drukuj

Czy Urząd Miasta zna datę końca świata?

Zdrowy rozsądek kontra opór materii

Zaryzykuję w Nowym Roku tezę, którą zapewne zostanie głośno oprotestowana, że nasze drogie Miasto (z DUŻEJ, bo szacun należny jest stolicy województwa!!!) chce się zrobić na bóstwo, a na co dzień wychodzi – jak zwykle – ubóstwo…

Gdy opór materii okazuje się silniejszy niż zdrowy rozsądek szanujących Miasto mieszkańców, nawet siła tego obywatelskiego rozsądku polegnie z mordercami drzew, z oryginałami projektującymi ronda, na których zaraz trzeba wprowadzać przy pomocy pędzla i farby jakieś modyfikacje, z firmami świadomie produkującymi kiepskiej jakości drogi i zapadające się po paru miesiącach chodniki z taniego polbruku. A przecież Miasto ma nam służyć przez lata, ba – przez wieki. Chyba że w naszym urzędzie znana jest pewna data końca świata.

Gorzów – Miasto znikających drzew oraz chowanych jesienią pod dach fontann, które umyśliły sobie chlapanie się w niezbyt czystej rzece, miast w upały sprawiać miły chłód choćby w parkach. Gorzów – Miasto wyjeżdżających w ciekawsze rejony „za chlebem" albo „wspaniałych" perspektyw w rodzaju pracy w TPV lub bezrobocia za kilka stówek miesięcznie. Gorzów – Miasto, gdzie oprócz dobrej pracy jakość życia zależy – jak i wszędzie – od odśnieżonych (na czas i porządnie) dróg i chodników, połatanych (na czas i porządnie) dziur w tych drogach i chodnikach, miejsc wypoczynku w postaci zadbanych (!) parków z placami zabaw i ogólnodostępnych „orlików" (tu chwała nie rządowi, a zacnemu doktorowi Henrykowi Jordanowi!). Od dobrej komunikacji, która wciąż opiera się pseudopomysłom likwidatorów, utrzymywanych – nomen omen – z płaconych przez nas podatków. I od dalekosiężnego myślenia, jak będzie wyglądała przyszłość naszych dzieci, wnuków etc. w tym ogołacanym z zieleni Mieście. A jeżeli jakoweś drzewa umkną uwadze Szalonego Drwala, to i tak odór ptasich odchodów może się okazać silniejszy niż marzenie o spacerze alejką Różanego Parku... Za życia Bożydara Bibrowicza drzew przybywało, gdy Go zabrakło - na efekty nie trzeba było długo czekać...

Nie tak dawno problemem była podtapiająca domy wysoka woda, tej zimy mamy kolejny kryzys, bo jest jej za mało i łzy ronią narciarze, smutni niczym Smerf Maruda. Ale dzięki temu uradowani archeolodzy mogą wygrzebać w mule coś ciekawego, co wzbogaci kilka muzeów. Nie ma więc tego złego... Za to kolejną zimę mroźne wichry będą hulać po takich zabytkach jak smutny ratusz przy Obotryckiej czy popadające w smętną ruinę poszpitalne budynki przy Warszawskiej. Gdzie obok powstała jedyna w kraju specjalna jednopasmówka, mająca uchronić kierowców przed urwaniem kół podczas jazdy po rozsypującym się asfalcie, jak również przed kolizją z "pojazdem szynowym". Teraz już nie tylko tramwaj nie skręci, nie zrobi tego również samochód, uwięziony na wyizolowanym od torów wąziutkim pasie ruchu... Czemu to podwójnej ciągłej nie namalujemy na Kostrzyńskiej, gdzie od lat jest ograniczenie do czterdziestki tudzież zakaz wyprzedzania?!

Bo lepiej wprowadzić zakaz narzekania. Wypada w nowym, nieużywanym jeszcze roku, nisko się pokłonić za dalekosiężną decyzję wyżynania zbędnego drzewostanu, który w zimie może przewrócać się stać na tory i stać się dla tramwajów przeszkodą gorszą niż pękające rury albo ćwierćinteligentni kierowcy. A zima kroczy ku nam (jak co roku) i wkrótce „gangsterzy szos" zaczną bezmyślnie swe mechaniczne pojazdy parkować na torowiskach, przez co poszkodowani będą pasażerowie tkwiących w długich korkach tramwajów. A niektórzy na MM-ce zaczną (jak co roku) tych półgłówków bronić. Policjanci bezradnie rozłożą ręce, zachodząc (jak co roku) w głowę, co tu z nimi robić, a my zaczniemy się spóźniać do pracy, szkoły albo – co gorsza – na randki (i jak tu wytłumaczyć lubej tak banalny powód spóźnienia?!). A jeżeli nawet tramwaj się nie spóźni, to przy odśnieżaniu ulic pługi będą zasypywać (jak co roku) brudnym śniegiem dopiero co oczyszczone przystanki, zmuszając pasażerów do gimnastyki, by jakoś do tegoż tramwaju wsiąść. A rowerem w zimie to tak nie za bardzo... Jedyna nadzieja w tym, że zimy nie będzie, skoro Lato nie chce odejść...

Z drugiej jednakże strony, jeśli „my som" miasteczkiem, gdzie – jak ważny „ktoś" stwierdził – można „wszędzie dojść na piechotę", to może zastanówmy się nad potrzebą istnienia miejskiej komunikacji w ogóle. Jeżeli w mniejszym Landsbergu były sto lat temu jakieś tramwaje, to tylko i wyłącznie ekstrawagancja ówczesnych „bogaczy". Pogrążony dziś w kryzysie gorzowski gród nie potrzebuje takich luksusów, bo gdzież nas, biednych proletariuszy, stać na utrzymywanie ekskluzywnej komunikacji. Skoro „każden" może nabyć 10-letnią (lub starszą – wówczas taniej) furę, to po co nam autobusy i tramwaje, do których (nie autobusów, a raczej – biletów ulgowych i bezpłatnych przejazdów) trza dopłacać krocie?! Zwłaszcza iż nawet niewielka awaria wodociągu potrafi na wiele godzin pokonać solidne gorzowskie tramwaje (a tamtego dnia nie było nawet jeszcze mrozów!), co ukazuje fatalny stan miejskiej infrastruktury, w dodatku w wielu miejscach odziedziczonej po „ekstrawaganckich" Landsberczykach.

Żyje się raz i już się tego raczej nie zmieni. Ale zmienić można codzienną jakość życia w Mieście, jeśli nie stanie temu na przeszkodzie polityczne tchórzostwo przed długofalowymi rozwiązaniami (patrz wspomniana Kostrzyńska, która pochłonęła już kilka śmiertelnych ofiar, a ja mam wrażenie, że kolejne „plany" modernizacji to tylko „słowa, słowa, słowa"). Jeśli potrafimy za grubą kasę wybudować w stutysięcznym Mieście od zera filharmonię, to w czym, u diabła, tkwi problem marazmu w innych, bardziej potrzebnych mieszkańcom dziedzinach życia?! Nie planujemy pewnych niezbędnych rozwiązań już dziś, gdy ważne jest strategiczne podejście do rozwoju Miasta, realna, a nie papierowa ocena nie tylko bieżących, ale i przyszłych potrzeb społecznych na 10, 20 i więcej lat. Tak jak nie ma sensu doraźna budowa minizatoczek na pojedynczy autobus, jeśli miasto ma się rozwijać, a nie zwijać. Sens mają nowoczesne, wygodne przystanki z szerokimi chodnikami (a nie jak naprzeciw AWF-u), dostosowane – tak jak już od lat autobusy – do potrzeb niepełnosprawnych. Tak samo w pełni uzasadnione są budowa dwujezdniowej Kostrzyńskiej czy pasażerskiego terminala na Wieprzycach. To są rozwiązania ważne dla Miasta i dla nas wszystkich na przyszłe dziesięciolecia. Tylko kto to rozumie? 

Zdjęcia

  • Zdrowy rozsądek kontra opór materii
Wszyscy myślą o sobie, tylko ja jeden myślę o mnie... ;-)
Grzegorz Musiałowicz
Autor:Grzegorz Musiałowicz

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
gonia
gonia śr., 2012-01-04 16:45

Zaczekajmy do marca

wtedy "prezydent Tadeusz Jędrzejczak zamierza - wraz z radnymi - ogłosić plan rozwoju dla Gorzowa."

gonia
Tomasz Nieciecki
Tomasz Nieciecki śr., 2012-01-04 17:05

...

@gonia:

Pani Gonia to ma poczucie humoru ;)

Prawdziwi mężczyźni nie lubią miodu, oni żują pszczoły.
gonia
gonia śr., 2012-01-04 17:08
Picia
Picia śr., 2012-01-04 21:47

Skąd to taki pesymizm od

Skąd to taki pesymizm od razu? Porównując to co się dzieje w Gorzowie, a rozwój Zielonej Góry możemy liczyć, że ekspansja sąsiadów zza miedzy będzie tak duża, że Gorzów, jako wioska leżąca niedaleko zostanie przygarnięta, a ich władza zadba (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) o kolejne grunty, które przyłączają do swojej gminy. Tylko co wówczas ze skrótem WLKP (Wioska Leżąca Koło Poznania)? Czyżby wtedy był to Gorzów WLKZG?

kaja1305
kaja1305 czw., 2012-01-19 22:44

I CO .......

Ulżyło ? Grzegorzu ?

Grzegorz Musiałowicz
Grzegorz Musiałowicz ndz., 2012-01-22 04:40

Może być...

...zwłaszcza że już widzę cytowanie niektórych tez w papierowej "Lubuskiej" i na innym portalu...:-))

"Niepowtarzalna jest każda chwila, każdy oddech i gest"
tamaryszek
tamaryszek sob., 2012-01-28 09:28

Kto zastąpi Bibrowicza?!

Kto zastąpi Bibrowicza?! Przecież firmy i sami mieszkańcy mogą ufundować"biednemu" miastu parę drzewek??

Sprawdź, czy nie jesteś aby trollem...
QUWERTY
QUWERTY sob., 2012-01-28 23:26

Kto zastąpi Bibrowicza?!

Pana Bibrowicza znałem osobiście. Szkoda, że już go nie ma .....
____________________________________________________________________________
W powyższym temacie - Proponuję, żeby w miejsce wyciętego drzewa posadzić dwa nowe.
Sprawa jest do załatwienia: - Uchwała Rady Miasta i po sprawie.
____________________________________________________________________________

Pozdrawiam.

Grzegorz Musiałowicz
Grzegorz Musiałowicz ndz., 2012-01-29 10:10

To jest dobra koncepcja,

@QUWERTY:

To jest dobra koncepcja, przecież jak ogołocimy miasto z zieleni to żadna zeń Przystań będzie... Ale może sprowadzą nam drzewka pomarańczowe - tak jak palmy... Bożydara poznałem - niestety późno... :-(

"Niepowtarzalna jest każda chwila, każdy oddech i gest"