Czy zarząd się troszczy czy depcze człowieka?
Andrzej Szmit od pół roku nie jest szefem wojewódzkiej stacji pogotowia. Teraz wygrał konkurs to stanowisko.
We wtorek późnym wieczorem zarząd województwa zdecydował, że o posadzie dyrektora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego decydować na razie nie będzie (pisaliśmy o tym wczoraj w artykule „Albo pogotowie, albo długi i szpital"). Mimo że komisja konkursowa rekomendowała Andrzeja Szmita, postawiono mu warunki do spełnienia. Po pierwsze, ma przedstawić oświadczenie, gdzie jeszcze poza lecznicą jest zatrudniony. Po drugie, nie może być dyrektorem jednocześnie w szpitalu i pogotowiu. Na to zgody zarządu nie ma, bo - jak czytamy w oświadczeniu wysłanym do mediów przez rzeczniczkę marszałka Mirosławę Dulat - w zarządzaniu lecznicą są nieprawidłowości, a wynik finansowy na koniec października to minus 12 mln zł.
Wczoraj Szmit spotkał się z wicemarszałkiem Tomaszem Gierczakiem i spełnił prośby zarządu. - Napisałem oświadczenie, że oprócz szpitala jestem zatrudniony też przy Urzędzie Wojewódzkim jako lekarz koordynujący. Dyżury mam tylko w weekendy. I po raz kolejny zadeklarowałem, że z chwilą powołania na dyrektora pogotowia zrezygnuję ze szpitala w terminie wskazanym przez zarząd - mówi.
Zdziwieni sytuacją są niektórzy radni wojewódzcy. - To niedorzeczność. Na posiedzeniach sejmiku wielokrotnie zapewniano nas, że nie ma kolizji prawnej w tym, że pan Szmit łączy dwie kierownicze funkcje. Nie rozumiem, dlaczego nie desygnuje się go na stanowisko dyrektora pogotowia, skoro wygrał konkurs. Do tej pory zarząd przedstawiał nam pana Szmita jako sprawnego menadżera, a teraz robi wszystko, by zdeptać człowieka - mówiła nam wczoraj radna SLD Mirosława Winnicka z Gorzowa.
- Nie ma żadnych przeszkód prawnych, by powierzyć Szmitowi zarządzanie pogotowiem. Tym bardziej że wcześniej kierował nim z powodzeniem - dodaje Bogusław Andrzejczak, gorzowski radny sejmiku i członek komisji zdrowia.
Radny sejmiku Paweł Tymszan z Deszczna od pięciu lat zasiada w komisjach samorządowych. - Jeśli ktoś wygrywa konkurs tak jednoznacznie (Szmit zdobył 8 punktów, pozostali kandydaci w sumie 2 - przyp. red.), to jestem zdziwiony, że wybór nie został jeszcze zatwierdzony - mówi.
Radny PO Mirosław Marcinkiewicz o decyzji zarządu dowiedział się z mediów. Brakuje mu rzetelnej dyskusji na temat szpitala. - Dobrze oceniam to, co się w nim dzieje. Ale szum medialny psuje opinię lecznicy i dyrektora. O zbyt wielu rzeczach my, jako radni, dowiadujemy się z prasy - tłumaczy Marcinkiewicz.
Zdaniem przewodniczącego sejmiku Tomasza Możejko ze Świebodzina zarząd podjął słuszną decyzję. - Wykazał się cierpliwością i troską. Komisja konkursowa obradowała w dwóch etapach i za każdym razem pan Szmit proszony był o złożenie stosownego oświadczenia - podkreśla. Czesław Fiedorowicz, radny PSL z Gubina, który w zarządzaniu finansami publicznymi ma 20-letnie doświadczenie, także zgadza się z zarządem. - Wyniki kontroli w szpitalu budzą duży niepokój. Moralnie wątpliwe jest to, że dyrektor stara się o inną posadę w momencie, gdy niewyjaśniona jest sprawa zadłużenia szpitala. To ucieczka z tonącego statku - uważa radny.
Elżbieta Płonka, radna PiS pyta, jak Szmit ma kierować pogotowiem, skoro dopuścił się uchybień w zarządzaniu szpitalem? - Jego kandydatura powinna być odrzucona już przez komisję - mówi. Przypomnijmy, że na wniosek zarządu sytuacją szpitala zajęło się też CBA. Bada m.in. zaciągnięcie pożyczki długoterminowej z pominięciem prawa.
Jeśli dziś pisma wysłane przez dyrektora Szmita dotrą do Urzędu Marszałkowskiego, zarząd się z nimi zapozna jeszcze na dzisiejszym posiedzeniu. - I podejmie decyzje, co dalej ze sprawą, bo jest ona skomplikowana - podkreśla rzeczniczka marszałka.

























Kontakt:
Dziwicie się, że Człowiek po przykrych doświadczeniach chce
dorabiać dopracowywać ostatnie lata do emerytury na stanowisku może mniej prestiżowym ale nie tak atakowanym.