7,5 tys. głosów za onkologią
Przez ostatnie dwa tygodnie mieszkańcy Gorzowa i ościennych miast mogli podpisywać się pod petycją o powołaniu Gorzowskiego Centrum Onkologii z oddziałem radioterapii. Listy leżały w szpitalu, poradni onkologicznej, w sklepach i biurach. Udało się zebrać 7,5 tys. głosów. Inicjatorem akcji był Bronisław Mierzwa, dziennikarz obywatelski MM Gorzów. Dobrze wie, co przeżywają chorzy na raka. - W walce z chorobą towarzyszyłem żonie. Widziałem, jak cierpiała, gdy musiała jechać na radioterapię do Szczecina. Na miejscu miała bliskich, tam była sama - mówił „GL" (pisaliśmy o tym 10 lutego „To krzyk o onkologię"). W piątek przekazał petycję wiceprezydent Alinie Nowak i wicemarszałkowi Romualdowi Kreniowi. Do ich rąk trafił też list Adama Ostrowskiego, kierownika Wojewódzkiej Poradni Onkologicznej, który z powodu wyjazdu nie mógł przyjść na konferencję. „Tego głosu nie należy i nie wolno nie usłyszeć. Ta lista społecznego poparcia to wołanie o pomoc i działanie. Zaniechanie w tym działaniu będzie odczytane, jako brak zrozumienia dla elementarnych potrzeb mieszkańców i brak poszanowania dla nich samych" - napisał lekarz.
- Nie mam wątpliwości, że ośrodek onkologii powinien w Gorzowie powstać. Ze strony miasta też jest taka wola. Pan prezydent dołoży wszelkich starań, by stworzyć konkretny projekt - zapewniała Alina Nowak. I o to inicjatorom akcji chodzi. W petycji nie wskazują miejsca, gdzie miałby powstać ośrodek, ani nie piszą, kto miałoby go stworzyć i za jakie pieniądze. Proszą prezydenta o zwołanie zespołu, który miałby się zająć określeniem szczegółów.
Powołanie grupy fachowców, którzy mieliby opracować program do spraw leczenia chorób onkologicznych w województwie już zapowiedziała marszałek Elżbieta Polak. - Do zarządu nigdy nie wpłynął żaden wniosek w sprawie rozwoju onkologii w Gorzowie. A szpital wielokrotnie zwracał się do nas o realizację różnych inwestycji, ale nigdy w zakresie onkologii – powiedziała na czwartkowej konferencji prasowej. Zdaniem marszałek potrzebna jest dogłębna analiza, dlaczego Lubuskie ma najgorsze w kraju wskaźniki dotyczące umieralności na nowotwory. Czy zawodzi profilaktyka, czy jest problem z dostępem do leczenia?
Wicemarszałek Kreń za ideą powołania Gorzowskiego Centrum Onkologicznego jest całym sercem. - Przeszedłem tę samą drogę, co pan Bronek. Najbliższa mi osoba zachorowała rok temu. Operowana była we Wrocławiu, chemioterapię przeszła w Zielonej Górze. Byłem przy żonie cały czas. Wiem, co to znaczy jeździć do szpitali. Będę wspierał wasze starania, ale musimy też sobie jasno powiedzieć - sytuacja w województwie jest tragiczna. Problemy służby zdrowia mogą zachwiać budżetem - powiedział wicemarszałek odpowiadający za zdrowie w Lubuskiem.
Stanisław Dejnowicz, zastępca dyrektora gorzowskiego szpitala uważa, że projekt rozwoju onkologii w mieście powinien znaleźć się w strategii rozwoju województwa. - Na to powinny się znaleźć pieniądze, skoro znajdują się na luksus i zbytek. A mam tu na myśli lotnisko w Babimoście. Szpitale i leczenie powinno być ważniejsze - uważa Dejnowicz.
Inicjatorzy społecznej akcji oczekują, że miasto w ciągu najbliższego pół roku przygotuje projekt centrum onkologicznego wraz z radioterapią. Zapowiadają, że nie odpuszczą i będą śledzić, co w tej sprawie się dzieje.
SKOMENTUJ
Jak często leczysz się poza miastem?
Tego nam brakuje:
* oddziału radioterapii
* samodzielnego oddziału chirurgii onkologicznej
* oddziału ginekologii onkologicznej
To za tym przemawia:
* 40 proc. wszystkich nowotworów złośliwych w woj. lubuskim rozpoznawanych jest w obszarze oddziaływania ośrodka w Gorzowie
* 30 proc. - o tyle wzrosną zachorowania na raka do 2025 r.
* wyniki leczenia onkologicznego są w województwie dużo gorsze niż w innych regionach Polski


























Kontakt: