Dlaczego dochodzi do takich wypadków? I gdzie jest niebezpiecznie?
Środa wieczór: rozpędzony bus zjeżdża z ronda Gdańskiego i taranuje przejeżdżający tramwaj. Utrudnienia w ruchu trwają wiele godzin.
Rondo Gdańskie, środowy wieczór. Od strony ul. Bierzarina pędzi bus. Zjeżdża ze skrzyżowania w momencie, gdy na przejazd powoli wtacza się tramwaj. Dopiero ruszył z przystanku, nie zdążył nawet się rozpędzić. - Bus powinien się zatrzymać. Przecież są znaki! - mówi kierowca Jerzy Małecki, który jedzie tędy kilka minut później. Bus jest już wtedy na lawecie. Ma zniszczony przód. Uderzył w bok składu, wykoleił kilkunastotonowy tramwaj. I wstrzymał tym samym na kilka godzin kursy jedynek i trójek.
- Oczywiście była tu zbyt duża prędkość i brak ostrożności, ale generalnie większość wypadków i kolizji w Gorzowie wynika z bezmyślności, z braku rozwagi. To przez nie jedziemy za szybko, wyprzedzamy na trzeciego i niepotrzebnie ryzykujemy - mówi Roman Hak z gorzowskiej drogówki.
Ten brak rozwagi widać też w policyjnych statystykach. Mamy najnowsze, od stycznia do końca listopada tego roku. Było co prawda mniej wypadków, bo 159 (w analogicznym okresie 2010 r. aż 174) i mniej rannych (216 zamiast 217), ale za to dużo więcej kolizji (2.523 zamiast 2.427) i więcej ofiar. Na drogach Gorzowa i okolic zginęło już 16 osób, gdy poprzednio było o troje zabitych mniej.
Najbardziej niebezpieczne miejsca? Ze skrzyżowań to te z rondami. Na rondzie Wyszyńskiego było aż 30 kolizji i wypadek, w których pięć osób zostało rannych. Drugie miejsce w tej niechlubnej konkurencji przypada rondu Górczyńskiemu (odpowiednio: 27, 2, 2), trzecie rondu Piłsudskiego (26 kolizji). – No widzi pan? To są skrzyżowania, gdzie przynajmniej jedna droga dojazdowa pozwala się ostro rozpędzić, przejechać skrzyżowanie bez ściągnięcia nogi z gazu. Czyli jednak głupota górą. Każdy myśli, że zdąży śmignąć. Ostatnio widziałem wariata, który gnał Górczyńską od Tesco do ul. Wyszyńskiego jakieś 100 km/h. Nawet nie zwolnił na rondzie, tylko przeleciał – komentuje Jerzy Trelak z centrum.
Rondo Gdańskie, gdzie w środę bus przydzwonił w tramwaj, jest poza czołówką. Kolizji było tu od stycznia tylko sześć. Ale za to były tu aż trzy wypadki i dwie osoby były ranne. – Czyli zdarzeń niewiele, ale jak coś się dzieje, to konkretnie. I najczęściej winni są właśnie ci jadący od Bierzarina – uważa kierowca Waldemar Krzesicki.
Jeśli mowa o ulicach, to wyjątkowo trzeba uważać na Walczaka. Były tu aż 123 kolizje i osiem wypadków, w których ucierpiało 14 osób. – Nawierzchnia kiepska, miejscami bardzo wąsko, ruch ogromny. Wcale się nie dziwię. Poza tym jest tu sporo aut spoza miasta, kierowcy pędzący przejazdem. Ja szczególnie uważam na odcinku od Bierzarina do Czereśniowej. Dużo wyjazdów, ulic podporządkowanych – mówi Katarzyna Wielak z os. Staszica.
Druga w kolejności jest ul. Warszawska. Były tu 74 kolizje, dwa wypadki i dwoje rannych. Trzecia – Górczyńska (60 kolizji). – To wszystko drogi bardzo obciążone w czasie godzin szczytu. Gdzie najwięcej aut, tam największa szansa na dzwona – kwituje Radosław Wilewski z centrum.
Hak z drogówki tłumaczy, że takie dokładne statystki, zawierające nawet przedział godzinowy wypadków i najbardziej niebezpieczne dni tygodnia, służy jednemu: lepszemu planowaniu patroli. - Jesteśmy tam, gdzie jest najwięcej zdarzeń. Ale nawet najbardziej uważne patrole nie zastąpią rozsądku, który powinien mieć każdy kierowca – komentuje mundurowy.


























Kontakt:
jest taka niepisana zasada
że tramwaj należy puścić zawsze, nawet wtedy gdy my mamy pierwszeństwo lub mamy wątpliwości co do tego, kto na pierwszeństwo. Kilka sekund nas nie zbawi, a może uratoiwać życie, a najlepszym wypadku uchroni nas do kosztów naprawy czy kupna nowego samochodu, bo przy nawet drobnej kolizji auto osobowe w starciu z takim potworem gnie się jak karton
Jest jeszcze jedna zasada:
Kierowcy ( niektórzy lub większość ) tak jeżdżą na ile im policja pozwala.
Jeżdżąc codziennie do pracy ul. Bierzarina zauważam, iż samochody wyraźnie przekraczają dozwoloną prędkość oraz nie zachowują odpowiedniej odległości pomiędzy pojazdami.
Mój samochód jak się nadarzy okazja jest natychmiast wyprzedzany ( staram się nie przekraczać prędkości 55 km/h ) a często pojazd za mną jedzie tak blisko, że nie widzę jego świateł.
W tym roku na ul. Bierzarina nie widziałem ani razu patrolu policji kontrolującego szybkość pojazdów.
Pozdrawiam.
A co to znaczy wg przepisow
@QUWERTY:A co to znaczy wg przepisow ruchu drogowego cyt "" nie zachowują odpowiedniej odległości pomiędzy pojazdami.)a co to jest odpowiednia odleglosc i ile ona wynosi?????po 2 cyt""Mój samochód jak się nadarzy okazja jest natychmiast wyprzedzany ( staram się nie przekraczać prędkości 55 km/h )I co sie dziwisz gdyby wszyscy jezdzili 55km/h to ja osobiscie bym sprzedal samochod a widzac takiego raidera tez jak najszybciej go wyprzedzam bo nigdy nic nie wiadomo co takiemu do glowy strzeli.Zdajesz sobie sprawe co sie dzieje jesli wszyscy jada 50km/h i zaden nikogo nie wyprzedzi?Raczej nie bo nie masz z tym do czynienia.Odpowiem ci czlowieka krew zalewa.(Coprawda przepisy tak nakazuja jechac ale wkoncu przepisy sa po to aby je lamac jesli kogos stac.)Swoja droga jak tak placzesz ze nie ma policji to przejedz sie kiedyts za radiowozem po Gorzowie i zobaczysz czy oni trzymaja sie przepisow i ograniczenia.Nierozumiem twojego wpisu lamentujesz ze inni cie wyprzedzaja.A co obchodzi cie kto ile jedzie czy to twoj problem?Jesli jezdzisz przepisowo nic ci nie grozi i nic ci sie nie stanie.Bo nawet jesli ten nieprzepisowy powoduje zagrozenie to ty jedziesz przepisowo i zachowujesz szczegolna ostroznosc wiec napewno dostrzezesz za wczas takiego kierowce.A swoja droga to po co te tylko teoretyczne 50km/h w obszarze zabudowanym skoro i tak 90% kierowcow tego nie przestrzega.Wyobrazcie sobie jak jedzie pod gore auto na srednicowce pod gore do Pilsudskiego do tego obydwa pasy ruchu zablokowane i co nie trafia czlowieka. blokowanie i tymsamym tamowanie plynnego ruchu
POlicja Gorzowska jest jak .....
..... siły szybkiego reagowania w czadzie ;)