Chłopiec cudem przeżył, ale dramat był o włos
O sprawie wiemy od Tomasza Całkiewicza. Jego synek wpadł do otwartej studzienki w pobliżu hotelu dla pielęgniarek przy ul. Dekerta. - Była głęboka na dwa metry. Synka pomógł wyciągnąć przechodzący obok mężczyzna, bo sama nie dałby rady. Żona nawet nie zdążyła mu podziękować, więc teraz chcielibyśmy to zrobić - mówi pan Tomasz. Chłopcu na szczęście nic się nie stało, ale w trosce o innych jego ojciec prosił o pomoc w zabezpieczeniu tej groźnej pułapki. Żona powiadomiła policję, ale ta nie zrobiła nic, bo - jak poinformowała nas Justyna Migdalska z biura prasowego - patrol nie znalazł ani studzienki, ani kobiety z dzieckiem. - Trudno, żeby po czymś takim żona nadal tam stała. Zresztą policjant, z którym rozmawiała, sam powiedział, że w razie czego oddzwoni - mówi pan Tomek.
Po naszym telefonie właściciela studzienki próbowała ustalić rzeczniczka magistratu Anna Zaleska. Na miejsce pojechali urzędnicy. - Ustalili, że jest to kanał ciepłowniczy, który nie należy do miasta. Tymczasowo go jednak zabezpieczyli - poinformowała. Porządnie studzienka zabezpieczona dopiero wczoraj, czyli trzy doby po zgłoszeniu sprawy policji i straży miejskiej. - Jeszcze o 10.00 w poniedziałek dzwonili do mnie ze straży z pytaniem gdzie dokładnie ona jest. Dziwiłem się, że dopiero teraz, bo maila wysłałem do nich w piątek o 18.53 - zastanawia się tata chłopca. Komendant Czesław Matuszak przyznał, że odczytał go dopiero w poniedziałek rano po przyjściu do pracy i zaraz polecił strażnikom zająć się sprawą. Jak jego ludzie dotarli na Dekerta, studzienka była przykryta ruchomą pokrywą, a obok stał ostrzegawczy pachołek. - Wiedzieliśmy już, że studzienka jest w zasobach szpitala, więc jeden strażnik został przy niej, a drugi poszedł po kogoś z lecznicy. Ale po drodze spotkał już technicznych, którzy szli naprawiać właz - zastanawiał się komendant.
- Ta pokrywa przez 20 lat była porządnie przytwierdzona. Ktoś musiał ją zluzować. Być może jakiś złomiarz chciał ją ukraść albo bezdomni chcieli wejść do środka. Ale teraz założyliśmy porządne zabezpieczenie i trudno ją będzie otworzyć - mówił Zbigniew Czarkowski, kierownik działu administracyjno-eksploatacyjnego lecznicy. Dziwił się, że ktoś wpadł w studzienkę na trawniku. - Znajdowała się tuż przy zajętym częściowo przez auta chodniku - denerwuje się tata chłopca. W miniony piątek tym chodnikiem jego żona wracała z synkiem z rehabilitacji. Było wąsko, więc chłopiec szedł po trawie. - Nagle zniknął żonie z oczu i z przerażeniem stwierdziła, że wpadł do studzienki - opowiada pan Tomasz.
Zapłakana żona opowiadała, że synek chyba cudem został ocalony. Dziura była wąska, głęboka, wewnątrz były metalowe drabinki i inne rury. A on wpadł tam na nogi, nie doznając nawet żadnego draśnięcia. Uderzenia zamortyzowała pewnie kurtka, ale gdyby tam była woda albo ścieki, strach pomyśleć nawet... - mówi łamiącym się głosem pan Tomek.
W maju do dziury w studzience przy Chopina wpadła po kolano starsza kobieta. Skręciła biodro, ale stanem studzienek w mieście nikt się jakoś nie przejął. Dopiero po naszej interwencji wymieniono dziurawą pokrywę studzienki przy ul. Marchlewskiego. A na naprawę czeka jeszcze wiele innych. - Jedna jest na Walczaka w chodniku po prawej stronie zaraz za stacja paliw - informuje tata cudem ocalałego czterolatka.



























Kontakt:
Gdzie jest w Gorzowie
ulica Marchlewskiego?
Ulica Marchlewskiego.
@gonia:>

.
Ulica Marchlewskiego.
-----------------------------------------------
Pozdrawiam.
Swietne masz to zdjęcie!
@QUWERTY:Masz inne ? bardziej z przodem-początkiem tej ulicy?
Podwieś
Pozdrawiam.
Mam inną fotkę ul. Marchlewskiego - może też się Tobie spodoba.
@Olenka:>

.
Pozdrawiam.
Przepraszam bardzo
@QUWERTY:A dostałeś pozwolenie od Kura Mazura na pubikację zdjęć z JEGO archiwum?
Raczej - gdzie BYŁA... ;-) To
Raczej - gdzie BYŁA... ;-) To Wełniany Rynek i chyba obecna Pocztowa?
Gdzie była to wiem:)
@Grzegorz Musiałowicz:Ale redaktor Małgorzata Ziętek pisze wyraźnie - "...wymieniono dziurawą pokrywę studzienki przy ul. Marchlewskiego."
I stąd moje pytanie...
ul. Marchlewskiego
>
Może to była bardzo stara studzienka, jeszcze z czasów jak ul. Marchlewskiego jeździł tramwaj.
Pozdrawiam.
Hmmmm
MHD - to Mini Hard Disk?
:)
Romanie lekcji nie obrobiłeś.
@Roman:Spróbuj doczytać na fotce.
Pozdrawiam.
Hmmmm
@QUWERTY:Miejska detaliczna sprzedaż mini dysków?
...lekcji nie obrobiłeś. - nie ale obrobiłem handel...
Zdjecia
Nikt sie mnie nie pytal o pozwolenie publikowania tych moich zdjec( ani Olenka, ani Gonia), nikomu nie dalem pozwolenia, a do dobrego tonu nalezy przy uzyciu obcych zdjec to nazwisko autora podac a nie podawac jako wlasne..pozdrawiam Dr, Kurt Mazur
QUWERTY
@Dr. Kurt Mazur:Pubikowal pana zdjęcia nie ja. Myślalam że to jego dlatego poprosiłam żeby podwiesił inne zdjęcie.
Pozdrawiam
Szanowny Dr. Kurcie Mazurze,
@Dr. Kurt Mazur:Zdjęcia dawnej ulicy Marchlewskiego tu widoczne zamieścił QUWERTY i do niego proszę zgłaszać swoje pretensje, a nie do mnie. Wystarczy dokładnie przeczytać.
QUWERTY ndz., 2012-01-29 00:10 Ulica Marchlewskiego.QUWERTY pon., 2012-01-30 00:21 Mam inną fotkę ul. Marchlewskiego - może też się Tobie spodoba.
Nawiasem to
Nawiasem to świństwo ze strony QUWERTY !!!
Wziąć cudzesy i udawać że własne!
ACTA YES!
Zdjęcia Kurta Mazura
Zdjęcia Dr. Kurta Mazura są dla nas Gorzowian wielkim skarbem historii naszego miasta. Nie jestem zwolennikiem ACTA ale publikowanie takich zdjęć bez zgody właściciela nie powinno się zdarzyć. Jestem posiadaczem prawie 2 tysięcy zdjęć Pana Mazura i nigdy bez Jego zgody ich nie publikowałem. Dwa lata temu wraz z meg i B. Sacharczukiem przy pomocy Muzeum Lubuskiego i Urzędu Miasta zorganizowaliśmy wystawę zdjęć Pana Kurta. Wystawa miała miejsce w gorzowskim Spichlerzu i cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. http://www.mmgorzow.pl/artykul/zbliza-sie-termin-wystawy Na wernisażu obecny był Kurt Mazur. Czas trwania samej wystawy ze względu na wielkie zainteresowanie został znacznie wydłużony a tym samym zdjęcia można było podziwiać przez ponad miesiąc.Po zakończeniu wystawy wraz B. Sacharczukiem podjęliśmy starania w kwestii wydania albumu ze zdjęciami . Niestety z przyczyn od nas niezależnych pomysł upadł. Obecnie wróciliśmy do tematu i być może przy wsparciu zainteresowanych osób wydanie albumu dojdzie do skutku.