Dobrze być nauczycielem ?
Nauczyciel, średnio 20 godzin pracy w tygodniu, co 45 minut przerwa, dwa miesiące wakacji, dwa tygodnie ferii, wolne wszystkie święta.
Kto z Was tak ma???
Miałem okazję w zeszłym roku przyglądać się przez prawie pół roku pracy nauczycieli wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 10 przy ul. Towarowej. Wyglądała tak: wyjście na boisko, rzucenie kilku piłek do gry i zawzięta dyskusja z innym nauczycielem na tematy pewnie dowolne.
Oczywiście nie wszyscy pedagodzy są tacy, ale na podstawie kilku nierobów ocenia się cały zakład. Do strajków odnośnie podwyżek oczywiście pierwsi.
Ale czy w porównaniu z innymi pracownikami z wyższym wykształceniem coś się im należy za te marne godziny pracy?



























Kontakt:
>>
Zapomniałem dodać, wszelkie wycieczki sponsorowane. Często gęsto uczestnikami tych wycieczek są dzieci lub rodzina nauczyciela/ki.
Wuefiści zawsze mieli
Wuefiści zawsze mieli najlżej:))))))))))))))
Hehe, ok, obserwowałeś - a
Hehe, ok, obserwowałeś - a próbowałeś nauczać? ;>
Brak słów
na ten pana artykuł... Aż się zalogowałam po długim czasie, bo wytrzymać nie mogłam. Twierdzi pan, że nauczyciele mają lekką i przyjemną pracę? Widać typowe spojrzenie oczami uczniaka. "20 godzin tygodniowo, darmowe wycieczki, co 45 minut przerwy, wakacje".... Szlag mnie trafia, gdy słyszę takie bzdury. Tak się składa, że jestem po wielu, wielu godzinach praktyk w szkole podstawowej (kl. 1-3 oraz 5-6) i w gimnazjum i mogę panu zaświadczyć, że ta lekka i przyjemna praca, jak o niej pan myśli, jest w rzeczywistości ciężkim wysiłkiem psychicznym i fizycznym. Choroby gardła, z którymi borykają się nauczyciele, nie są spotykane w innych zawodach. Próbował [an kiedyś "ujarzmić" ponad dwudziestoosobową grupę nastolatków? Nie? Ojejku, a to przecież takie proste wg pana, prawda? To tylko 45 minut! Gratuluję optymizmu. Po 45minutowej lekcji zazwyczaj nauczyciel ma dyżur na korytarzu, a jak wygladają przerwy w szkołach, tego chyba nikomu tłumaczyć nie muszę. Nauczyciel-leń wraca sobie po pracy do domu, wypoczęty oczywiście i zrelaksowany (albowiem nie ma nic przyjemniejszego od ogarnięcia i utrzymania w jako-takim ładzie i porządku kilkunastu młodych ludzi i w dodatku jeszcze póbując ich czegokolwiek nauczyć i cokolwiek z nich wykrzesać), a tutaj co? Nie, nie zgadł pan. Nie ma błogiego lenistwa, na które zapewne pan po powrocie z pracy może sobie pozwolić! Jest sprawdzanie klasówek, zadań domowych, przygotowywanie materiałów na kolejny dzień, itp. Darmowe wycieczki, których pan tak zazdrości nauczycielom? Super! Nie ma to jak wypoczywać gratis z bandą spuszczonych ze smyczy młodych ludzi, pilnując ich przez 24 godziny na dobę, bo wiadomo, jakie młodzież ma dzisiaj pomysły. A wszelka odpowiedzialność na uczniów spoczywa przecież na nauczycielach! Niech no się tylko coś stanie - i już nauczyciel ma problemy. Rewelacja! Każdy by chciał takie darmowe wycieczki. Dwa miesiące wakacji? Tyle to mają uczniowie, proszę pana. Nauczyciel wypełnia, porządkuje dokumenty, przed rokiem szkolnym musi wszystko przygotowac. Co do nauczycieli 'wuefu' - oni też nie mają lekko. O ile w klasie łatwiej zapanować nad uczniami, gdyż siedzą oni w ławkach, o tyle na wielkiej sali gimnastycznej czy boisku zadanie to nie jest już takie proste. Ponadto dochodzą różne kontuzje, których mogą nabawić się uczniowie właśnie na 'wuefie'. Dodam jeszcze, że w dzisiejszych czasach nauczyciel nie ma żadnych praw, nie może krzyknąć, skrytykować, bo zaraz rozpieszczony uczeń przybiega z mamusią na skargę. Nie wspominając już, jaki jest stosunek młodzieży do większości nauczycieli. Podoba się panu taka wizja? Nic, tylko się kształcić i NAUCZYCIELEM BYĆ, prawda?????????
...
"obyś cudze dzieci uczył"...a ja współczuję nauczycielom i za żadne skarby w dzisiejszych czasach nie chciałabym nim być! Panie camp21 czy ma Pan dzieci w wieku szkolnym? Ja mam- niech mi Pan wierzy nauczyciele nie mają tak dobrze! Nie wliczył Pan w czas pracy sprawdzanie wypocin naszych dzieci, układanie i przygotowywanie tematu na następne lekcje. Nauczycieli zalewa masa paierów do wypełnienia. Jestew trójce klasowej i na bieżąco śledze to co dzieje się w szkołach. Ja po 12 godzinach pracy zamykam drzwi szpitala i mam wolne a nauczyciel nie-on jeszcze w domu pracuje. Nie tylko wuefiści są nauczycielami. A może skoro Pan tak zazdrości trzeba by było pomyślec o zmianie zawodu? Będzie Pan miał tyyyle wolnego:) Pozdrawiam:)
Dokładnie. Moja przyjaciółka
@ankabee:Dokładnie. Moja przyjaciółka niedawno rodziła, wypatrywałam Pani na oddziale, ale bez skutku;-)
:)
@mielizna::) Bardzo mi miło, że mnie pani wypatrywała:) ja pracuję "w podziemiu" :) -na izbie przyjęć położniczo-ginekologicznej:)
Przepraszam za komentarz nie na temat:)
W życiu nie chciałabym być
W życiu nie chciałabym być nauczycielem! Za żadne pieniądze! Co prawda tych wakacji i ferii to trochę kadrze pedagogicznej zazdroszczę, bo sama miewam mini-urlopiki długoweekendowe, góra półtorej tygodnia, ale to mój wybór ;). Natomiast bywam czasami w szkołach podczas przerw - koszmar! Nie wytrzymałabym tam nerwowo. A jeszcze zapanować nad grupą dojrzewającej młodzieży, której to różne debilne pomysły do głowy przychodzą, a nie słuchają nauczycieli, a podnieś głos, to od razu na dywanik do dyrekcji, bo afera, bo dziecko rodziców wezwało, bo go maltretują... Nieeeee, za nic! Tylko jak byłam mała, to chciałam zostać nauczycielką ;).
Reasumując - nie zgadzam się z opinią autora, raczej przychylam się do zdania Pani Mielizny. To nie jest łatwy chleb, a na pewno bardzo odpowiedzialny.
:) ^-^
No jasneee, tylko być nauczycielem i na starość wylądować w wariatkowie :))) To nie kiedyś, że uczeń miał dla nauczyciela jakiś szacunek, camp21 ty chyba nie wiesz co teraz dzieje się w szkołach??? Jak tak jest dobrze, to dlaczego nauczyciele w każdej szkole są poszukiwani i nie grozi im bezrobocie? Bo nikt nie chce uczyć!!! Ja nauczycielom nie zazdroszczę tych sponsorowanych wycieczek ani wakacji. Jak by mi taki uczeń jeden z drugim dał w kość to dziękuję. Camp21 do szkoły, kształcić się, i uczyć, uczyć!!! Bo to chyba twoje powołanie :-0
Ja lubię być nauczycielem,
Ja lubię być nauczycielem, ale jednak 1:1. Dlatego też podziwiam tych kolegów po fachu, którzy mają jeszcze entuzjazm do nauczania 20-30-osobowych grupek. Bo łatwo wpaść w rutynę lub stracić zapał. A wtedy można bardziej przeszkodzić uczniom niż im pomóc.
>>
Moim zamiarem było wywołanie dyskusji.____ Widzę ze wszyscy tak szczerze żałują tych biednych nauczycieli. _____ A czyja to wina ze gnojek 14-to letni ma głęboko w d... nauczyciela i np.pali papierosy tuz przed wejściem do szkoły, odpowiedzcie że RODZICÓW, zgadzam się tak to wina rodziców, ale czy Waszej winy tam nie ma. Tak raptownie z młodzieży zrobili się młodociani gangsterzy? Oczywiście że Wy zawsze będziecie "płakali" publicznie nad swoim losem, biedni pedagodzy którzy boją się wyjść na korytarz szkolny._____ To nie mi zakładają kosz na głowę, podpalają bluzkę i wkładają odchody ludzkie do szuflady biurka._____Gdy nauczyciela się szanuje to żaden nawet przygłupi młokos takich numerów mu nie zrobi.______To odwrotnie jak z Policją której nie musimy szanować, ale musimy się bać.______ Szanowni pedagodzy DO ROBOTY !!!!! ____ Ps.Niestety jestem w wieku w którym nie można zacząć kariery nauczyciela, aczkolwiek przez 22 lata pracowałem z trudną młodzieżą i nikt mi kosza na śmieci na głowę nie zakładał ._____________ Ciężki chleb mówicie ? A praca górnika, hutnika, rolnika, budowlańca, żołnierza itp. to jest lekka ?
...
Proszę Pana,niech mi Pan wierzy,że to jak traktowani są nauczyciele to wina przede wszystkim nas, rodziców! Za moich czasow do głowy mi nie przyszło krytykować nauczyciela a co gorsze nieprzyzwoicie się o nim wypowiadać. Dlaczego?Ponieważ moja mama zawsze powtarzala, że nauczyciel w szkole to jak rodzic w domu. Nawet nie probowałam źle się wypowiadać. A teraz? Wystarczy posluchać jak przy dzieciach wypowiadają się rodzice. Ogólny brak szacunku czego przykłądem może być także Pana artykuł. Nauczyciel nie ma prawa skrytykować ucznia ani w żaden sposob go ukarać. Dlaczego? Bo zaraz zjawia się rodzic i toczy pianę. A na to wszystko patrzy za plecami rodzica uczeń i się śmieje. Taka jest smutna prawda. Każda praca jest cięzka i do każdej trzeba mieć serce. Ja na swojej drodze spotkałąm takich nauczycieli-co mieli serce. Mój syn też. I cieszę się, że tak mogę ich wspominać. Zawsze o nich pamiętam. A Panu radzę spojrzeć na tę sprawę z perspektywy nauczyciela, który nie ma żadnych praw za to uczeń może wszystko!
Dziwi mnie jedno,
ze bedac sam nauczycielem / bo tak trzeba nazwac tez prace w zakladzie wychowawczym z trudna mlodzieza/ camp21, tak zalosnie krytykujesz kolegow po fachu. To albo nigdy nie byles " tym" nauczycielem albo byles zlym rodzicem. Gratuluje, osiagnales swoj cel, wywolales dyskusje, ale jest to dyskusja bardzo niesmaczna w Twoim wykonaniu. Proponuje zalatwic sobie chociaz kilka godzin "obserwatora' na lekcjach w szkole podstawowej i sredniej. To moze nastepnym razem napiszesz kilka zdan calkowicie odmiennych na temat pracy nauczycielskiej. troche wiecej szacunku dla ludzi, ktorzy traca wlasne zdrowie na wychowywanie Twoich dzieci. Pozdrowienia.
>>
Na szczęście moje dzieci nauczali w szkole NAUCZYCIELE , a nie nauczyciele.
camp21--sam powiedziałeś, że
camp21--sam powiedziałeś, że tylko chciałeś sprowokować dyskusję-wierzę.....jak widzisz, wszyscy komentatorzy mają inne zdanie- -ja się dołączam--praca nie tylko bardzo bardzo trudna, ale jakże odpowiedzialna...jak w każdym środowisku , do zawodu trafiają różni ludzie....ale Prawdziwego Nauczyciela pamięta się do końca życia...
Ja nie
chciałabym być nauczycielem , chociaż bardzo kocham dzieci . Kiedyś było inaczej za moich czasów nauczyciel był bardzo szanowany ,nie wyobrażam sobie ubliżyć nauczycielowi czy włożyć mu kosz na głowę . Dziś spotykam swoje nauczycielki ze szkoły podstawowej które mnie pamiętają i poznają ,ze szkoły średniej ,bo było inaczej nauczyciel był szanowany przez uczniów i odwrotnie. Moi chłopcy jak chodzili do szkoły to nie było takich jeszcze problemów . Od młodych lat byłam sportowcem od podstawówki i jeden mój syn poszedł w moje ślady uprawiał sport ,najpierw kajaki a potem boks i przy boksie został do dziś . Nie miał czasu na nic trening trening i jeszcze raz trening ,i to miał tak jak ja od dziecka . Dziś inaczej podchodzi się do tego Ania ma racje rodzice są tu bardzo winni temu co się dzieje , nie może nauczyciel skarcić ucznia / pamiętam jak oberwałam od nauczycielki piórnikiem po łapach , aż spuchnięta była ręka nie poskarżyłam się mamie bo by mi jeszcze dołożyła / . Łuka masz racje prawdziwego nauczyciela pamięta się do końca życia.
Prawda obiega szkoły i faktem
Prawda obiega szkoły i faktem jest, że nauczyciel w-f ma najlepszą" fuchę". U mnie w podstawówce i liceum było identycznie - nauczyciel siedział w kantorku i wyskakiwał tylko na początku lekcji, sprawdzał strój, obecność i potem dawał nam piłkę do gry w siatkę lub kosza i znikał do swojego kantorka. Parę razy w roku zadał sobie fatygę( na pewno na polecenie programu zajęć z lekcji W-F zrobić nam sprawdzian z biegania lub jakiś ćwiczeń. Sam powtarzał powiedzenie ze studiów "Jeżeli człowiek nic w życiu nie potrafi, zostaje nauczycielem. Jeżeli nie potrafi nawet tego, zostaje nauczycielem w-fu"
>>
Brawo Justa !!! _____ Nareszcie ktoś chłodnym okiem spojrzał na profesję nauczyciela. ____ Właśnie przez takie zachowania (bylejakość, brak konsekwencji ) młodzież jest taka jaka jest._____ Kiedyś pani.Anrochowicz z sp.nr.17 na lekcji języka polskiego linijką wybijała wszelkie objawy głupoty, a pani Kozioł z sp.nr 7 ujmowała wszystkich swoim podejściem iście matczynym.____ Nikomu w głowie nie było łobuzowanie na lekcjach. _____ Magistrowie od fikołków to jeszcze inna strona zawodu, przeważnie to lenie którzy nie robią nic, po prostu są.
Miałam takich nauczycieli W-F
@camp21:Miałam takich nauczycieli W-F i większość moich znajomych także dlatego nie jest to margines.Margines stanowią nauczyciele z powołania. Nauczycielem lekcji wychowania fizycznego też chyba można być z powołania?Pozdrawiam pana camp21 i wszystkich NAUCZYCIELI Z POWOŁANIA
racja
Rację mają i jedni, i drudzy. Po kilku latach pracy w zawodzie wiem, co piszę. Młodzież obecnie jest rozwydrzona (w większości, nie wyszscy), do tego dkładają się rodzice, którzy chyba sami się boją własnych dzieci, zapominają, ze to oni, a nie szkola, mają wychowywać. Z drugiej strony sa nauczyciele, nie tylko wuefiści, którzy przesiadują w kantorku. Albo zadają zadania do wykonania i siedzą, a młodzież robi, co chce. jak się miało wychowawstwo i w miarę dobry kontakt z dzieciakami, to się wiedziało, kto jak uczy. Z kolejnej strony, biurokracja w szkole przekracza ggranice zsrowego rozsądku. Programy naprawcze, rozkłady, pseudo-dokształcanie się na kursach (byle miec papier do awansu zawodowego) - chyba nie o to chodziło w prawdziwych reformach. Mnie się pewne rzeczy przestaly podobac i nie pracuje już w szkole. A jak nauczyciele marudzą, że im źle, niech zmienią zawód. Proste (oczywiście do jakiegoś wieku). :)
Aunne
Absolutna racja dla "mielizny" - kto nigdy nie uczył w szkole, to g... wie o pracy nauczyciela!!!!
Po długim czasie nieobecności
Po długim czasie nieobecności i ja postanowiłam się zalogować i skomentować artykuł. A tak się składa, że z wykształcenia jestem właśnie pedagogiem. Marzeniem moim była praca z dziećmi, ponieważ bardzo je kocham i nareszcie oczekuję na swoje upragnione.
Jednak jak bardzo się zdziwiłam na studiach w trakcie praktyk. Już nie chodzi o tony prac domowych i sprawdzianów, które trzeba sprawdzać z anielską cierpliwością, ale bardziej o zachowanie uczniów. Nie raz zdarzało się, że uczniowie barykadowali drzwi do szkoły, żeby uniemożliwić nam wejście. Na porządku dziennym były wyzwiska i śmiechy. Nie będę reklamować szkół, ale w pewnej placówce nawet Pani dyrektor nie zareagowała...
Rozmowy z rodzicami - dlaczego mój syn ma takie oceny, przecież mówi, że się uczył i Pani się na niego uwzięła. Gimnazjaliści o wzroście 190 cm obiecujący spotkanie po zajęciach...
Dlatego nie pracuję w swoim zawodzie.
Pozdrowienia dla wszystkich nauczycieli !!
Trzymam stronę Campa
i to ( niestety ) z 21 razy... Problem z nagle trudną, nie do okiełznania młodzieżą bierze się stąd, że nauczyciele nie są do swojej roli przygotowywani - ani na studiach, ani na praktykach w szkole, ani na codzień, w szkole, już na etatach. Kiedyś nagminnie, a i teraz trafiają do szkół ludzie z tzw. selekcji negatywnej, z wygodnictwem pod skórą, bez poczucia posłannictwa. Odosobnione wyjątki potwierdzają tylko regułę... I teraz mamy... kosz na głowie ludzi, którzy nigdy nie powinni do tego zawodu trafić, bo się do niego zwyczajnie nie nadają. Jakby to na mnie trafiło, to byłby to ostatni mój dzień w szkole. A ten "uczyciel" ( zdaje się ) dalej w zawodzie... Chociaż zawiódł i siebie, i swoich uczniów, i ich rodziców. I jak tu takiego "gościa" szanować? Przecież ten kosz na głowie to była kulminacja, sytuacja krańcowa, do której powoli dojrzewało... Nikt tego nie zauważał? Nikt tego - na radach pedagogicznech - nie omawiał? Przerażająca indolekcja i brak poczucia elementarnej solidarności zawodowej, wspólnoty, spójności wewnątrzśrodowiskowej. I niech mi tu zaraz "uczyciele" nie grzmią o braku zorientowania w realiach wykonywanie tego trudnego zawodu i nie zwalają całej winy na rozwydrzenie młodzieży... Nie umiesz opanować emocji klasy? To idź na pocztę znaczki przyklejać... Na nauczyciela się, niestety, nie nadajesz. I tyle...
Zgadzam się, że dzis
Zgadzam się, że dzis większość nauczycieli to nauczyciele z przypadku, a nie z powołania. I to nie jest dobre, bo jednak uczyć trzeba chcieć i trzeba lubić to, co się robi, ale przede wszystkim trzeba mieć rękę do młodzieży, która dzisiaj nie szanuje żadnych autorytetów. Jednak rodzice nie są tu bez winy. To całe 'bezstresowe wychowanie' powoduje, że to dorośli boją się młodych, a nie na odwrót.
Po pierwsze rozśmieszyło mnie
Po pierwsze rozśmieszyło mnie gdy autor zaczął w komentarzach wymieniać inne prace na które trzeba ciężko pracować, bo co to ma do rzeczy? Jak sama nazwa wskazuje tutaj mówimy o nauczycielach i czy jest to łatwy czy trudny zawód a nie o porównaniu do zawodu górnika czy rolnika.
Co prawda jestem jeszcze uczniem, ale nie zazdroszczę nauczycielom. Nawet jeżeli potrafiliby przekazać swoją wiedzę innym, to gdy znajdzie się jakiś pajac, który bez względu na to ile razy będzie upominany lub ile razy nauczyciel go przepyta ( tak naprawdę to jedyne dwie metody jakich może użyć) i tak będzie przeszkadzał, denerwował i robił wszystko żeby uprzykrzyć życie belfra.
Rodzice też nie są bez winy. Na każde wezwanie swojej pociechy biegają do szkół i skarżą się dyrektorowi na temat nauczycieli ( często wykorzystując nieprawdziwe informacje usłyszane od swoich dzieci) przez co boją się oni karania uczniów.
Ale cały czas zdaje mi się, że odchodzi się tutaj coraz bardziej od tematu, którym było pytanie czy dobrze być nauczycielem? Myślę, że praca nauczyciela to przede wszystkim ogromna odpowiedzialność, a to, że niektórzy nauczyciele się tym nie przejmują to już ich sprawa bo jak w każdym zawodzie gdy nie wykonuje się swoich obowiązków prędzej czy później może się to odbić na nas samych.
Kończąc już dodam tylko, że wg mnie nauczanie to praca dla tych którzy to czują, i ciekawy zawód, a czy dobrze być jednym z nauczycieli? Sądzę, że tak, jednak trzeba wtedy zdobyć szacunek uczniów i mieć wytrzymałe nerwy.