszej Filharmonii IX Symfonii d-moll op. 125 Ludwiga van Beethovena posłuchać.

MOIM ZDANIEM 52

„Dziewiąta" z pierwszego rzędu w Filharmonii Gorzowskiej

    Najpierw jeszcze raz dziękczynne pokłony osobom, dzięki którym mogłem inaugurującej muzyczną działalność naszej Filharmonii IX Symfonii d-moll op. 125 Ludwiga van Beethovena posłuchać. Wprzódy, nie bez zniecierpliwienia, przydługich przemówień. Owszem, czekałem na wystąpienie pana Jana Popisa. Jednak nieco zawiódł moje oczekiwania – sądzę, mógł nieco więcej o Symfonii powiedzieć niż te kilka zdawkowych zdań. Później, w rozmowie, wyraził przekonanie, że to w programie wydanym z tej okazji winno być więcej informacji. A tam niewiele i błąd. „Utwór powstał w 1824 roku...", a w biografii kompozytora (autor George R. Marek) na stronie 532 można przeczytać: „W roku 1822, w toku wytężonej pracy nad „Dziesiątą symfonią...". Tak naprawdę to nie wiadomo, od kiedy pisał „w głowie" nuty „dziewiątej", kiedy po raz pierwszy przeczytał tekst „Ody do radości" Friedricha Schillera. Jest pewnym, że identyfikował się z myślą przewodnią wiersza, z tym, że do radości dochodzi się przez cierpienie. Tutaj bardziej językoznawcy, tłumacze mieliby pole do popisu w interpretowaniu słowa „Freude" – bo można je odczytywać jako poczucie szczęścia, zadowolenia, spełnienia życiowego. Raczej nie chcę zajmować się literacką stroną Dzieła – sądzę, że muzyka jest najważniejszą. I to jej „duchowość filozoficzną" odbieramy danymi nam zmysłami. Słowa, jakie by nie były, znaczą mniej.

    Ludwig van Beethoven pracował nad „Dziewiątą symfonią" również latem 1823 roku
w Hetzendorf. Mieszkał w willi barona Proyana. Zresztą niezbyt długo tam przebywał. Zdenerwowany zbytnią „czołobitnością" gospodarza przeniósł się do Baden. W latach tworzenia Missa Solemnis i „Dziewiątej" przeprowadzał się czterokrotnie. Tak czy inaczej, jak piszą biografowie, ukończył ją wiosną 1824 roku, a prapremiera, nie bez różnych trudności, odbyła się 7 maja. Tak więc w 187 lat i 11 dni od wiedeńskiej w Gorzowskiej Filharmonii – jak to ktoś powiedział – „Gorzowskie Opus pierwsze" – IX Symfonia .

    Z próbami do wiedeńskiej prapremiery było podobnie jak z gorzowskimi. Poszczególne grupy ćwiczyły osobno. Chórzyści ze swoimi dyrygentami, „nasza" kameralna tutaj, w Gorzowie, brandenburska u siebie. Później dopiero razem we Frankfurcie (to wiem z prasy). I jeden raz „u nas". W 1824 roku były też tylko dwie próby całości! Tak więc należy podziwiać późniejsze zgranie się całości – Wiedniu w 1824 roku przyjęte entuzjastycznie, w Gorzowie – brawami „na stojąco".

    A moje wrażenia „pierwszorzędowe"? Owszem, pozytywne! Każdy przecież wie, że z nich
nie da się „uchwycić całości". Dobrze słychać poszczególnych solistów, dialogi pomiędzy instrumentami czy ich grupami. Tutaj – piękna „współpraca" fletów, fletu pikolo, obojów ze smyczkami. Zauważyłem, jak bardzo Dyrygentowi (pan Piotr Borkowski) zależy na ich dobrym brzmieniu, intonacji. Więcej niż np. wiolonczelom i kontrabasom poświęcał swojej energii dyrygenckiej - jakże ładne gesty lewej ręki, którymi dysponował kolejne intonacje, napięcia, ściszenia (diluenda, diminuenda). Nie podobały mi się fragmenty tutta la forza – ale to zapewne „wina" mojego miejsca – wszystkie dźwięki „kotłowały" się nade mną. Tworzyły gęstą zawiesinę. Na szczęście nie było „tego" zbyt wiele. Zachwyciły wiolonczele i kontrabasy – zwłaszcza w początku ostatniej części. Jakże pięknie zabrzmiały! Z jaką głębokością. Śpiewnością! („stawanie włosów" na ramionach, ciarki!) A to przecież instrumenty „nieprzyzwyczajone" do solowych występów – przywykłe do ról drugoplanowych, zaznaczania rytmu. W „Dziewiątej" Beethoven napisał im inną, znaczną rolę. I trudniejszą niż tę w „Piątej", kiedy grają jedynie pasaż. Tutaj wprowadzają główny temat (Presto i Allegro assai). W Gorzowie niezwykle udanie.

    Trudne zadanie wyznaczył Kompozytor chórom. W znacznej części partytury wysokie dźwięki sopranów – w gorzowskim wykonaniu, moim zdaniem, przytłaczały pozostałe głosy. Panowie słyszalni jedynie w solowych częściach tenorów i basów. A soliści? Ja słyszałem ich dobrze, chociaż spodziewałem się „więcej". Siedzący w dalekich rzędach narzekali (w późniejszych rozmowach ) na słabą słyszalność ich głosów.

    I cóż na zakończenie? Podobała mi się część pierwsza i druga! Momentami „ciary" na plecach! Trzecia – mimo że z założenia to Adagio molto e cantabile – Andante moderato (również zmiana tonacji z d-moll na B-dur – więc i nastroju), to wydała mi się nieco za wolna, mało przejrzysta, mniej „czytelna" dla słuchacza. Ktoś ze znajomych po koncercie powiedział w dyskusji: „wiesz, taka nieco rozmydlona". Czy to niemuzyczne przecież słowo właściwie oddaje nasze odczucia? Chyba tak.

    A może to „zmęczenie" albo odpoczynek wykonawców przed częścią czwartą. W tej - bardziej (jednak) podobały mi się wejścia (repliki), brzmienie orkiestry niż chóru i solistów. Ale to znowu na karb mojego miejsca na widowni zwalam – partie chóru „przelatywały" nade mną. W dalszych rzędach zapewne ich „słyszalność", odbiór na pewno lepszy. Ale i tak byłem szczęśliwy! Że w ogóle JESTEM w Filharmonii Gorzowskiej w tym dla niej jakże ważnym momencie! Monumentalność gmachu! Zamysłu jego budowy! Monumentalność Beethovenowskiej muzyki. Swoiste trio!

    To na partyturze Missa Solemnis D–dur op. 123 napisał Ludwig van Beethoven te znamienne słowa:„Von herzen – möge es zu Herzen gehenn" – „Z serca – oby do serc trafiała". Jakże bym chciał, by dotyczyły całej muzyki, której słuchać będziemy w naszej Filharmonii. Od tej dla koneserów klasyki po jazz, pop, rock, muzykę ludową czy popularną. Żeby nie było w naszym mieście grup poszkodowanych brakiem „ich" ulubionych prezentacji! Już najbliższy repertuar budzi taką nadzieję. Ja wybiorę się na dwa, trzy koncerty. Na pewno „na" Omara Sosę, Dyplomantów Filharmonii, Trio Fortepianowe... Szerokim łukiem omijając np. „Filharmonię dowcipu"!

    To na pewno nie dowcip, ale anegdota (jedna z wielu) dotycząca „Dziewiątej". Otóż jej autor dedykował partyturę królowi pruskiemu Fryderykowi Wilhelmowi III. Kazał po królewsku nuty oprawić i posłał. W zamian otrzymał pierścień z czerwonym kamieniem. Poszedł z nim do jubilera, który wycenił klejnot bardzo nisko - na 300 florenów - dzisiaj byłoby to około 450 dolarów. Zdenerwowany kompozytor chciał pierścień odesłać. Oczywiście z ironicznym listem dziękczynnym. Z trudem go od tego powstrzymano. Pierścień kupił jubiler!

Postscriptum

Oponentom budowy Filharmonii to zdanie: oczywiście, że też wiem, jak wiele jest w naszym Mieście do naprawienia, zrobienia. Wczoraj np. jechałem kilkakrotnie ulicami Kostrzyńską i Dobrą – ci, którzy nimi jeżdżą, wiedzą – to nie drogi, to tory przeszkód! Trzeba je zreperować, odbudować. Ale nie zamiast. Ale dlatego, że trzeba! (Władzom Miasta ku uwadze!)

Pisałem w Łośnie w sobotę 21 maja 2011 roku

Zygmunt Marek Szofer Piechocki

Zdjęcia

  • Pierwszy koncert w filharmonii (zdjęcie wykonane komórką)
Marek
Autor:Marek

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
jaga
jaga pon., 2011-05-23 15:36

ale Pan dużo wie. Muzykę

ale Pan dużo wie. Muzykę słabo rozumiem. Trochę żałuję . Czy Pan będzie kiedyś coś opowiadał w filharmonii? Tam jest tak ładnie . A dlaczego podpisuje się Pan - dwa imiona , potem Szofer- to pierwsze nazwisko?

nicole
nicole wt., 2011-05-24 21:09

:) ^-^

@jaga:

Jaga, muzyki nie trzeba rozumieć, muzykę trzeba czuć, a to nie jest takie trudne, zapewniam :D

......................................................................................... W muzyce nie ma tyle harmonii i radości co w śpiewie ptaków. Wiosna! :)
Meg
Meg pon., 2011-05-23 18:31

W 2003 roku, manuskrypt IX

W 2003 roku, manuskrypt IX Symfonii Beethovena sprzedano za 2,13 mln funtów...ot, taka ciekawostka dla ciekawych:)

Panie Marku, bardzo dziękuję za recenzję. Beethovena kocham w dni, kiedy smutek mi druhem jest...Bacha zostawiam na lepsze dni, a muzyczkę popularną na dni wesołe...to tak na marginesie.

Żałuję bardzo, że ominęła mnie szansa posłuchania na żywo Symfonii, ale cóż...może kiedyś?

B_Sacharczuk
B_Sacharczuk pon., 2011-05-23 19:56

Wiesz na pewno Marku, że

Wiesz na pewno Marku, że Fryderyk Schiller pierwotnie dał tytuł "Oda do wolności", a dlaczego został zmieniony na "Oda do radości" pozostawiam odpowiedź Tobie :) Wytłumacz to MM-kowiczon, bo jak ja napisze to mojego grafomaństwa nikt nie zrozumie.

Bogusław Sacharczuk Współpracownik "Gazety Lubuskiej" i "Newspix"
Roman
Roman pon., 2011-05-23 21:23

Marek...

@B_Sacharczuk:

... do tablicy!

Anula
Anula wt., 2011-05-24 21:50

Oda

@B_Sacharczuk:

Zmiana tytułu ody została Schillerowi narzucona przez ..niestety nie pamiętam - Królową? Księżną?Związane to było z sytuacją polityczną. Chyba..Pewna nie jestem - obiło mi się o uszy.

B_Sacharczuk
B_Sacharczuk śr., 2011-05-25 07:25

Fryderyk Schiller

@Anula:

Fryderyk Schiller zafascynowany ideami rewolucji francuskiej napisał w 1786 roku poemat "Oda do wolności". Ówczesna cesarzowa Austrii Maria Teresa , aby te ideały nie rozszerzyły się na Austrię nakazała zmiany w poemacie. Zaznaczę, że cesarzowa Maria Teresa to ta, która brała udział w rozbiorach Polski. Dopiero po 36 latach do poematu Beethoven napisał muzykę.

Bogusław Sacharczuk Współpracownik "Gazety Lubuskiej" i "Newspix"
Anula
Anula śr., 2011-05-25 08:58

Bardzo panu dziękuję!

@B_Sacharczuk:

Bardzo panu dziękuję!

Naczelny_geM
Naczelny_geM pon., 2011-05-23 21:04

Naczelny_geM przeczytał i

Naczelny_geM przeczytał i włączył symfonię na CD*To napisałem ja * Naczelny_geM

Marek
Marek pon., 2011-05-23 22:59

do Jagi

Mam dwa imiona. Znajmomi mówią Marek. "Szofer" to przydomek, który wiąże się z wykonywanym przeze mnie zawodem (mówiono też "Samochodzik" i to było, jest przyjemniejsze) - koryfeusze gorzowskiej kultury uważają, że szofer nie powinien zajmować się ani muzyką, ani pisać wierszy, wydawać książek, że winien siedzieć cicho w kącie i słuchać co mają artyści do powiedzenia! Ot, tyle.

Marek
Tomasz Nieciecki
Tomasz Nieciecki wt., 2011-05-24 09:40

...

@Marek:

Marku, gdy słucham Twojej muzyki, czytam książki i wiersze, to aż ciarki przechodzą mi po plecach. A koryfeusze niech szczekają z zazdrości, my jedziemy dalej. Wiesz czym ;)

Prawdziwi mężczyźni nie lubią miodu, oni żują pszczoły.
Marek
Marek wt., 2011-05-24 15:16

):-)

Tobie posyłam! Z podziękowaniem za miłe słowa.

Marek
nicole
nicole wt., 2011-05-24 20:59

:) ^-^

Marku, ja cię nie znam, kim ty jesteś, że redaktorowi ciarki po całych plecach przechodzą?

......................................................................................... W muzyce nie ma tyle harmonii i radości co w śpiewie ptaków. Wiosna! :)
Elena
Elena wt., 2011-05-24 21:26

Uwagę mam

@nicole:

Brzydko zwracać się w piśmie małymi literami do człowieka . Cię i Ty oddaje szacunek w piśmie a "cię" "ty" odwrotnie.

Elena
nicole
nicole wt., 2011-05-24 23:37

:) ^-^ Elena

@Elena:

...nie przesadzaj...wyluzuj...i co, lepiej?

......................................................................................... W muzyce nie ma tyle harmonii i radości co w śpiewie ptaków. Wiosna! :)
Elena
Elena śr., 2011-05-25 12:41

Lepiej , ale dziwna jesteś

@nicole:

Lepiej , ale dziwna jesteś

Elena
Tomasz Nieciecki
Tomasz Nieciecki śr., 2011-05-25 16:05

...

@nicole:

To niezwykły i bardzo skromny człowiek o licznych talentach.

Prawdziwi mężczyźni nie lubią miodu, oni żują pszczoły.
Roman
Roman śr., 2011-05-25 16:29

"o licznych talentach"

@Tomasz Nieciecki:

Ale pszczół nie żuje?
Najwyżej trzmiele w locie?

Marek
Marek wt., 2011-05-24 21:33

Do nicole

Sam nie wiem... może trzeba wpisać w google. Może opowiedzą?Trochę?

Marek
nicole
nicole wt., 2011-05-24 23:43

:) ^-^

@Marek:

Opowiedzieli.

......................................................................................... W muzyce nie ma tyle harmonii i radości co w śpiewie ptaków. Wiosna! :)
SAV
SAV wt., 2011-05-24 23:02

Filharmonia

Dziękuję Panie Marku za tak piekny artykuł-do tej pory pisali tylko oponenci , pan Surmacz (przypomnę że to ten od chamburgerów , co zniesławił nasze miasto na cały kraj) a przecież to mądrego aż miło posłuchać :)) nic dodać, nic ująć , pozdrawiam :))

W imieniu swoim ..... Sav
Roman
Roman śr., 2011-05-25 10:51

"to ten od chamburgerów "

@SAV:

Czy to błąd czy sugestia pochodzenia?

Klarka
Klarka śr., 2011-05-25 07:15

Marku , jak zwykle składam

Marku , jak zwykle składam hołd . Niezwykły Człowiek Gorzowa . Dobrze, że tutaj czasem piszesz . We wstępie dziękujesz osobom, dzięki którym mogłeś posłuchać koncertu. Mam nadzieję ,że wykonawcom, a nie organizatorom. Bo organizatorów to Ty powinieneś zapraszać . Teraz słucham " Dziewiątej " i równocześnie czytam Twoją piękną i żywą relację . Przenoszę się do Filharmonii Gorzowskiej . Muzyka sięga nieba . Jeśli mogłabym mieć prośbę o wrzucanie linków do tekstów, które zamieszczasz gdzie indziej - . Zrób to - chociażby dla mnie i Nicole :)Pozdrawiam !!!

nicole
nicole śr., 2011-05-25 17:43

:) ^-^ Klarka

Ja dam ci link z tekstami pana Piechockiego, co nieco znalazłam, proszę cię bardzo :)
http://zlp.gorzow.prv.pl/czlonkowie/piechocki1.html

......................................................................................... W muzyce nie ma tyle harmonii i radości co w śpiewie ptaków. Wiosna! :)
Klarka
Klarka śr., 2011-05-25 19:36

Dzięki nicole za link .

Dzięki nicole za link . Jeszcze poszukaj - gdzieś w necie były filmiki , na których można obejrzeć i posłuchać. Ciekawie mówi a głos cudny ma :). Poszperałam jeszcze i gdzieś przeczytałam, że Marek w maju 2010 roku został przyjęty do Związku Literatów Polskich . Przecież w tym czasie już był z nami w MM-ce. A nic nie wiedzieliśmy. Tak więc Marku, w rocznicę tego Bardzo Ważnego Wydarzenia- wielkie gratulacje składam

Marek
Marek śr., 2011-05-25 19:55

):-)

Dziekuję!
Sam z ciekawością poczytałem...
Podnosicie "na duchu"!

Marek
B_Sacharczuk
B_Sacharczuk śr., 2011-05-25 20:18

Marek w "Ziemii Gorzowskiej"

Marek w "Ziemii Gorzowskiej" opisywałeś życie i twórczość kompozytorów i może warto żebys to kontynuował na mm. Może trafisz na podatny grunt i kilka osób zbliży się do muzyki klasycznej i zechce posłuchać jak ona brzmi na żywo w gorzowskiej filharmonii.

Bogusław Sacharczuk Współpracownik "Gazety Lubuskiej" i "Newspix"
nicole
nicole śr., 2011-05-25 20:59

:) ^-^

Proszę bardzo :)
http://www.youtube.com/watch?v=O1jQGFXOr-8

......................................................................................... W muzyce nie ma tyle harmonii i radości co w śpiewie ptaków. Wiosna! :)
Marek
Marek śr., 2011-05-25 22:39

O!

Dzięki! Jakie miłe przypomnienie. Nawet nie wiedziałem, że jest w (na) youtube.
Zaraz poślę linki pianistom! Pewnie się ucieszą.
Jaś Barański ten rok akademicki w ramach "Erasmusa" jest w Niemczech.
Może w nowym 2011/12 będzie już z powrotem. I może się zaprezentuje w Gorzowie? Pisał, że ma znakomitą panią pedagog. Że wiele sie nauczył. A przecież i w AM w Poznaniu u jednego z najlepszych profesorów studiował (prof. Waldemar Andrzejewski!!). Janek jest bardzo zdolny i chce mu się chcieć. Jak chociażby zebranie koleżanek i kolegów do zagrania Koncertów Fryderyka Chopina w Jazz Clubie "Pod Filarami". NIe słyszałem by kiedyś były w naszym mieście grane oba jednego wieczoru. I to z kwartetem, podobnie jak grano je w mieszkaniu Chopinów...
Ot, się rozgadałem....

Marek
Marek
Marek śr., 2011-05-25 22:37

Do Bogusia

Tak, to były fajne czasy i miłe, kiedy mogłem swoje myślenia o muzyce, komopzytorach zamieszczać w "Ziemi Gorzowskiej"...
Próbowałem także w (na) mm ale wtedy pojawił się tutaj ktoś, kto mi obrzydził pisanie i bywanie na mm - chyba miał pseudonim (nick) - Opaliński. Może ktoś pamięta moje z Nim słowne potyczki?
Mam jeszcze kilkanaście niepublikowanych felietonów około muzycznych. Może po korekcie przecinkowo-ortograficznej miłych Pań z WiMBP zamieszczę?

Marek
Meg
Meg czw., 2011-05-26 10:01

...proszę zapomnieć o

@Marek:

...proszę zapomnieć o Opalińskim, jego tu już nie ma... i pisać, pisać, pisać :) Już dawno Pana o to prosiłam e-mailowo, a teraz jeszcze raz, tym razem publicznie ...proszę o art. "około muzyczne" :)

Marek
Marek czw., 2011-05-26 10:55

Może

rzeczywiście warto by było. Mógłbym powtórzyć kilka z "Ziemi Gorzowskiej". Najpierw te, które doznały redaktorskich cięć z powodu mojego się rozpisania a "małości" miejsca na szpaltach. Tu mógłbym w całości...

I jeszcze odpowiedź w sprawie zaproszenia do Filharmonii Gorzowskiej. "Załatwiła"
mi je wysoko postawiona osoba w kulturze zawodowej Naszego Miasta. Za co jestem wdzięczny!Uważam tę protekcję za niehańbiącą - Ludwigowa IX jest ponad wszystkim!!!!

Marek
OBSZCZYMUREK
OBSZCZYMUREK czw., 2011-05-26 13:03

Stare komuchowskie koneksje

@Marek:

Stare komuchowskie koneksje zadziałały? Wstyd! IX mógł pan posłuchac z płytki zamiast wskrzeszac układy z czerwonej szmaty jaka była "Ziemia Gorzowska" z Zysnarskim i innymi Cudakami w zanadrzu!
Irytuje mnie buta i tupet ludzi ktorzy zyja teraz w ustroju z ktorym walczyli!
Nie usłyszalem slowa - "Przepraszamy, nie mielismy racji!"
I nadal siedza w starych ukladach korzystając z wywalczonych przez przeciwnika ulg!
Dotyczy to rownież rezimowych pismaków - opozycji nie drukowano!

Klarka
Klarka czw., 2011-05-26 16:18

Trochę w tym racji . Ale jak

@OBSZCZYMUREK:

Trochę w tym racji . Ale jak kiedyś mądrze ktoś napisał w komentarzu ( chyba Roman ) , czas pędzi do przodu , wszystko się zmienia - ludzie czasem też. Czy Marek powinien siedzieć zamknięty w domu i słuchać płyt ? Ale nikt inny nie napisał w tym portalu tak pięknie o muzyce w Filharmonii . Wiem , że te teksty czytają ludzie , którzy mieszkają daleko . Gorzów i ten portal zasługują na to , by o nim dobrze myśleli i mówili. Marku , jesteś nam, może niezbyt licznej zainteresowanej grupie, potrzebny. Działaj dalej:)

AndrzejJ
AndrzejJ czw., 2011-05-26 16:23

Pani Klarko (Łuko)

@Klarka:

Pani Klarko (Łuko) zniesmaczyła mnie pani tym, iż występuje pani pod dwoma nickami. Wierzyłem, że jest pani uczciwa, a jest pani osobą dwulicową.

Andrzej
Klarka
Klarka czw., 2011-05-26 16:42

Przykro mi Panie AndrzejuJ

@AndrzejJ:

Przykro mi Panie AndrzejuJ bardzo, że mnie Pan znielubił :) . Ludzie zmieniają stan cywilny , nazwiska , piszą pod pseudonimami - to jest starsze niż my :). A w tym wypadku dwulicowość nie ma miejsca . Od pewnego czasu piszę artykuły tylko jako Klarka. O tamtym nicku chcę zapomnieć ( zapewniam , że mam ważny powód - złe skojarzenia ) . A tak w ogóle , czy nie ważniejsze są teksty niż nicki ? Pozostaję w żalu z powodu utraty Pana sympatii. Ale jakoś muszę z tym żyć . A odejść nie umiem - portal jest dla jakby drugim domem . Pozdrawiam Wszystkich

AndrzejJ
AndrzejJ czw., 2011-05-26 16:47

Rzecz w tym, że nie wyjawiła

@Klarka:

Rzecz w tym, że nie wyjawiła pani tej zmiany wcześniej kiedy pytałem(pytanie zadałem celowo pod pani artykułem) Udała pani, że nie widzi pytania.

Pozdrawiam i życzę sukcesów literackich.

Andrzej
Klarka
Klarka czw., 2011-05-26 16:50

Nawet się zbierałam, żeby

@AndrzejJ:

Nawet się zbierałam, żeby Panu odpisać . Ale niestety ostatnio moc problemów zdrowotnych ( wnuczka w szpitalu - bardzo ciężka sepsa ), my ganiamy pomiędzy domami. I właściwie nie mogłam uporządkować myśli. Sukcesów literackich sobie nie wróżę, ale za życzenia dziękuję :)

Naczelny_geM
Naczelny_geM czw., 2011-05-26 12:55

Marek Naczelny_geM przyłącza

Marek Naczelny_geM przyłącza się do pomysłu ażeby pan pisał o muzyce * Naczelny_geM kłania się nisko* To napisałem ja *Naczelny_geM

Klarka
Klarka czw., 2011-05-26 16:51

Przepraszam , Marku, że ta

Przepraszam , Marku, że ta ważna rozmowa odbywa się pod Twoim artykułem. Mam nadzieję ,że wybaczysz. Pozdrawiam

Marek
Marek czw., 2011-05-26 19:52

Kolego "Obszczymurku"

Zaproszenia nie załatwiła mi osoba związana z "Ziemią Gorzowską" w żaden sposób. A swoje felietony muzyczne pisałem do tego czasopisma długo po ustaniu komuny. Wtedy była gazetą prywatną. Aż nie splajtowała.

Marek