Czasami nie nadążam
Iga Januszewska jest absolwentką gorzowskiego Liceum Plastycznego. Ukończyła też krytykę i promocji sztuki w Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Plastykiem miejskim jest od 13 września 2010 r. (fot. Kryspin Bober)
- Wypowiedziała pani wojnę reklamom w mieście. Czuje pani niemoc, gdy idzie ulicami Gorzowa i widzi, jak wolno zachodzą zmiany?
- Owszem, czasami czuję, że jest to syzyfowa praca, ponieważ gdy już uda mnie się zwalczyć nielegalną reklamę, dzień później pojawia się coś nowego, z nikim nie uzgodnionego. To rośnie jak grzyby po deszczu, a ja jestem jedna na całe miasto. Czasami wręcz nie nadążam.
- Uściślijmy: wszystko, co pojawi się na murach, musi mieć pani zgodę?
- Tak, wszystko poza naszym domem jest przestrzenią publiczną, a ja odpowiadam za estetykę tej przestrzeni. Cokolwiek wystawiamy na widok reszty społeczeństwa, musi w jakiś sposób być dopasowane i wpisane w kontekst otoczenia. Pół biedy, jeśli ktoś zrobi to porządnie, ale są reklamy tworzone metodą chałupniczą, zupełnie przypadkowe, niedopasowane do wystroju reszty ulicy.
- Co jest kryterium oceny? To nie jest subiektywna opinia urzędników?
- Z wykształcenia jestem krytykiem sztuki, uczono mnie więc, co jest estetyczne, a co takie nie jest. Mogę więc wypowiadać się na ten temat. Nigdy jednak nie decyduje mój gust, ale kontekst miejsca. Nie opiniuję suchego szyldu, ale jest on wkomponowany w jakąś całość, w budynek, w otoczenie. Zasady istnieją na całym świecie, a ja chciałabym je wprowadzić u nas prawem lokalnym, bo widzę, że inaczej chyba się nie da.
- Na przykład?
- Chciałabym, by reklamy znajdowały się jedynie do wysokości parteru użytkowego, żeby nie wchodziły między okna budynków mieszkalnych, żeby mieściły się w podziałach architektonicznych budynku. Jeśli jest ustalona kolorystyka budynków na danej ulicy, np. beżowo-brązowa, jeden nie może być niebieski. Logo firmy też może mieć inne otoczenie. Nawet tak duży koncern jak coca-cola, która ma oficjalne barwy czerwono-białe, jest w stanie dopasować się i na bulwarze mogą być beżowe parasole z czarnym logo. Zazwyczaj im prościej, tym lepiej. Przy chaosie wizualnym te najprostsze rozwiązania się wybijają. Trzeba jednak czasu, od razu miasto nam nie wypięknieje.
- Ma pani na ścianie przy biurku uwiecznione tablice z nazwami ulic, które pamiętają chyba czasy niemieckie. Nie wyglądają najlepiej. Jakie są najczęstsze błędy w reklamach, szyldach? Brak dbałości o czystość, niedostosowanie do otoczenia, dziwna kolorystyka, nagromadzenie różnych czcionek, błędy, o których pisaliśmy w „Teraz Gorzów" kilka tygodni temu?
- Oprócz takich typowo językowych wymieniłabym cztery główne błędy. Po pierwsze, zaniedbanie, czyli reklamy zniszczone, odrapane, wyblakłe, odpadająca farba czy odklejające się folie. Kolejnym błędem jest kolorystyka. Nie wiem, skąd bierze się takie przekonanie, że najlepiej najostrzej dać ludziom po oczach kontrastem żółto-czerwonym czy żółto-czarnym i do tego z połyskiem.
- Żeby się wyróżnić?
- Tak, ale są badania, które mówią, że każdy kolor ma jakieś znaczenie w kulturze. Dla nas biel to ślub i niewinność, a w Indiach to pogrzeby. Z kolei w marketingu żółty kolor kojarzy się przede wszystkim z taniością, czymś niedrogim i niesolidnym, z najniższą półką w tesco. Czy przedsiębiorcy chcą być w tej samej kategorii?
Trzecią grupą błędów są czcionki i nagromadzenie tekstu. Szyld powinien być krótki i treściwy, a niekiedy robi się z niego cała gazeta. Idąc ulicą, nikt nie będzie wczytywał się w tak długi tekst. Ostatnia rzecz to materiały, z jakich wykonywany jest szyld. Jeśli mamy zabytkowe kamienice przy ul. Chrobrego, niekoniecznie pasuje tam supernowoczesny kaseton, lepsza byłaby np. metaloplastyka połączona z drewnem, delikatne plafony szklane.
- Bywa pani na bulwarze?
- Bywam.
- Jak pani ocenia tamtejszą kolorystkę, począwszy od dominanty, przez most aż po "udziwnienia" na nowym bulwarze?
- Powiem tak: jeśli spojrzymy na całość od dominanty...
- To wszystko razem doskonale pasuje...
- No jest jakieś przejście, czyli wychodzimy od niebiesko-żółtego, przez niebiesko-czerwony do czerwono-beżowego. Aczkolwiek nie ja ustalałam tę kolorystykę. Z kolei beż estakady wynika z badań odkrywkowych przeprowadzonych kilka lat temu przez architektów - taką informację dostałam od mojego poprzednika, Andrzeja Wieczorka. Taki był oryginalny kolor.
- A niebieski kolor wiaduktu?
- Nie wiem, skąd się wziął.
- Pani poprzednik mówił, że to są barwy PKP.
- Tak, ale nie może być tak, ze PKP dyktują nam kolory w mieście.
- No i skoro coca-cola mogła...
- Właśnie. Pamiętam, że swego czasu ten wiadukt był i czerwony, i szary, a PKP kolory mają takie same. To wytłumaczenie jest zatem dla mnie takie średnie.
- Są w Gorzowie takie miejsca, które podobają się plastykowi miejskiemu?
- Hmmm...
- Nie ma, rozumiem.
- Nie, jest kilka takich miejsc, tylko zastanawiam się, jak odpowiedzieć. Idąc przez miasto, nie patrzę na to, co jest, tylko co mogłoby być. W wielu miejscach widzę potencjał. Jest mnóstwo pięknych zakątków, jak np. podwórko za szkołą muzyczną. Tam można by zrobić piękny skwer. Warto docenić zielone miejsca w Gorzowie.
- Dziękuję za rozmowę.

























Kontakt:
heheee
A najgorszy szyld - wyłoniony w konkursie - i tak spelnił swoja rolę - zareklamowal firmę!!!
Jeśli oczywiście ktoś dał
Jeśli oczywiście ktoś dał rade przeczytać wszystko, co panowie z W-skiej napchali w sporej ilości na szyby i ścianę siedziby firmy, hihi... ;-) Reklama też ma pewne niezmienne zasady, a ci ludzie zajmują się nią na co dzień i nie mają o tym zielonego/bladego* (niepotrzebne skreślić lub nie) pojęcia...
Szanowna Redakcjo!
Proszę o poprawienie błędów, które pojawiły się w artykule ("...w pisane w kontekst...","...jeden po środku nie może być..."). Jest jeszcze parę literówek, jednak one mniej mnie rażą.
:))) "- Ma pani na ścianie przy biurku zdjęcia tablic z nazwami ulic, które pamiętają chyba czasy niemieckie." - pisane po niemiecku i w dodatku gotykiem. Dobrze, że chodzi o zdjęcia, a nie o oznakowanie ulic w realu.
Ciężki orzech do zgryzienia przypadł pani plastyk. Życzę owocnej pracy, bo wtedy nie będziemy musieli się wstydzić wyglądu naszego miasta.
i_ela nastepna ! Kobieto
@i_ela:i_ela nastepna ! Kobieto ogarnij się. umów się z gonia . Jej także potrzebna jest terapia!
Nofiku!
@Nofik:Od redakcji wymagam więcej, niż od mmkowiczów. Toż to ich (redaktorów) praca.
A z gonią już się umówiłam - jednak nie na terapię, tylko na koncert. :)))
Pozdrawiam.
Tablica na Magistracie.
A co sądzi Pani "Plastyk Miejski" o tablicy na budynku UM?
"...OSWOBODZENIA GORZOWA Z POD WIEKOWEGO JARZMA GERMAŃSKIEGO..."
... nie tylko wbrew polityce Miasta, ale z blędem!
Moze czas stworzyć w Gorzowie Muzeum Miejskie i tam wstawić takie pamiatki?
...albo Dom Historii
@Roman:...albo Dom Historii Gorzowa....wciąż na ten temat cisza....:(
Lokalu na DHG nie ma Meg ;),
@Meg:Lokalu na DHG nie ma Meg ;), ;), ;)
Uważam, że w Gorzowie brak jest tablic z planem miasta,
na którym byłyby zaznaczone ciekawe obiekty. Takie "informatory turystyczne" powinny być przy dworcach, na skwerach i na bulwarze. Widziałam je w wielu miastach (np. w Świebodzinie). Warto byłoby przenieść te praktyki na gorzowski grunt.
np. w Świebodzinie
@i_ela:Bo tam Chrystus czuwa! A w Gorzowie - Dominanta sterczy!
Dominanta straszy!
@Roman:Dominanta straszy!
Świebodzin podałam jako przykład.
@Roman:Innym miastem z tego typu tablicami informacyjnymi jest Międzychód - też podaję jako przykład (byłam i widziałam).
Pozdrawiam.
Dzisiaj byłem i w
@i_ela:Dzisiaj byłem i w Międzychodzie i w Świebodzinie i też widziałem. Tablice można też zobaczyć w Międzyrzeczu i Skwierzynie i wielu innych mniejszych czy większych miejscowościach. To dobry punkt odniesienia dla przyjezdnych.
Potwierdzam...Gminy dbają,
@edy:Potwierdzam...Gminy dbają, UMG nie ...
Nawet w maleńkim Pińczowie są
Nawet w maleńkim Pińczowie są ładne kierunkowskazy turystyczne z bardzo krótką informacją o danym obiekcie. Pozdrawiam , życząc Pani Plastyk realizacji wszystkich dobrych pomysłów. Pozdrawiam
<>
Mam nadzieję że Pani Plastyk Miejski doprowadzi do tego że nasze miasto będzie tak ładne jak ona sama.
Yhy...
...i nie wiem czemu ale słowa PANI PLASTYK brzmią dla mnie jak pobożne życzenia.
Wszystko pięknie i wspaniale, nie ujmując nic tej Pani, mam wrażenie że będzie to pojedyncza akcja jakich wiele.
PANI PLASTYK pracuje, z tego co pamiętam około roku. I co? I nic. Pierwszy raz był o niej głośno, w sensie że się o niej mówiło, było jak obejmowała stanowisko.
No i teraz zrobiło się znowu głośno za sprawą konkursy na Szyld i Szy(l)derę roku.
Ciekaw jestem ogromnie, czy tak dużo czasu PANI PLASTYK potrzebowała na zorganizowanie tego konkursu czy o co chodzi? Że tak się zapytam, a co PANI PLASTYK robiła do tej pory przez cały rok? Pozawalała na umieszczanie reklam z którymi teraz chce walczyć? No chyba że miała inne nie cierpiące zwłoki zajęcia. A przestrzeń miejska przez ten czas leżała odłogiem.
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD
mail do krzyśku kliknij TU
Już wyjaśniam co Pani Plastyk robiła...
@krzyśku:Pisałam o tym w listopadzie ur. ...Najpierw miała zapoznać się z wszystkimi koncepcjami dot. upiększenia miasta (m.in.), a tych koncepcji na papierze było kilka, potem zaś jak obiecała w jednym z wywiadów , miała spacerować po Gorzowie, oglądać a także pytać mieszkańców co im się nie podoba...i to właśnie robiła...chyba;)
...
No to się kobieta napracowała. Jestem pod wrażeniem.
To jak w takim tempie będą realizowane pomysły PANI PLASTYK to boję się że chyba nie dożyje czasu aż któryś zostanie zrealizowany.
No ale czego ja oczekuję. Wszak sam tytuł mówi sam za siebie. Może skoro nie nadąża to warto pomyśleć o tym jak ją przyśpieszyć :) bo samo samym spacerowaniem po ulicach miasta i pytaniem mieszkańców o opinie to wiele nie zrobi.
Kilka koncepcji na papierze....no to pewnie te każda z tych koncepcji kilkutomowa była skoro tyle czasu zajęło ich czytanie.
Młoda jest (wnioskuję ze zdjęcia :)) to może jeszcze nadąży z czytaniem i pracą. Oby....:)
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD
mail do krzyśku kliknij TU
A czego tu wymagać od ( de facto ) praktykantki?
Uczą się ( i dobrze ! ) młodzi - szkoda tylko, że nie za swoje... :)
Ale co tam - MNP hołubi niedouczonych. Jak Pan - taki kram.