Co dalej z prezydentem? Czy będzie referendum?
Prezydent Tadeusz Jędrzejczak uważa, że jest niewinny i od wyroku zamierza się odwołać do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie
- Nie wiem, czy teraz jest dobry czas na organizowanie referendum - mówi radny Marek Surmacz, jeden z liderów PiS, który w lipcu nawoływał skazanego prezydenta do odejścia.
- Przyznam szczerze, że nie rozmawialiśmy ostatnio o referendum - mówi nam posłanka PO Krystyna Sibińska, która latem, jeszcze jako szefowa Rady Miasta, rozważała poparcie tego pomysłu.
Przypomnijmy, sędzia Dariusz Hendler kolejny raz poprosił o przedłużenie terminu na pisanie uzasadnienia wyroku w najgłośniejszej sprawie karnej w historii miasta. Dostał czas do końca roku. Tym razem, jak zapewnił nas rzecznik Sądu Okręgowego Roman Makowski, powinno to już wystarczyć.
Wyrok w tzw. aferze budowlanej zapadł 8 lipca. Prokuratura oskarżyła 19 osób o łapówki i fałszowanie dokumentów. Miasto płaciło m.in. za fikcyjne prace, na czym straciło 6 mln zł. Prokuratora chciała dla oskarżonych więzienia. Prezydent Tadeusz Jędrzejczak został skazany nieprawomocnie na 6 lat odsiadki. Sąd orzekł 8-letni zakaz wykonywania przez niego funkcji publicznych, musi też syndykom firm PBI i Marciniak SA oddać w sumie 800 tys. zł i 200 tys. zł Urzędowi Miasta. Jędrzejczak mówi, że jest niewinny i chce się odwołać. Także inni kluczowi oskarżeni usłyszeli surowe wyroki (szczegóły na www.gazetalubuska.pl).
Gdy latem PiS bezskutecznie apelował do Jędrzejczaka o dymisję, napisaliśmy, że skuteczniejsze może okazać się referendum. - W sytuacji Gorzowa to jedyny sposób na pozbawienie władzy skazanego nieprawomocnie prezydenta - powiedział ,,GL'' prof. Piotr Winczorek, wybitny znawca prawa konstytucyjnego.
Pierwsze referendum odbyło się z inicjatywy PiS i PO, gdy w 2004 r. w związku z aferą budowlaną prezydent trafił do aresztu. Za odwołaniem Jędrzejczaka głosowało 14 tys. gorzowian. Głosowanie okazało się jednak nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji: do urn poszło 15,5 proc. uprawnionych wyborców, a powinno co najmniej 30 proc. Po fiasku gorzowskiego głosowania złagodzono przepisy referendalne. Teraz wystarczy, że do urn pójdzie trzy piąte osób biorących udział w głosowaniu na prezydenta. W przypadku Gorzowa chodzi o 22,5 tys. wyborców.
Referendum nie można było zorganizować od razu po wyroku, bo nie upłynęło wtedy jeszcze ustawowe 10 miesięcy od wyboru prezydenta. Jesienią były wybory parlamentarne. Teraz nic już nie stoi na przeszkodzie, więc dlaczego opozycja nie realizuje zapowiedzi?
- Nikt z nas nie spodziewał się, że aż tak długo potrwa pisanie uzasadnienia wyroku. Mieliśmy nadzieję, że zanim uda się zorganizować referendum, co biorąc uwagę procedury, jest możliwe najwcześniej wiosną, zapadnie już wyrok w sądzie apelacyjnym - nie ukrywa Surmacz. Nie widzi szans, aby ,,przy obecnym układzie sił'' o zorganizowaniu referendum zdecydowała Rada Miasta, więc musiałby powstać społeczny komitet, żeby zbierać wśród mieszkańców podpisy poparcia dla tej inicjatywy. - Ale okres świąteczny to nie jest najlepszy czas na to - stwierdza radny Surmacz.
Tego samego zdania jest posłanka Sibińska. - Przed świętami mamy posiedzenie zarządu partii i jeśli będzie taka wola, porozmawiamy o referendum - mówi zaniepokojona, że ,,pisanie uzasadnienia wyroku trwa tak długo''.
Kiedy zatem rozprawa w Sądzie Apelacyjnym w Szczecinie? Tego nie da się precyzyjnie przewidzieć. Gdy już powstanie uzasadnienie wyroku, gorzowski sąd wyśle je stronom procesu. Adwokaci mają na napisanie apelacji 14 dni. Gdy ich odwołania trafią do gorzowskiego sądu, będzie on zobowiązany bez zwłoki wysłać je do Szczecina. A tam sędzia sprawozdawca będzie się zapoznawał z obszernymi materiałami, co może potrwać kolejne miesiące. Pewne jest jedno: jeśli choć część winy prezydenta zostanie uznana w apelacji, automatycznie straci on urząd.


























Kontakt:
,,pisanie uzasadnienia wyroku trwa tak długo''.
Jego brak bywal powodem podważenia wyroku! Czy to moze być powodem "poczucia niewinności" Prezia?