Czy jesteśmy głusi na krzyk zza ściany?
Jak w takiej sytuacji powinniśmy postąpić? Jak powinniśmy zareagować? Czy w ogóle powinniśmy reagować? Zadajemy sobie pytania, pozostawiając je często bez odpowiedzi, wierząc, że słyszalny problem zza ściany rozwiąże się sam.
Jednak ten problem sam się nie chce rozwiązać a wręcz przeciwnie, zaczyna narastać. Nasza sąsiadka zaczyna chyłkiem przemykać pod naszymi oknami, wstydliwie ukrywając swoją posiniaczoną twarz za nienaturalnie wielkimi okularami przeciwsłonecznymi.
Doskonałe do tej pory relacje sąsiedzkie, radykalnie między nami zaczynają się zmieniać. Sąsiadka doskonale wie, że my wiemy i coraz trudniej jej przychodzi wymyślanie kolejnych usprawiedliwień dla widocznych śladów przemocy na jej ciele i ciele jej dziecka. Ze wstydu zaczyna nas unikać, zamykając się coraz szczelniej za drzwiami swojego mieszkania. Wreszcie zostaje tam sama ze swoim problemem i własną niemocą. Co wtedy powinniśmy zrobić? Jak jej pomóc?
Wzywanie policji na niewiele się zdaje. Od lat pokutuje w nas przekonanie, że policja niezbyt chętnie interweniuje w sprawach rodzinnych. Zadzwonić do opieki społecznej, a może na błękitną linię? Tylko jak zaczną nas wypytywać o dane, to co wtedy? Przecież my wolimy pozostać anonimowi, wolimy nie mieszać się w nie swoje sprawy. Może ktoś inny zrobi to za nas, może ktoś inny jej pomoże? I kółko zaczyna się zamykać, a tragiczna sytuacja bezsilnej sąsiadki, coraz bardziej zapętlać.
Próba szczerej z nią rozmowy prawie w 99 proc. natrafi na zdecydowane zaprzeczenie wiadomej sytuacji. Jednak mimo tych zaprzeczeń, nigdy nie powinniśmy rezygnować z prób udzielenia jej pomocy. Ona będzie nas uparcie przekonywać, że to incydentalne zdarzenia, takie tam wybryki itp. będzie nas przekonywała o błahości problemu. Ale ten problem jest i tak naprawdę, jeśli ona sama nie będzie chciała sobie pomóc, on trwać będzie.
Nasza sąsiadka musi znaleźć w sobie ogromną siłę i odwagę, aby zacząć walczyć o siebie i o dziecko. Musi zdobyć się na odwagę, aby przyjąć oferowaną przez nas pomoc. A my? My nie powinniśmy pozostawać głusi na dobiegające nas sygnały zza ściany. Zrozpaczony krzyk z mieszkania sąsiadów, powinien poruszyć nasze sumienie i zmusić do działania. Musimy nauczyć się tego, że nasza reakcja może uratować czyjeś życie. I nie jest to wyświechtany slogan, tylko zasada, którą powinniśmy z całą powagą przyjąć ją do swego serca. Bronisław Mierzwa.
Ps. Ten tekst napisałem po rozmowie z moją znajomą, która dzięki bezinteresownej i nieustającej przez wiele lat pomocy sąsiedzkiej, wyrwała się z jarzma niemocy i własnej bezsilności. To właśnie sąsiedzi byli dla niej największym wsparciem w trudnych chwilach jej życia. To oni, szybciej niż własna rodzina, podpowiedzieli jej, co ma zrobić i jak powinna sobie pomóc. To dzięki nim stała się na nowo kobietą z dumnie podniesioną głową i radosnym uśmiechem na twarzy.
Tak więc bądźmy otwarci na problemy naszych bliskich, sąsiadów i znajomych. Miejmy zawsze w pogotowiu wyciągniętą do pomocy swoją dłoń.
Pomoc ; 997, 112,
SPECJALISTYCZNY OŚRODEK WSPARCIA DLA OFIAR PRZEMOCY W RODZINIE czynny 24 godziny na dobę
Gorzów Wlkp. ul. Okrzei 39 (osiedle Piaski) tel. 095 721-41-60
OŚRODEK WSPARCIA RODZINY
Gorzów Wlkp. ul. K. Wielkiego 42 tel. o95 720-16-42

























Kontakt:
nieprawda jak zadzwoniłam na
nieprawda jak zadzwoniłam na policję gdy trwaław moim bloku awantura przyjechali natychmiast i pana-sprawce(trzezwego) wyprowadzili. Jak sie potem dowiedziałam to nie miał w tym mieszkaniu meldunku. Gorzej jest napewno wtedy gdy pan-sprawca jest zameldowany. Dobry artykuł. Nie możemy być obojetni. Prawda jest taka że policja nie ujawnia kto dzwonił!
Wspolczujacy sasiedzi i
Wspolczujacy sasiedzi i dotego chcacy pomoc to sa skarby.
....bo jak wiemy Panie Bronku
....bo jak wiemy Panie Bronku pokutuje w nas biernych obserwatorach przekonanie " mnie to nie dotyczy"...ale musi zniknąć przyzwolenie społeczne (!) na załatwianie ”nieporozumień rodzinnych” za zamkniętymi drzwiami. Reagujmy na zjawiska przemocy domowej wobec kobiet ,nie bądźmy obojętni na los maltretowanych dzieci. W ten sposób spełnimy swój obowiązek społeczny i prawny a być może zapobiegniemy kolejnej tragedii w rodzinie. Warto dodać tu jeszcze jednen numer telefonu. Niebieska Linia tel.0801120002
zgadzam .......
się całkowicie z Panem ,Panie Bronku . Nic więcej nie mogę dodać .Samo życie.
Pozdrawiam Kaja1305
Obojętni nie możemy być tylko
Obojętni nie możemy być tylko jest taka stara prawda - nic na siłę. Jak kobieta nie chce to nikt jej nie pomoże. Owszem policje wezwać trzeba a decyzje co dalej ze swoim życiem zrobi kobieta pozostawić jej samej,
Potrzeba dużo siły żeby
Potrzeba dużo siły żeby wyrwać się z zaklętego kręgu przemocy i poniżania. Ale kiedy podejmie się taką decyzję, kiedy powie się dość, można liczyć na wsparcie różnych ośrodków, grup terapetutycznych itp. Mnie się udało. Jaka jest rola sąsiadów, czyli tych osób zza przysłowiowej ściany? Bardzo duża. Potrzeba niezmiernie wiele taktu i kultury osobistej by nasza troska nie została odebrana jako zwykłe wścibstwo. Ale jedno jest naprawdę ważne - świadomość, że można liczyć na ludzi zza sciany. Taka świadomość pozwala niekiedy "zburzyć" wszystkie mury.
Gratuluję Panu. Niejedna
Gratuluję Panu. Niejedna martletowana rodzina chciałaby mieć takich sąsiadów. Poruszył pan bardzo ważny temat.
Większość z nas pozostaje
Większość z nas pozostaje głuchymi i ślepymi. Tym bardziej cieszy postawa sąsiadów i to, że bohaterka pana opowieści wyrwała się z zaklętego kręgu.