Dziś nie ma taborów. Zgasło ognisko.
Dziś nie ma taborów. Pieśni są blisko.
To pieśni Papuszy tak dzwonią nam w duszy
Jak złote dzwoneczki u końskich grzyw (…)
(fragment z Habitat Rubika, autor: Roman Kołakowski)
Choć życie Papuszy tylko przez pewien czas związane było z Gorzowem, utarło się określenie „gorzowska Cyganka”. Tymczasem mała Bronia Zielińska najwcześniejsze swoje lata spędziła na Kresach. Jej rodzinny tabor wędrował po przedwojennych, polskich ziemiach Wołynia, Podola, wędrował też w okolicach Wilna.
Cygańskie dzieci nie chodziły wtedy do szkół, Bronia jednak marzyła o czytaniu. I dopięła swego – litery pokazały jej dzieciaki z sąsiedztwa, a czytać nauczyła Żydówka-sklepikarka ( w zamian za dostarczane jej kury). Sama Papusza wspominała ten czas: „(…) czytać umiem dobrze, ale pisać – szkaradnie, bom mało pisała a czytałam dużo. I tak zostało we mnie aż na całe życie (…) Jestem z tej nauki bardzo dumna, pomimo, że nie jestem uczona w szkołach, ale sama przez się i przez moje życie, com przeszła (…)”
Życie w taborze rządziło się własnymi prawami. Nikomu nie przyszło do głowy, by uzdolnione dziecko wykształcić. Umiejętności Broni stały się raczej powodem do kpin i niezadowolenia.
16-letnią dziewczynę wydano za mąż za 42-letniego Dionizego Wajsa (brata ojczyma) – zdolnego harfiarza, artystę. Razem z taborem jeździli wtedy po wsiach i miastach, przygrywali na weselach i jarmarkach, grywali po karczmach. Papusza pięknie tańczyła, jeszcze piękniej wróżyła, a najpiękniej układała „z głowy” pieśni.
Po wielu latach,
a może już niedługo, wcześniej,
twe ręce moją pieśń odnajdą.
Skąd wzięła się?
Czy w dzień, czy we śnie?
i wspomnisz, i pomyślisz o mnie –
czy bajką było to, czy prawdą?
I o moich piosenkach,
o wszystkim – zapomnisz.
Po wojnie rodzina Wajsów, jak większość Kresowiaków wyruszyła na Ziemie zwane Odzyskanymi. Zaczepili się na kilka lat w Żaganiu, po czym w 1953 r. dotarli do Gorzowa. Papusza mieszkała w naszym mieście prawie 30 lat. Do Inowrocławia, do siostry, wyjechała dopiero po śmierci męża. Tu też zakończył się ziemski etap Jej życia. Spoczęła obok swego ojczyma (grób jej męża znajduje się w Gorzowie). Po paru dniach, w warszawskiej prasie ukazał się nekrolog „ Ś.P.Bronisława Wajs Papusza poetka cygańska, zmarła 8 lutego 1987 r. w Inowrocławiu, przeżywszy 76 lat, o czym zawiadamia czytelników i miłośników Jej pięknych wierszy Jerzy Ficowski.”
Jerzy Ficowski – odkrywca talentu Papuszy, Braciszek, przyjaciel, współautor jej sławy i niesławy. Dziwnie to brzmi, ale takie są fakty. Gdyby Ficowski nie przekonał Papuszy do spisywania powstających w jej głowie utworów, gdyby nie nakłonił do zgody na ich przetłumaczenie i opublikowanie – nikt nie zarzuciłby jej zdrady i nie zostałaby wyklęta przez swoich. Im bardziej stawała się sławna, tym większa była jej niesława wśród własnego ludu. Nie czuła się z tym dobrze, a jej psychika przestała sobie radzić. Zniszczyła wiele swoich pieśni i niemal całą własną korespondencję z Tuwimem, wylądowała w szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych.
Dzisiaj jest najsławniejszą cygańską poetką. Na otwartej w 2004 r. w Warszawie, wystawie „Z dziejów Polek”, wśród 60 wybitnych kobiet, które wpłynęły na bieg polskiej historii znalazł się też portret Papuszy (obok św.Kingi, królowej Jadwigi, Orzeszkowej, Boznańskiej, Konopnickiej, Marusarzówny, Emilii Plater, Poli Negri i wielu, wielu innych). Jej wiersze są dziś tłumaczone na wiele języków, nie zapominają o niej encyklopedie. Jest dokładnie tak, jak przepowiedział Ficowski: „I okaże się, że (…) właśnie ona, ta, od której się odwrócono, którą porażano zniewagami, opluwano – jest tą jedyną, której imię i słowo przetrwało jako ozdoba i chluba całej Cygańszczyzny (…)”
O dramacie Papuszy można przeczytać więcej pod poniższym linkiem:
http://pogranicze.sejny.pl/?s=skryptorium&a=Bartosz&e=dramat_papuszy
-
Magmag
Miasto:
Gorzów Wlkp.Strona domowa:
http://kielakowie.pl/

