1 września już blisko... Podzielcie się swoimi doświadczeniami
Jestem matką gimnazjalisty... Jak to brzmi! I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to przerażenie, które mnie paraliżuje. Chciałabym by mój syn osiągnął w gimnazjum takie same wyniki jak w szkole podstawowej, ale czy nam się to uda?
Piszę ,,nam", ponieważ efekty końcowe szkolnej edukacji dziecka to nie tylko jego wysiłek i praca, ale też zaangażowanie całej rodziny -rodziców i dziecka, a niejdnokrotnie nawet rodzeństwa i dziadków. I nikt nie mówi tu o odrabianiu za młodego człowieka lekcji.
Coraz częściej zabiegani, zapracowani rodzice nie mają czasu na systematyczny kontakt ze szkołą. Otrzymana kartka z ocenami jest wystarczającym dokumentem edukacji szkolnej. Niskie oceny są powodem komentarzy pod adresem nauczycieli i wpajanie młodemu człowiekowi, że jego oceny są odzwierciedleniem poziomu nauczania nauczyciela. Fakt, są też takie przypadki, że cała klasa nie osiąga wyższej oceny niż 3, ponieważ nauczyciel umie na 4, a na 5 sam Bóg. Ale to już historia.
Wszelkie niepowodzenia w szkole spowodowane są złymi nauczycielami, złym programem i w ogóle wszystko co złe to szkoła. Czego więc wymaga się od dzieci? To proste - świętego spokoju.
Tymczasem nie ma tak dobrze...
Rok szkolny zaczyna się już w wakacje. Im bardziej wypoczęte dziecko, tym lepszy start. Warto pomyśleć o wspólnym wypoczynku, o oderwaniu się od szarej rzeczywistości i spędzeniu czasu wspólnie z dzieckiem. Kiedy sami jesteśmy wypoczęci, jesteśmy bardziej otwarci na drugiego człowieka. Podczas wspólnych wyjazdów z całą rodziną (dobrze jak jest taka możliwość) ładujemy akumulatory na cały rok. Kiedy nie biegniemy do pracy, mamy więcej czasu na poznanie własnego dziecka, na zauważenie zachodzących w nim zmian.
Kompletując potrzebne rzeczy do szkoły, warto wziąć pod uwagę zainteresowania dziecka. Zeszyt z okładką w misie, samochody czy kwiatki wybrany przez samego ucznia to pokazanie mu, że się liczy z jego zdaniem, szanuje się jego zainteresowania. Jeśli uczeń jest starszy, można dać mu określoną kwotę i z boku patrzeć, jak daje sobie radę z kalkulowaniem i kupnem tego, co potrzebne. Wiadomo jakie są czasy - nie każdy ma tyle pieniędzy, by kupować markowe rzeczy, ale czasami warto zainwestować w lepszy plecak, niż w taki co po miesiącu będzie nadawał się do wyrzucenia. Można ustalić kwotę i pomóc młodemu człowiekowi w tym zakupie.
Wspólnie zakupy przed rozpoczęciem roku to pokazanie, że szkoła jest ważna nie tylko dla ucznia, ale i dla rodziców.
Warto by było również być z dzieckiem na rozpoczęciu roku szkolnego, zwłaszcza kiedy jest to pierwsza klasa - obojętnie jakiego etapu edukacji. Pokazujemy wtedy dziecku, że to, co robi, jest ważne także dla nas, że od pierwszego dnia jesteśmy z nim i interesuje nas to co robi. Poza tym ważny jest także kontakt z wychowawcą.
Świadomość, że wychowawca jest oddany swojej pracy i interesują go postępy ucznia pomaga pokonać ewentualne trudności. Czasami miłość rodzicielska powoduje, że nie zauważamy tego, co dziej się z naszym dzieckiem, że nie jest ono już takim słodkim maleństwem, jakim byśmy chcieli, by było. Niejeden raz otwiera nam oczy na dziecko nie kto inny jak wychowawca.
Wrzesień to zebrania, opłaty, przestawienie się z wakacyjnego rozkładu dnia. Nie ma co odkładać do poniedziałku. Od 1. 09 zmienia się ramówka i koniec. Jasno postawione zasady, systematyka, praca, wzajemne zaufanie i pomoc i sukces murowany.
Z własnego doświadczenia wiem, że warto od czasu do czasu przejrzeć książki, zeszyty - nie jest się wtedy zaskoczonym na zebraniu, kiedy ktoś poruszy np. temat ostatniego sprawdzianu z którego najwyższa ocena to 3+.
Ale rok szkolny to nie tylko nauka. Przecież nasze dzieci mają również zainteresowania. Czy wiemy o nich i pomagamy je rozwijać? A może nasze zainteresowania pokrywają sie z zainteresowaniami naszych dzieci? Może warto wybrać się raz na jakiś czas do kina, by potem porozmawiać o filmie i podzielić się emocjami? A może warto podrzucić ciekawą książkę do przeczytania i porozmawiać później o emocjach, które wzbudziła. Jeśli dziecko lubi sport, znajdźmy czas, by mu kibicować. Jeśli lubi jazdę na rowerze, wyskoczmy na przejażdżkę. Jest tyle sposobów, by ,,zaprzyjaźnić się" z własnym dzieckiem.
Nikt z nas nie jest omnibusem i to nie żaden wstyd powiedzieć dziecku, że czegoś się nie wie. Ale nie odsyłajmy donikąd dziecka z pytaniem, tylko pomóżmy mu znaleźć na nie odpowiedź. Mówiąc prawdę, że się czegoś nie wie i poszukując odpowiedzi razem z dzieckiem, sprawia się, że dla dziecka stajemy się wiarygodni.
Czas poświęcony własnemu dziecku to nie jest czas stracony. Dzieci tak szybko rosną... A my? My nie mamy ciągle czasu. Biegniemy z pracy do pracy, a zapominamy, że to, co po nas zostanie, to nasze dzieci i o nie trzeba dbać od urodzenia. Wychowywać a nie hodować. Pokazywać świat, uczyć myśleć, wyciągać wnioski, nawet jeśli są to wnioski po szkodzie.
To takie moje spostrzeżenia z okresu szkoły podstawowej. Drodzy MM-kowicze, napiszcie o Waszych spostrzeżeniach. Wymiana doświadczeń rodzicielskich, spostrzeżeń może pomóc. W końcu nikt nie rodzi się wszechwiedzącym. Pozdrawiam wszystkich uczniów, rodziców i nauczycieli:)



























Kontakt:
:) ^-^
Ankabee, ja cię podziwiam, jeżeli chociaż odrobinkę z tego co napisałaś stosujesz w praktyce. Ty i twój gimnazjalista :) Praca, systematyczność, o matko!!! Planowanie?! Gdybym ja taka systematyczna była w szkole, to może i prezydentem bym została :))) Ale ja na samą myśl dostaję dreszczy, brrr...jakby mnie kto tak systematyczności wyuczył...:) W szkole leciałam na spontanie i nieźle leciałam:) ale gdybym była przykładna uczennica to by jeszcze lepiej było, ale charakteru nie zmienisz, jak masz wpisany spontan w geny, to już tego nie wyplenisz!!! Ech, życzę wam jak najlepiej, tej współpracy przede wszystkim i jak najlepszych ocen dla synka i wielu nowych przyjaciół, takich prawdziwych i od serca! Uff, to się nagadałam :DDD
"W szkole leciałam na
@nicole:"W szkole leciałam na spontanie i nieźle leciałam:)" - rozumiem teraz skąd pani braki w wiedzy
:) ^-^
@AndrzejJ:A ty AndrzejuJ ile fakultetów skończyłeś? Taki z ciebie był pilny uczeń? I codziennie siedziałeś nad lekcjami? Kujon! Hhaha! Miałeś chyba mało przyjaciół i smutne dzieciństwo! O matko! Ja twojej wiedzy nie mam zamiaru sprawdzać, chociaż ...jak taki z ciebie omnibus to może zaczną cię używać zamiast encyklopedii albo teraz tak dobrze znanej wikipedii, co kujonie?!
Jeśli "tykasz" ludzi to ja po
@nicole:Jeśli "tykasz" ludzi to ja po zawodówce wiem, że należy zwracać się dużą litrerą - Ciebie, Cię,Ty td. W przeciwnym wypadku jest to brak kultury i szacunku. Co akurat w Twoim wypadku nie jest nowością, ponieważ AnnaM twierdzi, że nie znasz słowa "dzień dobry"- co obwieściła na forum mm w którymś ze swoich komentarzy.
:) ^-^
@AndrzejJ:Nie tykam, nie jestem zegarek :D
:)
@nicole:Nicole, uwierz mi sama wiem co to brak systematyczności i mój Robert też już zdążył wyciągnąć wlaściwe wnioski z prowadzonych obserwacji i trochę z własnej skóry:) Trzeba się w końcu uczyć na błędach:) A 2 świadectwa z paskiem w przeciągu 3 lat to niezły wynik:) -na Jego koncie:)
:) ^-^
@ankabee:No, no Anucha! To gratulacje dla syna, naprawdę! Człowiek zazwyczaj uczy się na błędach. To dobrze, że twój syn wyciągnął wnioski, że CHCIAŁ, młodzieży raczej się nie chce! :D
:)
@nicole:Nie powiem, trzeba było jasno wytlumaczyć,że mi jest super i przyjemnie jak nie zaglądając do ocen wiem,że 3/4 ocen to 4,5,6, ale tak na serio to On kiedyś będzie musiał pokazac pracodawcy swoje świadectwo. Pracodawcy i swoim dzieciom a trudno Mu będzie nakłonić dzieci do nauki jak na świadectwie będa mierne...
:) ^-^
@ankabee:Tak, teraz ten kto ma mierne oceny nie ma szans na dobrą pracę, idąc kiedyś na staż pracodawcy mogą patrzeć nawet na to jaką szkołę (uczelnię) skończył :) Kiedyś nie było tego problemu. Teraz, w czasach wyścigu szczurów, jest trudno komuś kto nie ma siły przebicia i dobrego wykształcenia. Jednak nawet w takiej walce nie można zatracić zasad, liczy się nie tylko wysokie IQ, ale również inteligencja emocjonalna, empatia. Tak dla dobrego samopoczucia. :)
:)
@nicole:Nicole , bo przede wszystkim trzeba być człowiekiem:)
:) ^-^
@ankabee:No i wszystko na temat :))) Powodzenia Anucha, jeszcze masz córeczkę, ona od was się nauczy jak dobrze dbać o swoje interesy :D I jak być człowiekiem, oczywiście!
Stare, dobre czasy...Ja byłam
Stare, dobre czasy...Ja byłam w tej lepszej sytuacji, bo od I kl. szkoły podstawowej do matury towarzyszyłam swojej córce w edukacji...Miałam czas na sprawdzanie jej wypracowań, na przepytywanie, na wszelaką pomoc jakiej oczekiwała...szczególnie z zakresu przedmiotów humanistycznych...
Przeszłam z Nią cały "szlak bojowy"...obawy jakie Ci Aniu towarzyszą są normalne. Gimnazjum, to nowe środowisko i inny sposób nauczania...(jeszcze inny czeka go za trzy lata)...Jeżeli w szkole podstawowej nauczył się systematyczności da sobie radę. Muszę Cię jednak zmartwić, czasu to On będzie miał dla siebie mniej, mniej czasu dla Was na pogaduchy. Zajęcia będą trwały dłużej, będzie więcej do zrobienia-odrobienia w domu...Na pewno już w pierwszych tygodniach odczuje zmiany...będzie Mu być może trudno przestawić się na nowy tor, może czuć ciężar , odczuwać brak czasu, może czuć , że nie nadąża, ale da radę, wdroży się ... Potem zobaczysz, tak sobie wszystko zorganizuje, że znajdzie czas na wszystko..Daj Mu miesiąc :)
Ps..i daj Mu dorastać ,daj Mu nauczyć się żyć swoim życiem ( już pora), a skrzydła matczyne trzymaj nad Nim tak, aby ich nie widział:)
:)
@Meg:Oj , Gosiu wiem,że czasu będzie mniej-lekcje, treningi, moja praca...Pewnie będa dni, gdzie tylko telefon nam zostanie ale to dobrze. Byłam dumna ,że dał sobie radę sam na Pielgrzymce i nie żałuję,że mimo sprzeciwu części rodziny "odcięłam pępowinę" i pozwoliłam na to doświadczenie życiowe. Dzieci szybko rosną i z każdego maluszka w mgnienu oka wyrasta kobieta lub mężczyzna. Taka jest kolej rzeczy...Chuchanie i dmuchanie może przynieść więcej szkody niż pożytku ..
Współczuje...
... twojemu synowi! Jeżeli 10% tego co wypisujesz stosujesz na codzień - to twoj syn musi miec niezłe jazdy!
A jego koledzy - jak tylko wyczaja twoje teksty na MM - to dadzaą mu niezły wycisk...
:) Panie Romanie:)
@Roman:Mój syn nie ma jazd w domu, na swoim przykładzie pokazuję Mu,że trzeba się uczyć by coś w życiu osiągnąć i ,że pracuje na swoje konto , bo ja mam już zawód, pracę . Mając roczne dziecko zaczęłam specjalizację i mój syn widział jak się uczę i co robię by było nam wszystkim lepiej. Co do kolegów-u nas są drzwi otwarte i wiedza jakie prawa obowiązują. Najpierw obowiązki , potem przyjemności. Poza tym czym skorupka za młodu....Zna Pan te powiedzenie, prawda?
Poza tym czym skorupka za młodu....
@ankabee:Nieprawda...
Jestem po środku pani
Jestem po środku pani Ankabee. Jedno mam w klasie 3 podstawowej a drugie w trzeciej gimnazjum. Za rok czeka nas zmiana szkoły na pogimnazjalną.Gdy młoda szła do gimnazjum miała to szczęście że wkroczyła do jednej klasy z koleżankami z podstawówki. Nie musiałam się martwić o jej aklimatyzację w nowej szkole. Pani syn jak jest pilny i wie że nauka jest najważniejsza da sobie radę. Od początku tylko niech nie robi zaległości i niech będzie sytematyczny w nauce. Dobrze żeby miał pozaszkolne zajęcia, moja córka ma kółko plastyczne - jestem za tym, żeby dzieciaki poza szkołą realizowały swoje pasje. Życzę pani zero nerwów i życzę żeby pani się nie niepokoiła. Dzieciaki dają sobie dobrze radę :)))))))))))))Pani syn też da :)))))))))))Powodzenia i proszę za kilka tygodni zdać relację:))))))))))
:) Pani AnnoMario:)
@AnnaMaria:Dziękuję za słowa otuchy:) Troszkę ich potrzebuję i nie wstydze się tego napisać bo przecież to nieznane mnie też dotyka:) Trzymam za młodego kciuki i wierzę ,że da sobie radę:) Co do zainteresowań to dbam o to by pielęgnował swoje zainteresowania-w końcu życie nie składa się tylko ze szkoły:)
:)))))))))))))))
@ankabee::)))))))))))))))
Ale Kyrk ......
ankabee -- nicol > nicol--ankabbe< ankabbe--nicol : fajne komenty .Ping-pong.
Całe szczęście , że ja mam to za sobą już dawno . ''W szkole leciałam na spontanie i nieźle leciałam:)" - rozumiem teraz skąd pani braki w wiedzy '' - ja w młodości podobnie , nicol . Olej tego * filozofa-kujona* , ja nazywam takich po prostu -DUPEK.
Życzę Wam nicol , ankabbe ,Annie Marii i tym wszystkim co mają dzieci , aby wyrosły na szczęśliwych , zdrowych ludzi .
Moje pociechy są dorosłe ,ale rodzic do końca swych dni będzie się martwił i przeżywał ich sukcesy i porażki .
Pozdrawiam Kaja 1305
ałe szczęście ,że ja mam to za sobą.
...ja za bardzo za sobą nie
...ja za bardzo za sobą nie mam, Córa uczy się dalej, w szkole pomaturalnej, za rok studia, no ale fakt, nie martwią mnie już zeszyty, książki, jedynie trzęsę się trochę jak ma zaliczenia, ale to chyba już tak z przyzwyczajenia...lata praktyki ;)
Aniu, uściskaj dzieciaki a Synowi powiedz, że Dzielny z Niego Chłopak i życz mu udanego startu w nowy etap w życiu, ode mnie Mu życz:)