Błąd lekarza podczas sterylizacji
Dałam kotkę do sterylizacji, a po trzech tygodnich musiałam ją uśpić. Kto popełnił błąd?
Od zawsze interesowałam sie zwierzętami, kocham to.
Przez mój dom przewineły sie między innymi świnki morskie, myszki,koty i psy.
Cleo znalazłam na ulicy, kiedy miała 3 tygodnie. Była prezentem dla mamy.
Od razu ją pokochaliśmy. Była bardzo ufna i garnęła się do ludzi. Zawsze żywa i chętna do zabawy.
Miała dosłownie wszytsko. Każdy, kto ją poznał odrazu był nią zauroczony.
Problemy zaczęły się w lutym tego roku. Zaczeła ciężej oddychać, wiec zabraliśmy ją do lecznicy.
Weterynarz stwierdził "koci katar" i dostawała przez tydzień zastrzyki.
Już było lepiej, a ponieważ Cleo była już po pierwszej rujce i lekarz dał nam termin sterylizacji.
Dnia 17 lutego br. tydzień po antybiotykach daliśmy ją na sterylizację.
Zabieg podobno przebiegł bez komplikacji.
Na wpół wybudzoną dali nam ją do domu.
Przez cały dzień spała i była bardzo markotna.
Po dwóch dniach dostała na ranie guzka, więc pojechaliśmy do weterynarza. Lekarz powiedział, że to wina tego, że kot nie jest zaszczepiony, więc mój chłopak pokazał książeczkę, że szczepienia są wykonane.
Zbadał ją dokładniej i sam nie potrafił powiedzieć, co jej jest. Stwierdził, że albo dostała przepukliny po operacji, albo zakażenie.
Bez żadnych badań podał jej następny antybiotyk. Przez kolejny tydzień jeździliśmy z nią na zastrzyki. Faktycznie jej stan się poprawił, zrobiła się jak dawniej żywa i rozbawiona.
Przez dwa tygodnie było wszystko dobrze, raptem Cleo zaczęła więcej pić, a mniej jeść.
Zaczęła chudnąć na łapach, jednak jej brzuch z dnia na dzień zaczął się powiększać, ale był bardzo miękki.
Zadzwoniłam do lecznicy, gdzie kotka była na zabiegu. Lekarz powiedział, że to normalne i że mamy się tym nie przejmować.
Przez kilka dni nie robiliśmy z tym nic, jednak gdy Cleo coraz bardziej chudła i ciężko jej było chodzić zabraliśmy ją do lecznicy "Cztery Łapy". Tam lekarz zrobił jej prześwietlenia, morfologie i testy wątrobowe. Okazało się, że kotka ma zapalenie otrzewnej i płyn zbierał jej się w jamie brzusznej. Przyniósł nam siedem strzykawek, jakiegoś żółtego płynu. Powiedział, że udało mu się to z Cleo wyciągnąć, jednak to nic nie da, bo kotek już nie jest do odratowania.
Zapytałam lekarza wprost, czy to przez lekarzy, co robili zabieg? Powiedział, że nie chciał tak tego ujmować, ale tak. To było dla mnie jednoznaczne. Cleo musiała zostać uśpiona, przez błąd lekarzy? Miała dopiero osiem miesięcy, a już życie się dla niej skończyło. Kot, czy nie kot, ale jednak członek naszej rodziny.
Dziś lekarz jest bez winy, bo przecież nie przyzna się do błędu. Ja historie choroby i kopie badań mam, ale co mi po tym skoro i tak już nic nie przywróci jej życia.
Nie powiem, w jakiej lecznicy Cleo była sterylizowana, jednak proszę was byście wcześniej sprawdzili renomę swojej lecznicy, by nie popełnić tego błędu co my.
Bo Cleo przepłaciła to życiem.

























Kontakt:
Stanowczy sprzeciw przeciwko
Stanowczy sprzeciw przeciwko sterelizacji. Po co oszukiwać naturę. Szkoda kotki - współczuję
:) ^-^
Co znaczy sprzeciw??? Sterylizacja nie jest przeciw naturze, psy policyjne też są sterylizowane i nie przeszkadza im to w życiu. Tu był ewidentny błąd weterynarza. Być może wdało się jakieś zakażenie, być może zabieg nie był wykonywany w takich sterylnych warunkach w jakich miał być wykonywany, być może...nie znam się na tyle, żebym mogła napisać co było przyczyną nieszczęścia kociczki i jej rodziny :( Tak to jest, kochamy nasze zwierzaki i trudno nam się pogodzić , że muszą odejść przez niekompetencję weta. Trzymajcie się :*
Szkoda kotki. Nie żyje tylko
Szkoda kotki. Nie żyje tylko i wyłącznie przez błąd weterynarza. Nie wiem w której lecznicy robiłaś zabieg ale masz rację - trzeba sprawdzać w czyje ręce oddajemy nasze zwierzęta. Mam 11-letniego psa i zawsze korzystam z usług tego samego, zaufanego weterynarza. Jak trzeba przychodzi nawet na wezwanie do mojego mieszkania.
WSPÓŁCZUJĘ
BARDZO WSPÓŁCZUJĘ Z POWODU KOTECZKI:( KOCHAM ZWIERZAKI SAMA MAM DWA KOTY I PIESKA .SWOJE KOTY STERYLIZOWAŁAM W LECZNICY NA MYŚLIBORSKIEJ I NIE POWIEM ŻEBYM BYŁA ZACHWYCONA OBSŁUGĄ ALE TO BYŁO DOŚĆ DAWNO.NATOMIAST TERAZ CHODZĘ DO CZTERECH ŁAP I POLECAM ICH KAŻDEMU KTO MA ZWIERZAKI:)
ODNOŚNIE POCIĄGNIĘCIA LEKARZA DO ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA EWIDENTNĄ FUSZERKĘ I ZLEKCEWAŻENIE OBJAWÓW NIEPOKOJĄCYCH CIEBIE UDAŁA BYM SIĘ DO JAKIEGOŚ RADCY LUB PRAWNIKA.MOŻE PODPOWIE CO ZROBIĆ GDZIE SIĘ UDAĆ.
ŻYCIA KOTCE TO NIE WRÓCI ALE MOŻE UDAŁOBY SIĘ OGRANICZYĆ MU PRAWA DO WYKONYWANIA ZAWODU???
ŻYCZĘ DLA ZABICIA SMUTKU POKUSIĆ SIĘ O NASTĘPNĄ KOTKĘ I UNIKAĆ DOKTORA-FUSZERKI
edy..
edy nasz weterynarz jest dobry , przychodzi bo ma blisko i spacerkiem się udaje. Mój piesek ma 15 lat nie chorował mało chodziłam do weterynarza tylko na szczepienia. Nie kastrowałam go bo poco nie widziałam potrzeby to robić . Szkoda kotka bardzo lubię koty nie mam warunków bo i bym kotka miała.
...
"... KOCHAM ZWIERZAKI ... [...] SWOJE KOTY STERYLIZOWAŁAM ..." z miłosci ? A męża bardzo kochasz?
KOTKI MIAŁY JUŻ MALEŃSTWA.
@Roman:KOTKI MIAŁY JUŻ MALEŃSTWA. WYSTERYLIZOWAŁAM JE .ZE WZGLĘDÓW ZDROWOTNYCH.
ZAPYTAJ WETERYNARZA A POWIE TOBIE DLACZEGO SIE ROBI TAKIE ZABIEGI...
...
@TROLL78:... takie zabiegi robi sie dla wygody - aby uniknąć smrodu i rui w czasie cieczki. I tyle - nikt tego nie robi z miłości do zwierząt ale z miłosci do wygody i spokoju! ------------Nawet między zwierzętami nie znajdziesz tak podłych bydląt jak ludzie. — Bolesław Prus ------------------- zgadza sie - zwierzęta nie kastruja ludzi... chyba że przypadkowo ugryza go w jaja!
Roman
@Roman:naprawde coraz bardziej nie moge z tych Twoich komentarzy. najpierw grzmisz ze nie wolno ludzi do zwierzat porownywac (czlowiek zawsze bedzie wyzej) mi mowisz, ze hitlerowcy tez lepiej traktowali swoje psy niz ludzi (wiec mnei do nich porównujesz) a teraz porownujesz dziewczyny meza do kota, mowiac, ze skoro go wykastrowala, to niech meza wykastruje?
jesli nie mialbys ambicji wypowiadania sie na kazdy temat na kt. nie masz pojecia, ale masz zdanie kazdemu na tym forum i pewnie również Twojemu skąpemu otoczeniu żyłoby się lepiej. Powiem Ci tylko tak: kotek czy piesek nie ma swiadomosci swoich 'jajek', nie ma tez tej pamieci krótkotrwałej, dzięki kt. rozkminia, ze kiedy 'to robil' bylo mu fajnie i nie analizuje, nie wyciaga wnioskow. slowem - korzysta z tego co ma, a gdy nie ma - nie korzysta i tyle. nie jest to powodem do 'zadupy', rozwazan i depresji, bo kot czy pies nie ma ku temu środków. Proponuje mała pogadankę z lekarzem weterynarii - bedziesz wiedzial weicej o tym, o czym tak ochoczo sie wypowiadasz. A co do tego co jest wbrew naturze, to sranie w kibel na siedząco tez jest wbrew.
kaczadupka
@kaczadupka:"...to sranie w kibel na siedząco tez jest wbrew...." gratuluje odkrycia. Teraz bedziesz siadać? Ale kacze dupki nie dadzą rady! Ale za to moga latac. (Chyba że lotki podciete) Każdy ma swoje radości..
tak, ja siadam od zawsze
@Roman:bo robie rzeczy wbrew naturze. Ty myslalalm, ze jestes konsekwentnie broniący rzeczy pro naturalnych i do wszytkich osobiscie sie stosujesz (tu: robisz na stojąco). ale tradycyjnie nie zrozumiales. "kazdy ma swoje radosci", niewatpliwie, Ty masz ich jednak chyba troche mniej od reszty... Ale zycze Ci ich jak najwiecej.
...
@kaczadupka:"...ja siadam od zawsze...' zwłaszcza na jajkach... :)
czemu nie?
@Roman:;-))
...
....
nie pitol bo mnie się mdło
nie pitol bo mnie się mdło robi.....
na marginesie kotki mają ruję-i wcale w domu nie śmierdzi
psy mają cieczki i tez żadnych zapachów nie przyjemnych w domu nie ma
temat rzeka ...i nie mam zamiaru się z Tobą sprzeczać każdy ma swoje racje
..
@TROLL78:"...nie pitol bo mnie się mdło robi...." od smrodu - to pewnie jakis kocur oznakowal swoje terytorium
KICI KICI TAŚ TAŚ ....pewnie
KICI KICI TAŚ TAŚ ....pewnie tęsknisz za jakąś KOTKĄ stąd te komentarze
PS.Czytaj ze zrozumieniem:)))
????????????
Dlaczego nie napiszesz w jakiej lecznicy są tacy "specjaliści" , może pomożesz ustrzec innych przed błędami, a zwierzęta przed śmiercią. __________Jeżeli nie chcesz pisać wprost to może podaj lokalizację tego doktóra od zwierząt.
camp21
Natalia nie napisała co to za lecznica ponieważ ten doktor jest jednym z kilku pracujących tam lekarzy i jest jedynym partaczem. Ja równiez nie mam o nim dobrego zdania ponieważ traktuje właścicieli zwierząt jak idiotów ale pozostali weterynarze z tej lecznicy są fachowcami. Ten jest młody, wciąż się uczy i niestety będzie pewnie popełniał błędy bo nie myli się ten co nic nie robi.Szkoda tylko że Cleo przypłaciła to życiem...........................ROMANIE-przeciez chyba zdajesz sobie sprawę że sterylizacja jest nie po to by uniknąć smrodu tylko po to by uniknąć nie kontrolowanego rozrodu.Ja kotki nie wysterylizowałam-wczoraj mi zwiała.Szlajała się całą noc.I powiedz mi co teraz zrobię z kociętami - a znając moją kotkę urodzi ich z 5.Gdybym zrobiła co należy nie miałabym kłopotu.
"Gdybym zrobiła co należy nie miałabym kłopotu."
@alexandra:To jednak TY byś nie miala klopotu! A kotka zyje w zgodzie z natura - trzeba było ja pilnować - jak nie masz czasu to nie szukaj sobie zywych zabawek! Strylizacja to jest zamach na nautre! Aborcje rowniez popierasz?
Natala !!
przygotuj się na to ze pod artykułami o czymkolwiek byś napisała zawsze będzie pyskówka :) dokładnie tak jak Ci mówiłam :) buziaczki :)
tak ROMANIE
popieram aborcję.A raczej prawo do decydowania o sobie.Popieram prawo do usuwania dzieci poczętych w wyniku gwałtu. A co? może nie wolno?pewnie że będę miała kłopot.Kłopot będzie w ilości kilku sztuk i będzie trzeba ten kłopot karmić i szczepić i odrobaczać. Czasem nie da się upilnować zwierzaka zwłaszcza otwierając drzwi od domu i mając zajęte ręce-np trzymając śpiące dziecko.Rozumiem,że Ty puściłbyś córkę i łapał kota ?? tradycyjnie rozpoczynasz bicie piany i nie zwracasz uwagi na problem poruszony w artykule. szkoda..................
"puściłbyś córkę i łapał kota ?? "
@alexandra:... nie - myslłabym! Wiedząc ze to pora roku gdy koty dostaja kota...
Przykre. Niestety w Gorzowie
Przykre. Niestety w Gorzowie trudno jest trafić na dobrego weterynarza, który nie zbagatelizuje pierwszych objawów jakiegoś poważniejszego problemu. Wiem, bo gdy mój pies miał kilka miesięcy, tak do dwóch lat - stale miał problemy, kilku naszych gorzowskich weterynarzy nie potrafiło zdiagnozować konkretnie, z przymrużeniem oka traktowało nasze kolejne wizyty. W końcu trafiliśmy do lecznicy Cztery Łapy pod opiekę doktora Bartłomieja i do dziś dnia jesteśmy ich stałymi klientami. Może i ceny nie zawsze są najniższe ;), ale za to opieka jak do tej pory Gorzowie - najlepsza.