drukuj

Dzień Edukacji Narodowej: jak to jest być nauczycielem?

Święto pracowników oświaty (Dawniej Dzień Nauczyciela)

Szkoła Podstawowa nr 6 rok 1950

14 października każdego roku, w dniu rocznicy utworzenia Komisji Edukacji Narodowej, obchodzony jest Dzień Edukacji Narodowej pospolicie zwany Dniem Nauczyciela. Jest to święto wszystkich pracowników oświaty.

Czym była Komisja Edukacji Narodowej? Była to "...pierwsza na ziemiach polskich i w Europie centralna świecka władza oświatowa, założona w 1773 roku, podporządkowana organom państwowym, odpowiedzialna jedynie przed Sejmem, dysponująca funduszami na utrzymanie szkół...

...K.E.N. Położyła nacisk na dostarczanie młodzieży w toku nauczania wszystkich przedmiotów szkolnych jak najszerszego zasobu wiadomości o Polsce, celem tego było wychowanie obywatelsko-patriotyczne, przygotowujące młodzież do przyszłej pracy dla dobra kraju...

...Wyprzedziła swą reformą o całe lata szkolnictwo krajów zachodniej Europy... działała do 1794 r."

(Encyklopedia PWN Warszawa 1974 r.)

W mojej rodzinie było wielu nauczycieli: moja ukochana Mama, ciocia, wujek. Ja także postanowiłam nauczać w szkole, jednak w zawodzie wytrzymałam zaledwie 7 lat.

Dlatego można powiedzieć, że „od podszewki" znam plusy i minusy tego zawodu.

Mały wymiar czasu pracy to złuda, bo praca nauczyciela to nie tylko lekcje w szkole, to także przygotowanie się do nich,, sprawdzanie zadań domowych i klasówek, udział w zebraniach rodzicielskich i radach pedagogicznych trwających często do późnych godzin, uczestniczenie w życiu społecznym szkoły, a czasami wizyty w domach uczniów.

Na dodatek lekcje powinny być prowadzone tak, by uczniowie się nie nudzili, by rozbudzić ich ciekawość, a co za tym idzie - sprowokować do pogłębienia wiedzy o tym, czego dowiedzieli się podczas zajęć.

Muszę przyznać, że miałam szczęście do dobrych pedagogów. W szkole podstawowej chodziłam na SKS, chór, kółko fotograficzne i należałam do harcerstwa. Świetlicę prowadziła pani Ratajczakowa (niestety, imienia nie pamiętam), z którą przygotowywaliśmy przedstawienia kukiełkowe dla koleżanek i kolegów z klas I-IV. Sami tworzyliśmy kukiełki i scenografie.

W szkole średniej moim wychowawcą był Witold Karpyza, o którym nie tylko ja mówię, że był to cudowny człowiek, wspaniały wychowawca i pedagog, harcerz, historyk, a także matematyk, że hej. Na jego lekcjach zadania były wytłumaczone tak, że nawet ten co uważał siebie za humanistę, potrafił je samodzielnie rozwiązać.

A tak naprawdę moim wzorem była moja Mama. To Ona (gdy już pracowałam w szkole) tłumaczyła: „Pamiętaj, ze zadaniem nauczyciela jest nauczyć, a nie stawiać w kącie czy wyrzucać za drzwi. Trzeba być cierpliwym, pozwolić uczniom wykazać się umiejętnościami, od czasu do czasu zachęcić pochwałą.."

Gdy rodzice przyjechali do Gorzowa Mama moja uczyła w klasach młodszych, a oprócz tego prowadziła „roboty ręczne" - przedmiot odpowiadający dzisiejszej pracy-technice. Zawsze miała dodatkową książkę, kartki od zeszytu (by „zapominalski" miał na czym pisać zadania) nożyczki, igłę bądź kawałek materiału. Uważała, że za nieprzygotowane do lekcji dziecko odpowiadają także jego rodzice, a rodzicom dwójki nie postawi, więc dlaczego konsekwencje ma ponosić maluch?

Tak było w latach 1946-1962.. W czasie okupacji Mama prowadziła tajne nauczanie. Mieszkała wówczas w Wołkowysku (obecna Białoruś) i tam miała malutki sklepik. Lekcje odbywały się indywidualnie bądź w 2-3 osobowych grupkach na zapleczu sklepowym. Gdy do sklepu wchodził „obcy', Mama zwracała się do ucznia, by jej podał coś z górnej półki bądź pozamiatał lub wyniósł śmieci. Delikwent wychodził, a lekcja toczyła się dalej. Czasem chodziła do ucznia, jeżeli on nie mógł przyjść, bo w tym czasie musiał zostać z młodszym rodzeństwem.

Za tajne nauczanie Mama w roku 1989 dostała odznaczenie.

Teraz gdy do szkoły chodzi mój wnuk, życzę mu pedagogów i nauczycieli, którzy wykonują swój zawód z powołania. Natomiast wszystkim pracownikom oświaty składam wyrazy podziękowania za trud włożony w naukę i wychowanie dzieci i młodzieży. Wiem, że największą nagrodą za to, co robią, jest uśmiech dzieci i sukcesy tych, których kiedyś tam los postawił na ich zawodowym szlaku. A zatem życzę Im samych uśmiechniętych twarzy wokół i ludzi sukcesu, będących wcześniej Ich wychowankami.

Zdjęcia

  • Święto pracowników oświaty (Dawniej Dzień Nauczyciela)
  • Szkoła Podstawowa nr 1 w Gorzowie Wlkp, rok 1957
  • Szkoła Podstawowa nr 1 w Gorzowie Wlkp, rok 1957
  • Szk.Podstawowa  nr 1 w Gorzowie Wlkp
  • Lekcja wychowania fizycznego na boisku szkolnym 1957 r.
  • Lekcja wychowania fizycznego w klasie Ii
  • Zdjęcie klasowe przed budynkiem szkolnym - 1958 r.
  • Szkolna zabawa noworoczna 1958 r.
  • Lekcja prac ręcznych
i_ela
Autor:i_ela

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Danka.P.
Danka.P. ndz., 2011-10-09 23:20

Dziękuję

Dziękuję bardzo za miłe słowa. Jestem nauczycielką ponad 25 lat. Pozdrawiam.

Danka.P.
Jamajka
Jamajka sob., 2011-10-15 08:30

Baaardzo ładnie napisane,

Baaardzo ładnie napisane, bardzo! :))
A fotografie rewelacyjne! :))

Odnośnie zawodu nauczyciela - no nie jest to chyba całkiem łatwy chleb, zwłaszcza w nauczaniu tej nieco starszej młodzieży. Odnosi się wrażenie, że młodzi nie szanują nauczycieli, robią co chcą, a nauczyciele są bezradni, bo gdy tylko choćby głos podniosą, rodzice wszczynają alarm, że jak to się krzywdzi ich dzieci. Tyle wniosków z telewizji, na żywo za parę lat się przekonam, jak to jest. Ale przerażenie ogarnia, jak się widzi, co młodzież wyczynia z niektórymi belframi.

i_ela
i_ela sob., 2011-10-15 10:36

Młodzi (nie generalizując) nie mają szacunku dla nikogo.

Brak im autorytetów i pozytywnych wzorców. Często nastawienie do nauczyciela kształtują prowadzone przy dziecku rozmowy rodziców typu: "a co ona tam wie" "uwzięła się i tyle". A to, że dziecko źle zachowuje się na lekcjach i przeszkadza często jest uważane za nieistotne.

AnnaM
AnnaM czw., 2011-10-27 01:03

ela ...

Twoja mama mnie uczyła , była wspaniała nauczycielką , wszyscy lubiliśmy ją bardzo . Poznaję ją na zdjęciach , super artykuł .

Pozdrawiam