Andrzej Sibera ma swoich "informatorów"
Mieszka na Zawarciu. Na naszym portalu społecznościowym www.mmgorzow.pl dał się poznać najpierw jako autor zagadek „co to za miejsce”. Zamieszczał na stronie zdjęcia budynków, których już nie ma w mieście albo tych, które dziś wyglądają zupełnie inaczej. - Lubię fotografować. Często myślę: tego może wkrótce nie być, to jest ciekawe i pstrykam - pan Andrzej pokazuje opasły album, w którym ma setki zdjęć różnych budowli. To nie jego jedyna pasja.
Ma też bzika na punkcie wszystkiego, co jest związane z PRL-em. Na szafie w pokoju stoi stare radyjko, w garażu ma poupychane kaski budowlane z lat 70., opakowania po papierosach, „chińskie” piórniki popularne w latach 80. Ostatnio zdobył „gumę arabską” - klej, jakiego używał w podstawówce. - Dopóki nie kupuje starych aut, jestem spokojna. Choć boję się, że na urodziny zafunduje mi tarę do prania - śmieje się Anna Sibera, żona.
Ale stare auta niedługo chyba się pojawią w ich garażu. - Mam na oku już fiata. Rozmawiałem też z właścicielem żuka - przyznaje gorzowianin. Pani Anna tylko uśmiecha się pod nosem i opowiada, jak wybrali się na grzyby w okolice Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. - Przez przypadek znalazł tam talerz ze swastyką. I zaczął kopać w tym lesie. Przywieźliśmy do domu wiele różnych śmieci, ale grzybów w ogóle - wspomina żona.
Siberowie w ubiegłym roku wrócili do Gorzowa po trzech latach mieszkania w Anglii. I dosłownie od razu zalogowali się na portalu Moje Miasto Gorzów. - Jeszcze w Anglii odwiedzaliśmy wszystkie strony internetowe związane z rodzinnym miastem. Również „Gazety Lubuskiej”, z której to dowiedzieliśmy się o istnieniu MM-ki - opowiada pan Andrzej.
Na portalu MM Gorzów zamieścił już ponad 100 artykułów i grubo ponad 400 zdjęć. Czytając jego teksty, czasem można odnieść wrażenie, że jest wszędzie, gdzie coś się dzieje. To on pokazał, że prywatne auta policjantów zaparkowane pod komendą policji nie mają naklejek z numerami rejestracyjnymi. Sfotografował służbowe auto komendanta policji nieprawidłowo zaparkowane na skrzyżowaniu, czy kierowcę MZK, który palił papierosa w kabinie autobusu na przystanku. - Wcale nie poluję na takie sytuacje. Po prostu je zauważam. No i mam swoich „informatorów”. Sąsiedzi, kioskarka i szwagier co chwilę podrzucają mi tematy - mówi A. Sibera.
MM-kowicze często krytykują go za „wyłapywanie” takich sytuacji i pokazywania ich na portalu. Niektórzy zarzucają, że szuka dziury w całym, że być może zależy mu na tym, by ludzie tracili pracę. - To nie tak. Nie chcę szkodzić konkretnym osobom. Chcę tylko pokazać, że to, co robią, nie jest w porządku. Czy w czasie godzin pracy można służbowym autem jechać na zakupy? Moim zdaniem nie. Jeśli wszyscy będziemy przestrzegać pewnych zasad, to Gorzów będzie porządnym miastem, a nie takim Gorzówkiem, w którym ciągle niektórym wolno więcej. Szczególnie tym na państwowych i miejskich posadach - tłumaczy Sibera.
Twierdzi, że nie przejmuje się zbytnio krytyką ze strony MM-kowiczów, szczególnie tych anonimowych. Trochę gorzej reaguje na to jego żona. - Kiedy go mocno atakują na portalu, uciekam do kuchni. Pieczenie mnie odstresowuje - tłumaczy pani Anna i pokazuje dwie blachy ciasta. - A że ostatnio sporo jest nerwów, to rodzina się cieszy. Bo rozdaję im te wypieki - śmieje się gorzowianka.



























Kontakt:
"Chcę tylko pokazać, że to,
"Chcę tylko pokazać, że to, co robią, nie jest w porządku. Czy w czasie godzin pracy można służbowym autem jechać na zakupy? Moim zdaniem nie" .To dlaczego nie opisze Pan filmów, które sam Pan kręcił w pracy i zamieścił na YOU TUBE?? Gorzowiak podawał na MM-ce linki do tych filmów. Łatwo jest dostrzegać błędy innych nie widząc własnych!!! to mi się w Panu nie podoba! oczernia Pan innych udając świętego. Naprawę świata proponuję rozpocząć od siebie!
pitu pitu
ale ludzie przez te artykuły tracą prace, otrzymują kary, sa piętnowani przez przełożonych, a to tylko z powodu ze poszli do apteki czy do sklepu po zwykły chleb codzienny...
Aż się boję
Jak przyjdzie na mnie pora:(
"Przez przypadek znalazł tam
"Przez przypadek znalazł tam talerz ze swastyką. I zaczął kopać w tym lesie. Przywieźliśmy do domu wiele różnych śmieci..." - chciałbym nadmienić, że nie posiadając odpowiedniego zezwolenia na takie poszukiwania i "wykopaliska", czyn ten jest łamaniem prawa...
Piotr_K - co w ziemi należy
@Piotr_K:Piotr_K - co w ziemi należy do państwa. Taki przepis obowiązywał w PRL ciekawe czy został czy go znieśli bo jak nie to - ojejejjejej nie dobrze Andrzeju S :D
Miły uśmiech ma pan i fajne
Miły uśmiech ma pan i fajne dzieciątko!
wygląda Pan na sympatycznego człowieka, zatem dlaczego
Wygląda Pan na sympatycznego człowieka, zatem dlaczego jest Pan tak "upierdliwy"? (przepraszam za określenie) Można pisać o absurdach i jest to jak najbardziej pożyteczne. Ale nie wydaje się Panu że jakoś często popada Pan w komiczną małostkowość? (np. reklamówka za oknem czy "akcje" z karetkami) Mimo wszystko życzę sukcesów ale i więcej obiektywizmu w "szukaniu tanich sensacji".
Ma Pan ciekawe hobby i mam
Ma Pan ciekawe hobby i mam propozycję - proszę o napisać o pamiątkach PRL. Uważam że by było to ciekawsze od kręcenia lodów z niczego. Pozdrawiam
Dobry pomysł z artykułem o
Dobry pomysł z artykułem o pamiątkach po PRLu - ostatnio robią furorę, a dla niektórych to już prawdziwa egzotyka. Lubisz wsadzać kij w mrowisko, Andrzeju. Czasami chyba zbytnio się rozdrabniasz i wałkujesz ponownie te same tematy, ale parę newsów rzeczywiście wyłapałeś bezbłędnie. Chętnie też wracam do Twoich zdjęciowych zagadek. Jest w nich kawałek historii naszego miasta.
:) Pozdrawiam Cie Andrzeju i
:) Pozdrawiam Cie Andrzeju i życzę "złapania" tematu, który powali na kolana. Póki co to nie zawsze powalał:)))
Jak to w życiu,raz zrobimy to lepiej raz gorzej;
Człowiek całe życie sie uczy i to co się robi lepiej zamienić w jakość nie w ilość.Życzę powodzenia na portalu MM. :))) B.
Andrzeju, masz prawdziwy
Andrzeju, masz prawdziwy skarb w domu...co robi dobra żona,gdy mąż się denerwuje lub przeżywa trudne chwile? Piecze jego ulubione ciasto...Życzę Ci jednak, aby piekła Ci je tylko z innych "okazji"....:)
eee,
nie taki Sibera straszny, jak go malowali:)