drukuj

Ciężko zapracowana kobieta czyli "soccer mom"

Kategorie: Tagi:
fot. hortongrou / sxc.hu

W XXI wieku co drugie słowo brzmi nam obco. Nie dlatego, że jesteśmy niedouczeni tylko dlatego, iż w ślad za modą zza oceanu przejmujemy także nazwy, które obrazują nam dane zjawisko.

Kim więc jest "soccer mom". Otóż według tego co wyczytałam w prasie i w internecie są to kobiety klasy średniej (czyli jakiej w naszym kraju?), które zajmują się dowożeniem dzieci do szkoły, na mecze, zajęcia sportowe i inne zajęcia dodatkowe. Są to kobiety nie pracujące zawodowo, prowadzące dom i wychowujące dzieci.

Dlaczego o tym postanowiłam napisać? Otóż wśród moich znajomych mam właśnie takie "podwożące mamy", którym większość czynnych zawodowo mam zazdrości. Do napisania paru słów o tym zjawisku skłoniło mnie ostatnie spotkanie z koleżankami, podczas którego każda chciała podkreślić, jak to ma ciężko w życiu i jak to ma gorzej.

Zacznę od pań, które jak same podkreśliły "poświęciły się" rodzinie. Zaczęło się marudzenie, jak to wstają rano, robią mężom śniadanka, budzą dzieci do przedszkoli, szkół, robią im śniadania, biegiem pakują do aut rozwożą w różne miejsca po to, by zaraz po tym biec do sklepu i robić zakupy. Jak to obładowane wracają do domu, sprzątają, piorą, gotują, pędzą do fryzjera, kosmetyczki, jednocześnie sprawdzają o której trzeba które dziecko odebrać i czy opłaca się wracać do domu na obiad, czy też od razu jechać na kolejne zajęcia. Potem zastanawiają się czy wracać do domu czy też łazić gdzieś przez tę godzinkę czy dwie. Wracają do domu koło 18ej-20ej zmęczone a tu trzeba kolację zrobić, dzieci wykąpać, niejednokrotnie posiedzieć z nimi nad lekcjami i kiedy przychodzi 22-ga to już nie wiedza jak się nazywają. Ciężki taki dzień musi być...

Bardzo szybko głos zabrały pracujące matki, które nie mają takiego "luksusu" jak same stwierdziły.
Oczywiście one też wstają rano, tez robią śniadanie, też pakują dzieci do samochodów a potem biegiem do pracy i tak najczęściej do 15ej. Potem szybko odebrać dzieci, jak się uda to po drodze zakupy zrobić i do domu po to by dokończyć wczoraj podszykowany obiad. Potem trzeba rozwieźć dzieci na zajęcia dodatkowe w międzyczasie jakąś pralkę nastawić, zrobić zakupy, pomyśleć o jutrzejszym obiedzie, odebrać dzieci...

Horror!

Na to trzecia grupa matek, które jak wszyscy wstają rano, śniadanie szykują najmłodszym, starsi i mąż szykują sobie sami. Podwożą najmłodszych, starsi mogą sami dojechać autobusem lub dojść pieszo. Jadą do pracy. Po pracy odbierają najmłodszych - starsi mogą wrócić sami lub od razu przemieścić się na zajęcia dodatkowe. Po powrocie do domu kończą obiad. Wieczorem starsze dzieci pomagają rodzicom w sprzątaniu, idą do sklepu po drobne zakupy (te większe są robione raz w tygodniu) potem nauka.

Nie należę do żadnej grupy mimo, że pracuję zawodowo. Nie mam auta. Pracuję w systemie 12/ 24 więc każdy mój dzień jest inny i chyba jako jedyna w towarzystwie nie robiłam z siebie "męczennicy".
Najwięcej do powiedzenia miały te, które nie pracują i miały najmniej czasu dla siebie. Cały czas w stresie, w nerwach czy zdążą, czy dadzą radę. Te taż miały najmniej samodzielne dzieci. Bo czy 12 latek nie może sobie sam zrobić kanapki albo czy 16 latek nie dojedzie sam na trening? Czy na tym polega "poświęcenie" się rodzinie? No tak, ale kiedy one próbują się burzyć wszędzie słyszą, że przecież nie mają nic innego do roboty bo nie pracują. Hmmm - nie pracują zawodowo i nie mają czasu a te co pracują to niby skąd mają mieć czas - nie mówię tu o czasie dla siebie.
Nie mogę tego zrozumieć. Z jednej strony chciałabym tak nie pracować i zajmować się tylko domem i dziećmi, mieć wszystko zrobione na czas, mieć czas dla dzieci, dla męża, ale z drugiej strony? Czy to nie ryzyko mieć zerowy staż pracy w wieku 40 lat? Jaki sposób na życie - jeśli można byłoby wybierać byłby najlepszy? Praca w domu - bo to tez praca czy praca zawodowa i praca w domu od której nikt nas nie zwolni?

I jeszcze jedno spostrzeżenie. W związkach, gdzie oboje rodziców jest czynnych zawodowo obowiązki są dzielone na pół, w tych gdzie pracuje tylko mąż, wszystko spychane jest na kobietę, która nie pracuje.

Kończąc napiszę to co powiedziałam moim koleżankom - "ja to mam dobrze, całe życie odpoczywam. W domu od pracy a w pracy od domu." I jest mi z tym dobrze.
Pozdrawiam wszystkie "soccer mamy" i życzę powodzenia, zwłaszcza w dniu kiedy dzieci nie będą już potrzebowały "dowożącej mamy".

Zdjęcia

  • fot. hortongrou / sxc.hu
Jaka jestem- każdy widzi.... jestem katoliczką,córką,synową, żoną, matką 2 wspaniałych dzieci i położną pracująca w naszym gorzowskim szpitalu. Zawsze mam coś do powiedzenia. Niektórzy mówią, że urodziłam się po to by mówić:) resztę zachowam tylko dla siebie. Ci , którzy mnie znają to wiedzą jaka jestem:)
ankabee
Autor:ankabeegg: GG11639385

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
alexandra
alexandra pt., 2011-03-11 19:43

a ja?

gdzie ja jestem?Wstaję chwilę po 6 rano. śniadania mężowi nie robię-robi sobie sam.Dziecko je w przedszkolu do którego je wiozę tak jak syna -wiozę do szkoły gdzie je obiad.....nie odbieram, on wraca sam, ona odbierana jest przez dziadka.Wracam koło 19, nim coś zjemy jest 20.sprawdzenie lekcji które syn musi zrobić sam.mycie i spać. i rano pobudka koło 6......odwożenie do pracy,szkoły i przedszkola,jazda do swojej pracy, wracam ok 19...... życie przelatuje nie wiem kiedy , nie wiem jak , nie mam czasu dla siebie.Gdy mam wolny dzień staram się coś z domowych zajęć nadrobić. i chyba trochę zmęczona już jestem.............

alexandra------ http://www.sosbokserom.com.pl/
ankabee
ankabee pt., 2011-03-11 19:49

Olu...

@alexandra:

...Ty jestes po prostu jedyna i niepowtarzalna:) Cóz-pracująca mama i tyle. Zapomniałaś dodać,że jeszcze masz zwierzaki dla których zawsze znajdujesz czas:). A tak na marginesie to zawsze jestes usmiechnięta i pełna zycia a to jest ważne.

anucha
kretik
kretik pt., 2011-03-11 20:13

kazda grupa kobieta ma swoje

kazda grupa kobieta ma swoje racje, najlatwiej jest tym co maja unormowany czas pracy, maja dziadkow na miejscu, ktorzy pomoga no i maja meza, ktory tez jest na miejscu i nie musi wyjezdzac za granice, zeby zarobic, to jest luksus
a jak ktoregos z tych skladnikow zabraknie to robi sie problem, a najwiekszy problem jak czas pracy na zmiany, zero dziadkow i maz za granica i robi sie kaszana,

ankabee
ankabee pt., 2011-03-11 20:16

Zgadzam się!

@kretik:

Tylko,że takie mamy zazwyczaj biorą się do cięzkiej pracy i nie narzekają...Biora życie za łeb i duszą jak cytrynę. Nie wiem , ale wydaje mi się,że narzekają ci co mają za dobrze...Wiecznie niezadowoleni, posępni jakby zniechęceni. A takie mamy jak Pani opisuje są zmęczone, to widać, ale mają w sobie to "coś", tę werwę, tę iskrę .

anucha
kretik
kretik pt., 2011-03-11 20:25

owszem maja bo musza miec ta

@ankabee:

owszem maja bo musza miec ta werwe itp. bo jakos trzeba ten wozke pchac,
nie narzekaja bo to nic nie da, ale na pewno marza zeby urlop byl dluzszy
znam malzenstwa, on za granica ona tu, nie pracuje, dzieci w roznym wieku,
zero dziadkow, rodziny, dylemat: isc do pracy np. na 3 zmiany a dzieci w nocy same? czy zostac i zajmowac sie domem, byc chociaz jednym z rodzicow w domu bo drugiego wiecznie nie ma,
i takie maja tez wszystko na swojej glowie, elektryka, mechanika itp.
kazda bedzie narzekac, czy my pracujace czy nie pracujace zawsze jest nie tak

Esttera
Esttera pt., 2011-03-11 20:17

Fajny artykuł. Ja męża nie

Fajny artykuł. Ja męża nie mam i dzieci . Stawiam się w sytuacji kiedy ja tak jak teraz pracuję dorywczo i nie mam stałego grafiku. Teraz przykładowo - mam dzieci, pracę taką jak mam i co? Nastaje problem. Dobrze mają kobiety ze stałymi godzinami pracy. Nie wiem czy w przyszłości chciałabym zostać żoną i matką niepracującą. Uważam, że pani ma rację pisząc "ja to mam dobrze, całe życie odpoczywam. W domu od pracy a w pracy od domu." I jest mi z tym dobrze." Tak bym chciała !

-:)

Monika P. http://pl-pl.facebook.com/people/Monika-Anna-Piotrowska/100002599040975
QUWERTY
QUWERTY sob., 2011-03-12 00:52

Zapracowana kobieta.

Jak widać i słychać, każdy swój krzyż dźwiga.

Pozdrawiam.