Boże Narodzenie na Filipinach
Boże Narodzenie jest najintensywniej celebrowanym świętem kościelnym na Filipinach. Także najradośniej i najhuczniej. Wszechobecne choinki, gwiazdki, lampki, mikołajkowe stroje ekspedientek, kelnerek, nauczycieli, a nawet personelu medycznego czy polityków, świąteczne opakowania, kolędy, reklamy i promocje w sklepach mają stworzyć świąteczny nastrój, o który ciężko w tym tropikalnym kraju. Wysokie temperatury nie odstraszają tradycyjnie opatulonych Gwiazdorów ze sztucznymi brodami odwiedzających publiczne szkoły, fundacje, szpitale i domy dziecka. Boże Narodzenie na Filipinach wiąże się bowiem ściśle z akcjami dobroczynnymi, a także inicjatywami kościelnymi. W święta (a więc w okresie od września do stycznia) Filipińczycy jeszcze gorliwiej niż zwykle uczestniczą w życiu parafialnym, modlą się i częściej chodzą do kościoła. Począwszy od 16 grudnia codziennie o czwartej nad ranem odbywa się msza a la pasterka (Misa de Gallo lub Night Mass). A po mszy imprezy w stylu polskich jarmarków odpustowych. Na grudzień przypada też okres pierwszych Komunii Świętych.
Samo celebrowanie świąt nieco różni się od tradycji europejskich: w pierwszy dzień (tzw. Noche Buena) odwiedza się przyjaciół i rodziny, życząc wszystkim (również napotkanym nieznajomym) "Maligayang Pasko", czyli wesołych świąt. Wieczorem zaś rozpoczyna się festiwal fajerwerków oraz huczne imprezy na skalę sylwestrową. Za to właśnie Nowy Rok wita się na Filipinach w stylu przypominającym polską Wigilię - kameralnie, w gronie rodzinnym, przy suto zastawionym stole. Różnią się jedynie potrawy oraz rozrywki. Oczywiście nie obejdzie się bez karaoke, na stole zaś zagoszczą bibingka (ciasto z mąki ryżowej i jajek), putò bumbóng (fioletowa kleista, słodka masa, rzecz jasna z ryżu i kokosa), salabát (herbata imbirowa), queso de bola (kula z żółtego sera), lechon baboy (prosię z rożna), a do popicia tsokoláte (lokalne kakao).
Nacisk na religijny i duchowy wymiar świąt nie przeszkadza Filipińczykom w kultywowaniu prastarych pogańsko-buddyjskich tradycji, takich jak odstraszanie złych duchów (poprzez hałasowanie i zadymianie domostw) i spraszanie w zamian tych dobrych i opiekuńczych (poprzez ofiarowanie im dóbr oraz otwieranie okien i drzwi), zaklęcia gwarantujące pomyślność (np. poprzez zjedzenie 12 winogron, po jednym na poczet każdego miesiąca albo noszenie ubrań w okrągłe wzory symbolizujące pieniądze) czy wróżby na nowy rok.
Podsumowując, święta na Filipinach są celebrowane nader intensywnie, duchowo, ale i konsumpcyjnie, z solidną dozą przesady i jeszcze większą radością. Bardzo zresztą zaraźliwą...

































Kontakt:
Brakuje mi tamtejszej
Brakuje mi tamtejszej świątecznej pogody ;) i te squidy ahh.
tamtejsze jedzenie to
tamtejsze jedzenie to zdecydowanie nie moja bajka, z kilkoma pysznymi wyjatkami :) Ale pogoda ciekawsza niz obecna polska szaroburosc :(
fajny tekst i zdjęcia
Tak daleko pewnie nie pojadę, a miło czytać i oglądać, jak w świecie świętują.
Galerie na NG super!
:) Dziekuje
:)