Daab jest w formie!
Do amfiteatru wybrałem się o godzinie 18.00. Pierwsze wrażenie to jakby więcej osób na ławeczkach. Myślę sobie, będzie fajna atmosfera i może wreszcie dużo muzyki reggae.
Pierwszy wystąpił zespół z Zielonej Góry o nazwie Mate. Byli nieźli,grali skocznie i melodyjnie a uwagę zwracał na siebie zwłaszcza dobry wokalista. Niestety z rasta miał mało wspólnego.
Mniej więcej po godzinie zagrali Cała Góra Barwinków spod Częstochowy. Chłopaki mają talent do muzyki ale z reggae nic wspólnego.
Najlepsze dopiero przede mną. Będzie Daab i dla nich warto czekać. Ale jeszcze nie teraz.
Było trochę po 19.
Na scenę weszli Mate...z ładnym brzemieniem dalekiego wschodu i muzyką elektroniczną...
Nagle jakbym dostał czymś w głowę. Na scenę wszedł młody "hiphopowiec" i zaczął wykrzykiwać coś ala Eminem...Tego było już dla mnie za wiele.Uffff....reggae pomyślałem sobie."Co ja tutaj robię" zanuciłem...
Fakt, fanów coraz więcej i rozruszali się trochę przy skocznej melodii Mate.
Przerwa, mniej więcej pół godzinna i napięcie wzrastało.Grubo po godzinie 21 wyszli, jedyni którzy nie odbiegali od tematu festiwalu tak bardzo jak pozostali...warszawska grupa Daab. Amfiteatr oszalał i na sercu jakby lżej po tych wszystkich "wybrykach" muzycznych.
Daab jest w formie pomyślałem sobie. To jest prawdziwe reggae i warto było czekać ponad trzy godziny.
Wracając do domu pamietam słowa konferansjera - "Do zobaczenia za rok".
Mówię tak ale nie w tej formule. Stanowczo nie...

























Kontakt:
...czyli stary dobry Daab:)
...czyli stary dobry Daab:)
Sprostowanie.
Zespołem z "hiphopowym" zacięciem była oczywiście Masala a nie Mate.
Przepraszam za pomyłkę.