67 ofiar, 64 rannych. Katastrofa kolejowa pod Otłoczynem
Otłoczyn to wieś położona w województwie kujawsko-pomorskim w gminie Aleksandrów Kujawski. Zapewne nikt by o niej nie usłyszał, gdyby nie katastrofa, która miała tu miejsce 19 sierpnia 1980 roku. W wyniku czołowego zderzenia pociągu towarowego z pociągiem osobowym śmierć poniosło 67 osób, niemal drugie tyle zostało rannych.
Do zdarzenia doszło we wczesnych godzinach porannych, około 4.35. Stojący na bocznym torze stacji Otłoczyn pociąg towarowy relacji Otłoczyn-Wronki z niewyjaśnionych przyczyn, pomimo sygnału ,,Stój" na semaforze ruszył w kierunku Torunia, jest wtedy godzina 4.20 - odnotowane zostało to przez maszynistę w dokumentacji. Pociąg zaczął poruszać się torem niewłaściwym, tj. torem do jazdy w kierunku przeciwnym. Jazda taka dozwolona jest tylko po dostarczeniu maszyniście pisemnego rozkazu uprawniającego do wjazdu na tor niewłaściwy. W tym czasie o godzinie 4.18 z Torunia w kierunku Otłoczyna z prędkością 88 km/h jechał pociąg osobowy relacji Toruń-Łódź z siedmioma wagonami wypełnionymi po brzegi pasażerami. Zderzenie pociągów miało miejsce na odcinku pomiędzy Otłoczynem i Brzozą Toruńską. Siła uderzenia była tak ogromna, że pierwszy z wagonów osobowych został zmiażdżony doszczętnie, przez co wstępnie ilość wagonów na miejscu katastrofy oszacowano na 6, dopiero po zliczeniu wózków jezdnych wagonów wynikało, iż wagonów było 7.
Historia wypadku do dzisiaj owiana jest tajemnicą. Wiadomo, iż maszynista pociągu towarowego, którego uznano winnym katastrofy, posługiwał się dwoma dokumentami ,,wykazu pracy pojazdów i drużyn trakcyjnych", które wydawane są przy poleceniu objęcia służby na lokomotywie. Maszynista posiadał dwa takie dokumenty, jeden z nich wydany został na lokomotywę, której nie udało się uruchomić, drugi na tą uczestniczącą w wypadku. Dzięki dwóm takim dokumentom pracował on nieprzerwanie ponad 24 godziny. Jednak zmęczenie jest tutaj wątpliwym powodem, przez który doszło do tej wielkiej katastrofy. Maszynista skrzętnie wypełniał dokumentację i w pełni obsługiwał wszystkie urządzenia w kabinie lokomotywy aż do chwili zderzenia. Wiadomo też, że nie próbował on ratować swojego życia, jego zwłoki były wbite w pulpit sterowniczy lokomotywy.
Ówczesna władza zataiła faktyczną liczbę ofiar, spowodowane to było koniecznością powoływania międzynarodowych komisji, gdy w katastrofie ginie powyżej 60 osób. Na pomniku upamiętniającym zdarzenie widniała liczba 52.
Dziś przy pomniku znajdującym się w miejscu katastrofy odbyły się uroczystości upamiętniające 19 sierpnia 1980 roku, wzięło w nich udział kilkaset osób. Do dziś także przejeżdżające w tym miejscu pociągi oddają hołd ofiarom poprzez sygnał ,,baczność!".
O katastrofie tej powstał film dokumentalny pt. "TOR".



























Kontakt:
[*]
[*]
Link
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100820/KRAJ/817...
Dobre pióro! Napisane
Dobre pióro!
Napisane perfekcyjnie.
Pozdrawiam
???
No dobrze . Może i artykuł jest niezły . Ale zachodzi pytanie - jaki to ma związek z Gorzowem ?
a jaki miała
@orbs38:katastrofa smoleńska czy walka pod krzyżem ?
taki sam jak prawie polowa
@orbs38:taki sam jak prawie polowa artykułów na MM ;)