drukuj

Bo w rodzinie siła...

1.

Każdy z nas wie, w jak ciężkich czasach przyszło nam żyć. Duże bezrobocie, ciągłe zawirowania w polityce, mizerna opieka lekarska, luki w prawie i dziura budżetowa łatana naszym portfelem.

Ludzi żyjących na skraju ubóstwa przybywa. Jednak czy taka sytuacja pozwala na bezduszne odbieranie dzieci? Czy pieniądz jest dzisiaj miernikiem miłości? Czy ktoś zauważył, że w rodzinach będących w tak trudnej sytuacji materialnej istnieje też miłość? Że ludzie Ci mają uczucia? Że i tam rodzice rozmawiają z dziećmi, siadają z nimi do stołu, odrabiają lekcje, po prostu kochają je? Że rodzeństwo bawi się ze sobą, że opiekują się sobą nawzajem? Że może więcej w nich jest miłości niż w domach, które są puste po 18-20 godzin na dobę... gdzie dzieci cały dzień spędzają przed bezdusznym komputerem z nudów?

Dlaczego bieda zawsze kojarzy się nam z patologią? Dlaczego ludziom w tak trudnej sytuacji odbierana zostaje godność i często jedyna miłość życia, coś co daje im siły, aby trwać... odbierane są im dzieci!

Czy tak nas chroni Państwo? Czy tak pomaga swoim obywatelom? Żyjemy w państwie katolickim... mamy politykę prorodzinną... A jak to wygląda w praktyce? Becikowe, które najlepiej gdyby wystarczyło, dopóki dzieci nie zaczną same zarabiać, a ulga podatkowa na dzieci tak, ale przecież znowu nie dla najbiedniejszych, bo mogą ją odpisać ci, którzy zapłacili podatek, czyli osiągnęli dochód... Gdyby nie akcje przeprowadzane na rzecz potrzebujących, byłoby jeszcze gorzej.

A przecież to może spotkać każdego z nas. Jutro możemy zostać bez pracy i domu nad głową... Naszą siłą będzie jednak rodzina, ale dopóty... dopóki siłą nam jej nie zabiorą, a o miłości, rodzinie i najważniejszych wartościach człowieka znowu nie zadecyduje pieniądz.

Współpraca: Sav

Zdjęcia

  • 1.
SAV
Autor:SAV

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Muminek
Muminek śr., 2011-01-12 23:37

No niestety tak świat został

No niestety tak świat został pomyślany, że albo być albo mieć. Oczywiście wsparcie dla rodziny jest konieczne, ale rozsądne i wyważone, na zasadzie dawania wędki, nie ryby. Nie jestem za Państwem wspierającym bezrobocie i jednak co by nie mówić idącą za tym patologię, nie jestem za Państwem biorącym na swój garnuszek coraz większą rzeszę ludzi, nie jestem za Państwem bawiącym się w Janosika. Skoro ludzie pracują, aby utrzymać rodzinę (poświęcają czas, który mogli by spędzić z swoimi dziećmi), bo ciężkie mamy czasy, uważam, że nie należy ich karać dodatkowymi obciążeniami, aby ktoś inny mógł się cieszyć czasem z dziećmi bo nie czuje potrzeby zarabiania. Tak ten świat pomyślany, że nie można zjeść ciastka i mieć ciastka. Pracujące osoby są tymi kurkami znoszącymi złote jajka i właśnie uważam tu powinno w pierwszej kolejności swoją dbałość wykazywać Państwo - aby kurka nie zdechła. Z tego co wypracuje złota kurka powinien się tworzyć system pomocy kurom bez jajecznym, aby nie głodowały i mogły godnie utrzymać rodzinę (powinny otrzymać pracę jaką mogą wykonywać). Jeśli mimo takiej pomocy nie chciałby pracować tylko mimo wszystko siedzieć z dziećmi i odrabiać z nimi lekcję, to jednak świadczy o ich pewnej niedojrzałości i może to okrutne i bezlitosne, ale takie osoby nie nadają się do wychowywania dzieci, bo obowiązkiem rodzica nie jest tylko danie miłości dziecku i poświecenie mu czasu, ale szeroko pojęta opieka nad nim... i dla tego rodzicielstwo jest takie trudne, szczególnie obecnie. Dzieci nie powinny cierpieć w wyniku niedojrzałości rodziców. Nie powinno się zabierać jednym dzieciom co się im należy, aby dać innym a ponadto jeszcze im rodzicom - ten system tego nie udźwignie.

Meg
Meg czw., 2011-01-13 08:16

"Żyjemy w państwie

"Żyjemy w państwie katolickim... " - pytanie od kiedy?

Stern
Stern czw., 2011-01-13 08:25

"Żyjemy w państwie

"Żyjemy w państwie katolickim... " Zyjemy w panstwie laickim, a obywatele naszego panstwa moga nalezec lub nie do jakiego kosciola chca!

Po mojemu to zdanie powinno byc napisane tak - " zyjemy w panstwie w ktorym wiekszosc obywateli jest katolikami"

Pozdrawiam - Jurek
Tomahawk
Tomahawk czw., 2011-01-13 09:28

...

@Stern:

albo: "Żyjemy w państwie gdzie katolicy próbują wymusić przestrzeganie wyznawanych przez siebie wartości przez ogół społeczeństwa"

andżelika
andżelika czw., 2011-01-13 10:53

niezbędne są zmiany w całej

niezbędne są zmiany w całej polityce pomocy rodzinie, a także w pracy pracowników socjalnych, którzy nie zawsze tak jak należy pracują z rodziną. Znam przykład rodziny totalnie patologicznej, do której pracownik socjalny przychodzi-uwaga-po uprzednim zapowiedzeniu się telefonicznie. Wiec ja się pytam, jak ten pracownik socjalny ma dostrzec patologię w tym domu, skoro w dniu wizyty pracownika, cała rodzina odstrzelona, a w domu porządek? Wystarczyło by tam wrócić za 2 dni i zobaczyć jak naprawdę żyją Ci ludzie. Wiadomo,że wówczas rodzinie dziecka nie zabiorą bo wszystko na pozór gra.

Tomek P.
Tomek P. czw., 2011-01-13 18:28

Ten kraj to jeden wielki

Ten kraj to jeden wielki burdel, którym rządzą ludzie, którzy się kompletnie do tego nie nadają. A później ciągłe pretensje. Wszyscy wszystkich mają głęboko w d...., byle tylko sobie jak najwięcej napchać do kieszeni.

AnnaM
AnnaM sob., 2011-01-15 00:41

Muminek

masz racje że dzieci nie powinny cierpieć z wyniku niedojrzałości rodziców , mogę coś powiedzieć na ten temat. Byłam kuratorem przez kilka lat i problem był w rodzinach patologicznych matka i ojciec wiecznie pijany ,dzieci głodne bo alkohol był ważniejszy ,jak dzieci . Pomagałam jak mogłam ale na kontrole chodziłam nie zapowiadając się . Tak że mogli się mnie spodziewać w każdej chwili . Dziś jestem dumna z tego że kilku rodzinom pomogłam . Młodzi mają dziś swoje rodziny i nawet nie chcą myśleć co przeżyli jako dzieci w swoim domu. Dziś jest inaczej młodzi nie chcą pracować liczą na państwo . Dziś do takich rodzin podchodzi się inaczej , zabiera się im dzieci jeśli nie potrafią ich chować . Jest wiele matek samotnych wychowujących dzieci same , ale starają się dać tą miłość swemu dziecku zastępując nawet ojca . Ja jakiś czas grałam w siatkę miałam również zawody na wyjazdach ,dzieci jeżdziły że mną , warunek stawiałam taki. Trzeba się zastanowić co ważniejsze w życiu , mieć dzieci i dać im godne życie , czy je poniewierać . Dużo jest młodych małżeństw niema dzieci ,gdzie dziecko miałoby miłość wszystko co do dożycia dziecku potrzeba . Dziś już mam naście lat i nadal boję się żeby nie być głodna i moi bliscy . Nie wyobrażam sobie siedzieć w domu i nie pracować . Mam wiele do powiedzenia na ten temat pisać można dużo . Jestem bardzo uczulona na ten temat więc już nic nie będę pisać ,za dużo widziałam i przeżyłam z taką młodzieżą .

Pozdrawiam