Blenders w Gorzowie, czyli gdzie jest punkt „g”?
Występ zespołu "Blenders" można powiedzieć z cała pewnością zaskoczył Gorzowiaków. W niedzielne popołudnie można było z przysłowiową „świecą" szukać fanów zespołu i dobrej zabawy w miejscu gdzie odbywał się koncert.
Muzycy zagrali świetny koncert, dobrze się przy tym bawiąc, byliby chyba w stanie rozbawić każdą publiczność... za wyjątkiem gorzowskiej. Pod sceną zebrał się mały tłum gapiów, reszta ludzi sączyła piwko pod „parasolkami". Trzeba przyznać, że pod sceną najlepiej bawiły się małe dzieci i... jedna starsza Pani. Członkowie zespołu do końca przekonywali, że i tak są zaskoczeni, że chciało się komuś przyjść w niedzielę po obiedzie... bo im by się nie chciało. Między utworami było sporo żartów na temat niezbyt żywiołowej reakcji publiczności, której nic nie było wstanie zachęcić do zabawy. Osobiście chyba z całego repertuaru zespołu pamiętałem tylko hit „Czarny ciągnik", koncert jednak udowodnił, że grupa "Blenders" przebojów ma sporo, z przyjemnością sobie je wszystkie przypomniałem. Muzycy oprócz grania dobrej i dynamicznej muzyki pokazali fajne show, potrafili się odnaleźć i pokazać na scenie. Na koniec koncertu karierę zrobił Gorzowskie „g", które okazało się świetnym rekwizytem do piosenki „Punkt G". Koncert jako całość, bardzo równy, nie miał słabszych fragmentów, wszystko grane z werwą, bez zbędnych przerywników, bez narzekania na warunki czy publikę, były bisy. Czas miną bardzo szybko zostawiając dobre wrażenia. Muzycy "Blenders" moim zdaniem są w formie jak za dawnych lat i mimo, że może dziś się o nich mniej słyszy, koncertują świetnie.
Pytanie jakie można zadać sobie na koniec to dlaczego publiczność nie dopisała? Tak dużo mamy atrakcji tego typu w Gorzowie? Czy zawiodła sama promocja imprezy, bo trzeba przyznać, że w Gorzowie szybciej można było zobaczyć reklamę zielonogórskich Dni Wina niż atrakcji związanych z Festiwalem Piwnym. Czy może już nikt nie pamiętał i nie chciał słuchać zespołu "Blenders"? Mam nadzieję, że moja fotorelacja przekona, że być było warto i że muzycy się nie zniechęcili i zagrają jeszcze w przyszłości w punkcie „g".










































Kontakt:
Jezu jak ja ich nie lubię -:(
Jezu jak ja ich nie lubię -:(
Acha- zdjęcia super jak
Acha- zdjęcia super jak zawsze -:)
Dzięki ;-) Na teledyskach
@Esttera:Dzięki ;-) Na teledyskach mogą irytować, słuchać z płyty może być nudno, na żywo wypadli moim zdaniem dużo lepiej, bardziej z pazurem i rockowo. Dość luźne teksty, muzyka typowo zabawowa, gościowie też ba luzie.
Muminku
...widzę, że rzeczywiście było warto... http://www.youtube.com/watch?v=HrquUi1at1s&feature=related
Teraz żałuję, że jednak nie dotarłam :(
Blendersi wiecznie żywi -
Blendersi wiecznie żywi - pamiętam jeszcze ich z gorzowskiej Inwazji Mocy 1999 - swego czasu mówiło się, że są polskim Red Hot Chilli Peppers wannabe. Pluję sobie w brodę oraz podbródek, że się nie wybrałam, bo sentyment mam do nich duży I(schowany gdzieś w kasetach sprzed lat).
Cholera, aż sobie przypomniałam pierwszy przebój z pierwszym wokalistą; http://www.youtube.com/watch?v=o6L6kcoCDn8
Na ten sam temat notka
Na ten sam temat notka Wawrzyńca Pruskiego:
http://wawrzyniec.blox.pl/2010/09/BIGOS-BEDZIE.html
A to notka www.gorzow.pl, tak
A to notka www.gorzow.pl, tak dla kontrastu :-) http://www.gorzow.pl/przystan/aktualnosci/pl/4616/1/Punkt_g_w_Gorzowie/